HeheszkiGruba ryba
6piorunówNawiązując swobodnie do wpisu @boogie (pod linkiem do YT) przypomnę państwu pewną akcje -
chodzi o ŚLIZG KONIEM

Na oglądają się filmów, a później robią Jackass in life xD
HeheszkiGruba ryba
6piorunówNawiązując swobodnie do wpisu @boogie (pod linkiem do YT) przypomnę państwu pewną akcje -
chodzi o ŚLIZG KONIEM

Na oglądają się filmów, a później robią Jackass in life xD
MrGerwantGruba ryba
13piorunówWczoraj ukończyłem Końtrol Rezonans Magnetyczny i dla mnie petarda. Walka choliernie satysfakcjonująca (chodź da się normalną progresją odblokować praktycznie całe drzewko, więc nie bardzo skłania do tworzenia wyspecjalizowanego builda bo i tak większość rzeczy w końcu dostaniesz). Bossowie (Rezonanci) widowiskowo i potrafią na średnim dać w kość. Mechanika zmian grawitacji mocno urozmaica przemieszczanie się. Wizualnie majstersztyk, ale po Remedy nie można się było spodziewać niczego innego. Fabularnie jest dobrze, natomiast nie wyrywa z gaci tak jak Alan dwójka. Najmniej mi się podobał wątek w Zapadlisku, trochę trącało sztampą o podróżach w czasie, natomiast sama lokacja jest spektakularna. Misje poboczne to miód i orzeszki. Dużo mniej mi się podobał soundtrack, gdzie są Old Gods of As... znaczy się Poets of the Fall, ja się pytam?
Aktorsko Matthew Portera jako dr Darling pozamiatał moim zdaniem, reszta obsady wypadła po prostu dobrze lub bardzo dobrze (wyróżniłbym postacie Arisha i Langstona)
Ehh czemu Ahti był tylko w niemej ośmiobitowej wersji...
Daję 9/10
#gry #akcja #rpg #control #alanwake #remedy
P.S. plot twist, że Wzorzec to Hedron wyczułem z daleka, już w trailerach jakoś tak mi te wszystkie kalejdoskopy przywodziły na myśl Polaris
@MrGerwant lepiej od jedynki?
PiechurGruba ryba
18piorunów1078 + 1 = 1079
Film, do którego można wracać i zawsze bawić się dobrze. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Constantine
Rok produkcji: 2005
Reżyseria: Francis Lawrence
Kategoria: #fantasy #akcja #horror
Czas trwania: 121 min
Moja ocena: 7/10
Constantine, egzorcysta wypędzający demony z ludzkiego wymiaru, trafia na ślad szerszego spisku.
Rany, jak ja lubię wracać co kilka lat do tego filmu. Tak powinien wyglądać przyzwoity akcyjniak przygodowy w klimacie fantasy. Ma podobną wartość do ponownego oglądania jak Mumia z Brendanem Fraserem (choć tamten film jest jednak bardziej komediowy). Co łączy obydwa filmy? Charyzmatyczny główny bohater ze świetnie dobranym odtwórcą (Keanu pasuje jak ulał), pobudzające wyobraźnię pomysły, wartko płynąca akcja, no i oczywiście Rachel Weisz. Uwielbiam wersję piekła z tego filmu, uchwyconego momentu po wybuchu bomby atomowej, utrwalonego w nieskończoności. Podobają mi się wszystkie pomysły związane z walką i ochroną przed demonami, tego jak funkcjonuje ten świat, i że w sumie niewiele z tego jest tłumaczone - tak to właśnie powinno wyglądać. Polecam na przyjemny seans na rozluźnienie.

