Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ambient

Tytan

w Hydepark

4piorunów

Muzyka relaksacyjna ma wiele korzyści dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Oto kilka najważniejszych:

Zmniejsza stres: Muzyka relaksacyjna jest skutecznym narzędziem do radzenia sobie ze stresem. Pomaga lepiej sobie poradzić z trudnymi sytuacjami i zapewnia więcej spokoju i dystansu do trudnych sytuacji.

Poprawia samopoczucie: Słuchanie muzyki relaksacyjnej może pomóc poprawić samopoczucie, ponieważ podczas słuchania tego rodzaju muzyki, organizm wydziela endorfiny i inne hormony szczęścia.

Zmniejsza napięcie mięśni: Muzyka relaksacyjna jest skutecznym narzędziem do rozluźnienia mięśni i redukcji bólu. Dzięki temu można zmniejszyć napięcie mięśniowe i zmęczenie.

Zwiększa produktywność: Muzyka relaksacyjna może również pomóc w lepszej koncentracji się na celach i osiągnięciach dzięki redukcji stresu i odprężeniu ciała - https://www.youtube.com/watch?v=AJe1z_j5680

    

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Hydepark

2piorunów

Dzięki spokojnej muzyce relaksacyjnej możemy znacznie poprawić nie tylko swoje samopoczucie, ale także ogólny stan zdrowia. Spokojna muzyka relaksacyjna wyrównuje oddech i pracę serca, obniża ciśnienie, łagodzi migreny i inne dolegliwości neurologiczne. W stanie relaksu układ immunologiczny jest pobudzony i funkcjonuje znacznie lepiej niż podczas stresu - https://www.youtube.com/watch?v=6n7Zw0KzCHo

    

Tytan

w Hydepark

3piorunów

Dźwięki otaczają nas z każdej strony, obecnie natężenie dźwięków jest nieporównywalnie wyższe, niż jesteśmy do tego przystosowani. Badania potwierdzają, że zbyt duża ilość hałasu może negatywnie wpłynąć na nasze samopoczucie i zdrowie. Jest jednak alternatywa w postaci muzyki relaksacyjnej. Dzięki odpowiednio dobranej muzyce relaksacyjnej możemy odnieść liczne korzyści - https://www.youtube.com/watch?v=jwiVNzTVpR8

    

Praktykant

w Hydepark

1piorunów

Ale mi YouTube podrzucił albumik – „Dionysos” w ramach greckiego projektu Bacchia Neraida. Nie no, te algorytmy czasami wiedzą lepiej, co mi się spodoba, niż ja sam. Kiedy sam coś wynajduję, to często trafiam na jakiś płaski, generyczny dungeon synth. Tutaj minimalistyczna, by nie powiedzieć – prymitywna, okładka, na niej greka, 1997 rok, etykietki: black ambient, old-school dungeon synth. Tytuły utworów też są wiele mówiące. Do etykietek można by pewnie podrzucić parę innych: ritual (dark) ambient, etno ambient (jest coś takiego w ogóle?), dark etno electro, dark ento spirtitual ritual electro amb… dobra, nieważne. Co się składa na to „etno”? Sporo charakterystycznego „instrumentarium”, czyli jakichś fletów, harmonijek, talerzy itp., a także momentami „skoczna” rytmika. Miałem napisać, że wszystko jest podlane dość mrocznym ambientowym sosem, ale to nie do końca prawda; to by nie czyniło tego albumu w moich oczach (uszach, znaczy się) tak interesującym – te utwory nie mają straszyć i tworzyć nastroju grozy (chociaż miejscami mogą wywoływać taki efekt), raczej chodzi o zaintrygowanie obrzędową dziwnością, stworzenie wrażenia obcowania z czymś tajemniczym i sięgania do odległych źródeł. Cały album od początku do końca nasycony jest „chórami” (ostrzegam, mogą nie podejść) – a właściwie recytacjami, raz bardziej „ludzkimi”, innym razem mniej ludzkimi, zniekształconymi, bywa, że z pogłosem (zakładam, że cała ta warstwa mówiona to uczestnicy bachanaliów z faunicznym, dionizyjskim przewodnikiem), często jest jazgot, syczenie i demoniczne skrzeczenie, bliskie temu, co charakterystyczne dla black metalu.

