Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#albania

Kosmonauta

w Podróże

11piorunów

Po drugiej stronie Gjirokastry mamy Góry Szerokie, są bardziej suche niż Lunxheri (warto mieć sobą więcej wody), za to można trafić tam na bardzo dużo żmij. Po chyba siódmej na takiej dużej łące daliśmy sobie spokój.

Zaczęliśmy trasę pasterskimi szlakami od opuszczonej bazy wojskowej zaraz kawałek za miastem (ciekawy urbex), obok śmietnika, gdzie wystartowały do nas psy pasterskie w ilości sztuk 5. Wystarczyło podniesienie kamieni i powolnie się wycofywać, psy podlatywały na 4-5 metrów od nas i mocno ujadały. Skończyło się ok, dały sobie spokój, a my spokojnie wspinaliśmy wyżej, aż dotarliśmy do chatki pasterskiej.

W maju widok naprawdę sielski, dalej już mieliśmy tylko wspinać się wyżej aby zaliczyć miejscowy szczyt. Nazwy nie pamiętam ale był to jeden z wyższych w tym rejonie coś około 1700 m npm, nasza przygoda skończyła się dość szybko za chatką na wypłaszczeniu gdzie żmije chyba sobie urządziły party, bo jak wspomniałem po siódmej wróciliśmy się. Raz, że nie ma ścieżki, dwa jakoś tak średnio chce być ugryziony, do tego żmije w tym rejonie to już nie taki lajt jak skorpiony.

Idąc z powrotem trafiliśmy na zbiornik wody, gdzie dla odmiany upodobały go sobie żaby. Takich technicznych zbiorników można trafić w górach Albanii bardzo dużo, miały służyć jako rezerwa wody do gaszenia pożarów, woda niezdatna do picia, a na koniec spotkaliśmy żółwia.

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Sum

w Fotografia

16piorunów

Tradycja kontra nowoczesność.

Centrum stolicy Albanii nie wygląda tak, jak sobie ją prawdopodobnie wyobrażamy. Miasto prężnie się rozwija.

W samym sercu Tirany nieopodal meczetu stoi też kościół chrześcijański, a w ostatnich latach wyrastają jak grzyby po deszczu wieżowce - chyba głównie mieszkalne.

---

6/x

Tag do obserwowania/czarnolistowania:  

Dziś kontynuacja  o chrześcijaństwie z Albanii z wczoraj.

 

  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Ciekawostki

15piorunów

Gili-gili Jezusa po główce i gość jeżdżący na rybie, czyli...

5/x

Więcej zdjęć w poście pod tym linkiem

Tag do obserwowania/czarnolistowania:

--

Albania to kraj będący dopiero na wznoszącej fali w kwestii popularności wśród polskich turystów, ale z pewności każdy kojarzy fakt, że to jeden z nielicznych krajów muzułmańskich w Europie. Dlatego przy pierwszej wizycie dość powszechna obecność chrześcijańskich symboli może zaskoczyć.

Tymczasem jak spojrzymy w statystyki, okaże się, ze niecałe 60% to muzułmanie, a 17% to chrześcijanie. Skąd taka proporcja? No cóż, historia Bałkan do najprostszych nie należy.

Dość powiedzieć, że obecna flaga i godło Albanii nawiązują wprost do największego bohatera narodowego z XV wieku, Skanderbega, który był chrześcijaninem walczącym z muzułmanami. Dzielnie stawiał opór najeżdżającym jego ziemie Turkom. Dopiero opanowanie Półwyspu Bałkańskiego przez Osmanów i represje m.in. na tle religijnym sprawiły, że z biegiem lat Albańczycy (ale jak widać, nie wszyscy) przyjęli nową wiarę.

Uzbrojeni w tę wiedzę nie powinniście być już więcej zdziwieni, gdy na miejscu natkniecie się na kościół czy monastyr. Tu i ówdzie stoją krzyże, a w południowej części kraju przy drogach w wielu miejscach można spotkać znane również z Grecji charakterystyczne kapliczki-domki.

        

Kosmonauta

w Podróże

34piorunów

Z Gjirokastry ruszyliśmy w kierunku Permet górami Lunxherii, jak już wspomniałem rozbiliśmy się przy monastyrze (na zdjęciu drzwi wejściowe) , po tym jak zejście do doliny w kierunku Permet raczej byłoby karkałomne. Nie chodzi tu nawet o samo zejście technicznie, ale raczej prędzej o wywołanie lawiny. W monastyrze było masę nietoperzy :smiley: Kawałek dalej w skałach wyjście do wykutych jaskiń, schody powiedzmy, że stabilne :smiley:

Na próżno szukać oznaczeń szlaków, w Albanii takich niema. Organic Maps, Wikiloc i lecimy szlakami pasterskimi, które wbrew pozorom są bardzo wyraźne. Jedyne na co trzeba uważać to psy pasterskie, są bardzo terytorialne i wbrew pozorom bardzo sprytne. Jak widzimy pasterza to jest ok, bo piesełki się go słuchają, a jeśli takiego nie ma to lepiej wycofać się powoli z tego rejonu, w sytuacjach awaryjnych warto podnosić kamienie i udawać, że nimi rzucasz co dość skutecznie hamuje psy. Jak to nie pomoże to trzeba się wydzierać "o Czoban!", aby przywołać pasterza, ale do tego momentu jeszcze nie doszliśmy :smiley:

Kosmonauta1piorunów

@Zapster różnie, najcięższy był około 22 kg na Grenlandii, a tam pewnie maks 14 nie więcej. Staram się mieć sprzęt lekki, sam jestem duży i nie chce kolan dobijać.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kosmonauta

w Podróże

132piorunów

Jeden z mostów wiszących w Permet w Albanii. Gdzieś tam w górach nad Permet dziabnął mnie żółty skorpion (podobno gorszy), ale nic specjalnego się ze mną nie działo i nie wymagałem hospitalizacji, ot palec pobolał parę dni :smiley: Sam rejon wokół Permet i Gjirokastry jest naprawdę świetny do trekkingów.