@Piechur kurde czekam na drugą cześć bo już od kilku lat są głosy, że coś robią ale nic więcej nie wiadomo
@Piechur polecam https://www.youtube.com/watch?v=NNt8FeJcEJQ
oficjalna jest seria Hellsing OAV ale linków do odcinków to już sam szukaj
Hellsing (2001) All Episodes English Dub 4KAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubePiechurGruba ryba
30piorunów1003 + 1 = 1004
Roboty napierdzielają się z potworami. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Pacific Rim
Rok produkcji: 2013
Reżyseria: Guillermo del Toro
Czas trwania: 131 min
Moja ocena: 7/10
Ludzkość musi bronić się przed potworami wyłaniającymi się z głębin oceanu. Do tego celu używa ogromnych, sterowanych przez ludzi robotów.
Oglądam ten film już któryś raz i chyba za każdym razem podoba mi się trochę bardziej. Dalej uważam, że aktorstwo leży i kwiczy, główny bohater i styl w jakim prowadzi narrację jest boleśnie bezpłciowy, fabuła jest durna, a wszystkie sekwencje wypełniające czas pomiędzy kolejnymi starciami mechów i kaiju wywołują uczucie zażenowania. Ale, na rany koguta, te potyczki! Moim skromnym zdaniem do tej pory jeszcze żaden film nie był w stanie oddać w podobny sposób skali takiego pojedynku oraz sprawić by widz poczuł, jak ogromne muszą być mechy i potwory, jaka niesamowitą moc kryje się za każdym ciosem. Walka w Hongkongu to uczta dla zmysłów, mój wewnętrzny chłopczyk tupał nogami z podekscytowania. Zmarnowany potencjał widzę właściwie w tym, że del Toro mógł jeszcze bardziej pójść w klimat anime, zarówno przy prowadzeniu aktorów jak i kamery, no ale nie można mieć wszystkiego. Polecam na seans dla dużych dzieci.

@Piechur czyli to takie coś jak Maszyna do zabijania. Lubię sobie czasem włączyć taki film na odmóżdżenie. A zawsze przechodziłem obok niego obojętnie. Może w weekend sobie włączę :smiley:
@kubex_to_ja Główny aktor to straszny drewniak, ale imo warto obejrzeć dla tych walk, CGI top
PiechurGruba ryba
29piorunów849 + 1 = 850
Film tak męski, że aż dziw, że go dwóch chłopów nie robiło. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: 300
Rok produkcji: 2006
Reżyseria: Zack Snyder
Czas trwania: 117 min
Moja ocena: 8/10
Król Leonidas gromadzi zastęp 300 najlepszych wojowników Sparty, aby odeprzeć nadciągający atak perskiej armii dowodzonej przez Kserksesa.
Film, do którego człowiek nadmiernie wrażliwy mógłby się przyczepić na wielu płaszczyznach: gloryfikacja przemocy, przerysowane przedstawienie ludów bliskiego wschodu, propaganda doskonałych (męskich) sylwetek w kontraście do karykaturalnie wyglądających ciał postaci fizycznie upośledzonych, a także homeopatyczna liczba ról kobiecych (w sumie są tylko dwie, z czego jedna podejmuje jakieś decyzje). Można wybierać garściami i oburzać się w imieniu różnych grup. I wiecie co? Mam to w d⁎⁎ie. Świetne widowisko, fantastyczna zabawa, wiele niesamowicie ciekawych ujęć i scen, które zapadają w pamięć, i z których kilka na stałe zagościło w popkulturze. Snyder dobrze się spisuje, gdy pracuje nad mocno wizualnym materiałem źródłowym, którym w tym przypadku był komiks, z którego różne kadry zostały przeniesione na ekran praktycznie jeden do jednego. Jesteśmy świadkami niesamowitej opowieści mającej zagrzać do walki wojowników przed decydującą bitwą z wrogą armią, i jest to opowieść fantastyczna. Film jest długi, bo Snyder uwielbia spowolnione tempo, ale moim zdaniem pasowało ono tutaj jak ulał i nie sprawiło, żeby seans się dłużył. Polecam do obejrzenia tym, którzy lubią mocno wizualne, stylizowane produkcje w stylu Sin City lub Mad Max: Fury Road.
P.S. Hot take: Fassbender był w tym filmie do bani i sceny z nim psuły mi odbiór.