Bardzo specyficzny album, miła odmiana po synthu w sztafażu fantasy, przy czym internety podają, że człowiek odpowiedzialny za Bacchia Neraida, niejaki Athalwolf (dawniej Cernunnos), nagrywał też coś podobnego, ale inspirowanego… twórczością Tolkiena (Elfen, „To Eldamar from Minas Morgul” – jeszcze nie słuchałem, więc nie potwierdzę). Pan artysta to trochę odpał, co potwierdza już samo zdjęcie profilowe w Encyclopaedia Metallum (i zdaje się twórczość w Wolfnachcie), ale cóż, niech będzie, że nikt nie jest idealny.

https://www.youtube.com/watch?v=eKguSG6XAG8&list=LLh0EwYHIRj9Q4QjhIyvG9mw

   

Praktykant

w Hydepark

2piorunów

Lubię wklepać czasami w wyszukiwarce na kanale The Dungeon Synth Archives jakąś odległą datę, żeby odbyć nostalgiczną podróż do przeszłości. Teraz padło na dwójalbum z zamierzchłych czasów (1999 rok – matko, to chyba już z 50 lat temu), „Strahd's Possession – Chapter I”, skompilowany z myślą o przygodach niejakiego Neblusa w czasoprzestrzeni Ravenloft – „podświecie” związanym z uniwersum Forgotten Realms. Pełen oldskul, klimat mocno „growy”, w tym nagraniu na YT miejscami trochę trzeszczy, ale to dodaje mu uroku. Melodie synthowe, proste, dość delikatne, czasami „organowe”, sporadycznie próbuje się na nich „przyorkiestrzyć”, pod koniec są odrobinę bardziej dynamiczne, ale zasadniczo w tonie melancholijnym (mój faworyt to „Forever I Shalt Dwell in Ravenloft” z dronicznymi długimi, marzycielskimi „plamami” i ambientowym tłem w postaci chyba ptasich ćwierkań i szumów, no i zakończenie „Confronting Barovia”), ale jak to bywa w starszych nagraniach o melancholijnej wymowie decyduje częściowo sama starość materiału – to nie imitacja ani rekonstrukcja, tylko rzecz z czasów, kiedy żywa była pamięć o grach, w których dało się liczyć piksele.

Napisałem „dwójalbum”, bo dwa lata później, w 2001 r., wyszedł Chapter II, ale moim zdaniem jest słabszy. Ma pełno wstawek mówionych z gry („Ravenloft: Strahd's Possession”), przy których muzyka schodzi na drugi plan, i szybsze tempo, a jedynkę polubiłem za nostalgiczno-marzycielską aurę, którą osiąga właśnie wolniejszą muzyką. Kilka momentów w drugim rozdziale jest OK, ale to już nie to.

https://www.youtube.com/watch?v=X376t0B38hM

     

Gruba ryba

w Muzyka

3piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=dylMO2buCXA

 

Fenomen1piorunów

@JesteDiplodokie Uspokajanko w tyrce?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Muzyka

1piorunów

Muzyka relaksacyjna do snu może być prawdziwym wybawieniem dla osób cierpiących na bezsenność. Jest to metoda zdecydowanie mniej inwazyjna i tańsza niż chociażby stosowanie leków nasennych. Dzięki niej zyskuje się szansę na rozluźnienie organizmu - jest to potrzebne, by mógł on wejść w stan spoczynku. Słuchanie głośnych utworów o szybkim tempie wpływa z kolei na nadmierne pobudzenie organizmu, co zdecydowanie uniemożliwia spokojny sen. Właściwie dobrane dźwięki potrafią natomiast zwiększyć poziom hormonów szczęścia. Przyczyniają się więc do dotlenienia organizmu, odgonienia złych myśli oraz wyciszenia. To prowadzi do poprawy jakości snu i lepszego samopoczucia po przebudzeniu. Człowiek wypoczęty to człowiek bardziej gotowy do działania. Słuchanie odpowiedniej muzyki relaksacyjnej przed snem powinno opierać się właśnie głównie na spokojnych dźwiękach - https://www.youtube.com/watch?v=fjWwfvMHaC0