Nasz zamysł przejścia z Gjirokastry do Permet górami padł z racji trzymetrowych zwałów śniegu, które w maju bardzo skutecznie zablokowały nam trasę na wysokości trochę ponad 2000 m npm. Nie poddając się po zejściu ponownie do Gjirokastry ruszyliśmy busikiem do Pertmet i stamtąd do góry jak najdalej dało się bez śniegu :smiley:

  

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Książki

18piorunów

151 + 1 = 152

Prywatny licznik: 18+1=19

Tytuł: Wolna. Dzieciństwo i koniec świata w Albanii

Autor: Lea Ypi

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788381915847

Liczba stron: 352

Ocena: 9/10

Koniec zaległości recenzenckich :smiley: Ostatnia książka to już trzecia pozycja dotycząca Albanii, którą mam na półce i trzecia, która pokazuje nieco inną perspektywę na komunistyczne państwo Envera Hoxhy oraz na to, co pozostało z Albanii po upadku komunizmu. W "Przejściu" Pajtima Statovcia było doświadczenie emigracyjne, w "Błocie słodszym niż miód" Małgorzaty Rejmer, autorka oddała głos ofiarom tamtejszego reżimu (i obie te książki bardzo polecam!). Tym razem głos zabiera Lea Ypi, która na własnej skórze w dzieciństwie doświadczyła końcóweczki okresu komunizmu jak i burzliwego okresu przemian demokratycznych.

Książka jest wyraźnie podzielona na dwie części: za czasów komunistycznych oraz następujący po nim okres budowania się od zera demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Ta pierwsza część to czasy naznaczenia przez karmienie reżimową propagandą o cudowności ustroju i świata organizowanego przez komunistyczny reżim, który autorka jako dziecko szczerze i autentycznie powtarza. Wszystko jednak kończy się z upadkiem reżimu w grudniu 1990 roku, kiedy wszystkie maski i tajemnice skrywane przez rodziców nagle i błyskawicznie spadają. Druga część zaś to obraz budującej się demokracji, walczącej o wolność (odmienianą przez wszystkie przypadki), ale także zmagającej się z wszystkimi niedostatkami etapu transformacji systemowej. Na tym tle pojawiają się przyjaźnie, miłości, rozczarowania i zawody autorki, niemniej one nie przytłaczają, a świetnie dopełniają obraz rzeczywistości, pokazując, że historia doświadczała wtedy absolutnie każdego.

Nie mogę nie wspomnieć o fantastycznych postaciach z rodziny autorki. Matka, która za czasów reżimu nieustannie milczy w tematach politycznych, nagle po spadnięciu masek zaczyna robić karierę polityczną i po prostu robi to, co uważa za słuszne (co też dyktuje jej jej biografia), choć niekoniecznie jest to słuszne dla innych. Ojciec, który niby jest za rewolucją socjalistyczną, ale jeszcze nie pojawił się taki rewolucjonista, który by mu dogodził — a za czasów transformacji za popchnięciem swojej żony staje się wysoko postawionym narzędziem transformacji, z czego powodu jest bardzo nieszczęśliwy, nawet jeśli robi rzeczy, które trzeba zrobić. Do tego babka z fantastyczną biografią i historią. Ach, mnóstwo powodów do zachwytu nad nimi :smiley:

Się rozpisałem, ale i tak mam wrażenie, że nie oddaje to nawet niewielkiej części pokładu treści i emocji napisanych przez autorkę. Jedyny delikatny absmak dał mi epilog, gdzie autorka tłumaczy się z drogi, jaką w życiu obrała. I jakkolwiek bym się nie zgadzał z jej zdaniem — to czy nie na tym właśnie polega wolność, o którą Albańczycy walczyli, żeby postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami? Znakomita lektura, póki co chyba najlepsza w tym roku spośród przeczytanych przeze mnie książek. Polecam :smiley:

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Podróże

32piorunów

Kamperem do Turcji. Listopad w Albanii cz. 3. Spotkanie z psami pasterskimi.

Osoby wrażliwe na widok krwi uczulam, że na końcu wpisu są zdjęcia z odrobiną krwi. Z deszczowej Tirany pojechałem poszukać słońca nad morze. Wybór padł na miejscowość Himarë, gdzie morze łączy się z górami. Dojazd do tego miejsca drogą SH8 dostarcza wrażeń. Droga z poziomu morza w Orikum wznosi

Inspirator

w Podróże

72piorunów

Kamperem do Turcji. Listopad w Albanii cz. 1.

Do Albanii chciałem przyjechać od dawna. Czytałem, że to taka Chorwacja, tylko jeszcze nie zadeptana przez turystów. Co jakiś czas wpadała mi w ręce informacja o tym kraju i obiecywałem sobie, że w końcu tam pojadę. Wiedziałem, że drogi mają w kiepskim stanie, na ulicach jest brudno, więc nie

Mocarz

w BMW

5piorunów

Fotka z zeszłorocznego wyjazdu do Albani. W tle jezioro Ochryda.

Pokaż więcej komentarzy (3)