@Piechur ja na tym byłem z klasą w kinie. Jak to przeszło to do dzisiaj nie wiem xD
Bardzo mi się podoba to, że widać że film to adaptacja komiksu, bardzo mi się podobał też ten efekt w jednym z moich ulubionych filmów czyli V jak Vendetta
MrGerwantGruba ryba
8piorunówWczoraj ukończyłem Mafię: Dawne Strony i mam mieszane uczucia - z jednej strony gunplay jest całkiem przyjemny, z drugiej skradanie jest dość uproszczone bo przeciwnicy stoją zazwyczaj tyłem a skrzynie do depozytu ciał są rozmieszczone w dogodnych miejscach a ogólnie schemat misji jest dość powtarzalny. Z jednej strony strony większość postaci jest dobrze napisanych, z drugiej strony główny bohater mimo tego, że nigdy nie miał w ręku broni ani nie jeździł samochodem jest od razu w tym świetny gdy je dostaje i zamienia się w superżołnierza, po części dlatego szefowie wysyłają go na misje samodzielnie co też w prawdziwej mafii by się nie zdarzało, Enzo absolutnie nie ma oporów przed zabijaniem i jedyny dylemat moralny to czy zostać przy Donie czy uciec z Isabellą, ale w sumie to decyzja przychodzi mu dość łatwo - nie ma tu stopniowego kwestionowania przez bohatera swojej wierności Torrisim - ot, zrobił robotę i od razu po powrocie decyduje się uciec. Co się łączy z wątkiem wojny między gangami, która została rozwiązana nieco zbyt szybko i za każdym razem winnym jest Spadaro a my tylko mścimy się za jego działania, nie ma nic co sklaniałoby Enzo do zakwestionowania swej lojalności. No i nie jestem pewien co myśleć o zakończeniu - z jednej strony fajnie wyreżyserowane i inne od poprzednich odsłon, z drugiej może trochę wymuszone i niektóre postacie nie postępują tu do końca racjonalnie (ale to można wytłumaczyć działaniem pod wpływem emocji). Miałem trochę nadzieję, że przeniesienie akcji z USA na Sycylię będzie okazją do podkręcenia realizmu a w mojej ocenie dostaliśmy opowieść mniej wiarygodną od historii Tommiego Angelo. No i przyszła pora na zaadresowanie słonia w pokoju, są tu rzeczy bezczelnie skopiowane z poprzedniczek - wielki wyścig (tym razem nawet DWA!), obligatoryjna sekwencja strzelania do ścigających nas aut, bronienie Dona przed ostrzałem, dynamika pomiędzy Enzo, Lucą i Cesarem przywodzi na myśl tą między Tommym, Samem i Pauliem, scena gdy pijani kumple śpiewają w aucie jak Joe w "dwójce", Torrisi dość przypomina Salieriego, etc. No i mamy cameo kilku postaci z poprzednich odsłon. No i bezwstydne użycie stockowych metahumanów trochę trąca lenistwem (co dziwi, bo włoskie miasteczka są za to bardzo ładnie zrobione). Także cholernie ciężko mi to ocenić bo ta gra potrafi być jednocześnie wybitna i średniawa #gry #akcja #strzelanki #mafia
PiechurGruba ryba
17piorunów688 + 1 = 689
#piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: The Northman
Rok produkcji: 2022
Reżyseria: Robert Eggers
Kategoria: #thriller #akcja #darkfantasy
Czas trwania: 140 min
Moja ocena: 7/10
Młody syn wodza Wikingów poprzysięga zemstę na mordercy swojego ojca.
Film, którego głównym motywem jest zemsta oraz nieuchronność losu, który został już każdemu zapisany. Elementy fantastyczne zaczerpnięte z folkloru ludów północy są tu mocno obecne i mają wpływ na rozgrywające się wydarzenia. Obraz jest brutalny i bardzo w tej brutalności dosadny. Jest sporo ciekawych ujęć, kilka fajnych pomysłów, ale ogólnie mogło być chyba lepiej, bo nie byłem w stanie wczuć się tak bardzo, jakbym chciał. Nie wiem, czy to kwestia aktorów, którzy nie do końca pasowali mi do odgrywanych ról, czy też antyklimatyczne miejsce akcji drugiego i trzeciego aktu, ale nie mogłem złapać odpowiedniego rytmu. I tak szanuję Eggersa za to, co robi, więc będę mu dalej kibicować. Polecam tym, którzy lubią nieco odjechane historie i są odporni na duże dawki przemocy.

Fun fact: Pewnie ze względu na skalę filmu Eggers nie miał decydującego słowa przy końcowym montażu i musiał dodatkowo wprowadzić kilka zmian w trakcie post-produkcji, które zostały wymuszone przez studio filmowe. Mimo to ostatecznie wyraził swoje zadowolenie z ostatecznego kształtu obrazu.
PiechurGruba ryba
29piorunów632 + 1 = 633
Prawdziwa ludzka fasolka w #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Drive
Rok produkcji: 2011
Reżyseria: Nicolas Winding Refn
Kategoria: #akcja
Czas trwania: 100 min
Moja ocena: 7/10
Bezimienny i tajemniczy kierowca wplątuje się w sytuację, która w krótkim czasie bardzo skomplikuje jego dotychczasowe życie.
Film zestarzał się gorzej, niż przypuszczałem, ale i tak można oglądnąć go z przyjemnością. To, co w dalszym ciągu robi największe wrażenie, to sceny akcji, a przede wszystkim ujęcia przemocy - reżyser wprawnie buduje przed nimi napięcie i rozwiązuje go w eksplozji nagłej i dosadnej brutalności. Synthwave'owy soundtrack dobrze współgra z ładnie skomponowanymi i oświetlonymi kadrami. Przechodząc do tego co nie działa, to niestety jest to poprowadzenie Goslinga. Celowo piszę o poprowadzeniu, bo uważam, że Refn kilkakrotnie przekroczył granicę fajności i wkroczył na terytorium cringu ze stworzoną przez siebie postacią silnego, stoickiego bohatera. Cała historia to trochę fantazje miękiszona na temat tego co wydaje mu się męskie: jest milczący kierowca, który co prawda działa wbrew prawu, ale ma twarde zasady, jest szara myszka, jest i motyw zemsty. Wiem mniej więcej do kogo to trafia, bo widziałem w prawdziwym życiu dwóch gości ubranych jak główny bohater (jeden miał nawet rękawiczki do jazdy, choć jeździł autobusem xD) i jeśli chodzi o prezencję to bliżej im było do reżysera filmu niż do Ryana Goslinga. Tak czy siak, jeśli jakoś przełknie się te nieco zbyt przerysowane elementy oraz przeciągnięte pauzy w dialogach, to można oglądnąć ten obraz z przyjemnością. Mi najbardziej podobał się Albert Brooks w roli lokalnego gangstera. Polecam jako ciekawy miks powolnego kina z elementami Tarantinowskiej przemocy.

Fun fact: Postać kierowcy i Irene, którą gra Carey Mulligan, praktycznie ze sobą nie rozmawiają w trakcie trwania filmu. Był to celowy zabieg, który miał na celu skupienie się bardziej na nastroju ich wspólnych scen.
Btw, jestem prawie pewien, że scena w windzie była poniekąd inspiracją dla twórców serialu GOT przy pracy nad walką Góry z Oberynem Martellem, i gdzieś czytałem, że konsultowali się w sprawie realistycznego efektu eksplodującej głowy, ale nigdzie nie jestem w stanie znaleźć na to potwierdzenia.
@Piechur jaki ten film był nudny, to jacieżpierdole
@kubex_to_ja Ten gatunek "akcja" to mocno na wyrost 😛 Z tego co kojarzę, to marketingowo był sprzedawany jako coś w stylu Fast and Furious, więc ludzie szli na niego ze złym nastawieniem, nic dziwnego, że się sporo osób rozczarowało. A to taki romans dla beciaka
@Piechur Dopiero rozczarowujący to był "Need for Speed" z Aaronem Paulem. Człowiek myślał, że to coś w stylu gry a tam taka wydmuszka.
PiechurGruba ryba
27piorunów579 + 1 = 580
Co się obejrzało, to się obejrzało. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Tenet
Rok produkcji: 2020
Reżyseria: Christopher Nolan
Czas trwania: 150 min
Moja ocena: 5/10
Światu grozi zagłada, bo można odwrócić @entropy_
Unikałem tego obrazu, bo spodziewałem się, że będzie zbieraniną najgorszych reżyserskich nawyków Nolana, ale w końcu postanowiłem dać mu szansę i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że miałem rację. Beznadziejne dialogi, źle poprowadzeni aktorzy, kiepska choreografia, zauważalnie słabi statyści, chaotyczny montaż, przekombinowany prosty pomysł. To nie jest film, który trudno zrozumieć, on zwyczajnie jest beznadziejnie nakręcony. Ładne zdjęcia i kadry? Owszem, jak zazwyczaj u Chrisa, ale poza zwykłym "patrzcie co mogę" nic nie wnoszą, to tylko wydmuszka. Wisienką na torcie jest wręcz tragiczny Washington, prawdziwy charisma void. Dałbym mu niższą ocenę, ale patrząc na lokalizacje podejrzewam, że Nolan wyciągnął kasę od studia, żeby sobie pojeździć po świecie i nie mogę go za to nie szanować. Polecam tylko zatwardziałym, ale to naprawdę mocnym fanboyom Nolana.

@Piechur Totalnie się nie zgadzam. Tenet dla mnie to arcydzieło, a ludzie oceniający po statystach i innych rzeczach o których piszesz po prostu przegapili monumentalną historię i scenariusz. Tenet wykręca mózg i to jest to co w filmach Nolana jest najlepsze - wszystkie są ambitne, mają świetne plot twisty i zaskakujące rozwiązania. Jak chcesz oglądać idealnie nakręcone firmy rzemieślnicze, to nie oglądaj Nolana, proste. Jego się ogląda dla historii.
@Budo Nie uważam, żeby wykręcał mózg, nie miałem jakiegoś specjalnego problemu, żeby nadążyć za tym co się działo. A wszystko, co wymieniłem, niestety składa się na ogólny odbiór filmu, zwłaszcza męczący i chaotyczny montaż. Nolan zresztą sam powiedział, żeby nie próbować filmu zrozumieć, tylko go poczuć, bo wie, że przy skrupulatnej dekonstrukcji nie będzie trzymać się kupy, jak zwykle filmy, w których podróż w czasie jest głównym motywem. Koncept ok, realizacja taka sobie. Nie zmieniam zdania co do filmów Nolana, które jak już napisałem traktuję jako wydmuszki.
Tylko się zgodzić - mnie też odrzucił.
PiechurGruba ryba
14piorunów578 + 1 = 579
Wielki gad, czyli Gadzilla. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Godzilla
Rok produkcji: 2014
Reżyseria: Gareth Edwards
Czas trwania: 123 min
Moja ocena: 5/10
Po katastrofie w japońskiej elektrowni jądrowej pracujący w niej naukowiec próbuje dotrzeć do prawdy na temat jej przyczyny. A był nią duży potwór.
Co za paździerz. Nic w tym filmie nie gra, a zwłaszcza główny bohater, którym nie jest o dziwo Cranston. Scenariusz pisany na kolanie wypełniony po brzegi banałami, sceny nie wywołujące w widzu żadnych emocji, brak jakiegokolwiek napięcia i jedna myśl - po co to właściwie oglądam? Byle jakość bije z tego filmu na kilometr i nie ratują go sceny z olbrzymimi potworami ani pojawiająca się w końcu Godzilla. Aktorsko bardzo słabo. Szkoda czasu ogólnie. Nie polecam, może jako film w tle, na który zerka się co kilkanaście minut się nada.

Fun fact: Pomysłem naczelnego Japończyka amerykańskich produkcji było wprowadzenie nazwy tytułowego potwora nie jako "Godzilla", ale "Gojira", czyli tak jak w oryginale.
4/10 dałem na filmwebie 12 lat temu. Mnie się ogólnie te wszystkie amerykańskie godzille nie podobają, łącznie z tym serialem od apple.
PiechurGruba ryba
14piorunów176 + 1 = 177
W przerwie między Strasznymi Filmami film uważany za straszny, strasznym nie będąc. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Matrix: Revolutions
Rok produkcji: 2003
Reżyseria: Larry (Lana) Wachowski, Andy (Lilly) Wachowski
Czas trwania: 129 min
Moja ocena: 7/10
Neo wie już, co musi zrobić, aby dać ludzkości szansę i zapanować nad panoszącym się bez kontroli Smithem. W międzyczasie Zion walczy o przetrwanie w nierównym starciu z maszynami.
Krążą opinie, że jest to najgorsza część z oryginalnej trylogii, z czym od dawna się nie zgadzam. Początek jest dość toporny, to fakt: Neo na stacji, beznadziejnie grająca dziewczynka, niezręczne tłumaczenie zmiany aktorki grającej wyrocznię (Gloria Forester niestety zmarła w 2001 roku), cały wątek z klubem i Merovingianinem... Ech, ciężko się to gryzie, ale później jest już dużo lepiej. Osobiście podobało mi się skupienie bardziej na walce mieszkańców Zionu z maszynami - akcja wylewa się z ekranu, cały czas coś się dzieje, dodatkowo mamy statek prowadzony przez Niobe, jest fajnie. Mocnym elementem jest również postać Bane'a, a konkretnie to jak fenomenalnie Ian Bliss, który się w niego wciela, zdołał emulować grę Hugo Weavinga. Finalna walka jest spoko, choć zdecydowanie bardziej w napięciu trzymała mnie konfrontacja Neo ze Smithem w pierwszej części. Polecam jako dobry akcyjniak na wieczorny seans.

Mi nie podibał się ten najazd maszyn na Zion, było ich za dużo żeby się dało od nich obronić i przez to wyglądało to nierealistycznie że im się udało
PiechurGruba ryba
21piorunów8 + 1 = 9
Noworoczny #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Kill Bill: Vol.2
Rok produkcji: 2004
Reżyseria: Quentin Tarantino
Czas trwania: 137 min
Moja ocena: 6/10
Znana z części pierwszej mścicielka kontynuuje swoją drogę zemsty, na końcu której czeka jej były ukochany: Bill.
W mojej opinii pierwsza część była lepsza - bardziej angażująca, ciekawsza wizualnie, mocniej trzymająca w napięciu. Jest to jednak w dalszym ciągu dobry film akcji od Tarantino, w którym jest masa czarnego humoru przeplatanego z brutalnymi scenami pełnymi przemocy. Jak wszystkie filmy Quentina jest to obraz zbudowany na fajnych momentach, jak np. trening u Pai Mei'a, splunięcie Budda, czy rozmowa z Estebanem (rewelacyjny Micheal Parks). No i oczywiście finał z Billem. Polecam tym, którzy mają już za sobą część pierwszą.

,,Kolejny klasyk od Tarantina
Banda pragnie zabić cipkę C⁎⁎ka pragnie zabić Billa" PIH
Fun fact: Drogi Umy Thurman i Tarantino rozeszły się po tym filmie ze względu na kwas, jaki pozostał po wypadku, w którym namawiana przez reżysera aktorka zgodziła się poprowadzić samochód przez gęsty las, straciła nad nim kontrolę i uderzyła w drzewo. Thurman czuła, że została źle potraktowana, nie zapewniono jej wystarczającej ochrony, a po wszystkim wytwórnia i Quentin nie chcieli udostępnić jej nagrania ze zdarzenia, które ostatecznie udało się odzyskać dopiero po wytoczeniu sprawy sądowej.
Uma Thurman's Car Crash on set of "Kill Bill"Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubePiechurGruba ryba
18piorunów1022 + 1 = 1023
Skoro już przy Tarantuli jesteśmy - zapraszam do #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Kill Bill: Vol.1
Rok produkcji: 2003
Reżyseria: Quentin Tarantino
Czas trwania: 111 min
Moja ocena: 7/10
Brutalnie skatowana kobieta budzi się ze śpiączki i postanawia zemścić się na swoich oprawcach.
Film, którego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Tarantino quetinuje tutaj na całego, mieszając style, łącząc humor z brutalnymi scenami, zagęszcza atmosferę i budując napięcie aż osiągnie nieprzyjemny wręcz poziom, żeby później zwyczajowo rozwiązać je nagłą i dosadną przemocą. Ten film trzeba traktować z przymrużeniem oka, jak zabawę lalkami dużego chłopca do ulubionych melodii - bo w gruncie rzeczy właśnie to dostajemy. Zabawa jest to jednak przednia, choć momentami odczuwałem już przesyt i jednak brakowało mi trochę treści w tej grze stylem, ale rozumiem też, że taki film zwyczajnie nie mógł być zbyt poważny. Polecam, gdy ktoś szuka jakiegoś odmóżdżającego akcyjniaka na wieczór i ma jakąś odporność na krwawe sceny.

Komentarz usunięty przez moderatora
PiechurGruba ryba
11piorunów1021 + 1 = 1022
W #piechuroglada :popcorn: jeden z ulubionych filmów Quentina Tarantuli z okresu 2000-2020, który spodobał mu się na tyle, że jedną z aktorek zaangażował do swojego Kill Billa: Vol.1.
----------
Tytuł: バトル・ロワイアル (Battle Royale)
Rok produkcji: 2000
Reżyseria: Kinji Fukasaku
Czas trwania: 114 min
Moja ocena: 6/10
W dystopijnej przyszłości uczniowie jednej ze szkół zostają zmuszeni do zabijania siebie nawzajem na oddalonej od cywilizacji wyspie. Przeżyć może tylko jedno z nich.
Oglądnąłem z ciekawości, bo kojarzyłem, że film uchodzi w niektórych kręgach za kultowy, jednak sam nie dołączę do fanów. Był ok, miał kilka swoich momentów i ogólnie interesujący (choć w obecnych czasach wyświechtany) pomysł, ale od strony produkcyjnej i aktorskiej - zwłaszcza aktorskiej - to dzieło po prostu kulało. Nie wiem, czy ten obraz miał jakiś przekaz, być może krył się w kilku wyświetlanych na ekranie tekstów, jednak mi zwyczajnie umknął. Polecam fanom krwawych jatek, ale bez przesadnego gore, którego w tym obrazie dużo nie ma (jak na dzisiejsze popieprzone standardy).

banita77Gruba ryba
4piorunówStrzelec (2007)
Mark Wahlberg wciela się w postać Boba Lee Swaggera, byłego snajpera korpusu marines i rozczarowanego amerykańskiego bohatera, który miał nadzieję, że po odkryciu druzgocącej zdrady na zawsze będzie mógł skończyć ze swoją dotychczasową pracą. Teraz, mimo tego, że odszedł ze służby i zaszył się daleko w górach, okazuje się, że jest potrzebny krajowi.

Tak sztampowa fabuła... Bohater który się gdzieś zaszył nagle go odnajdują bo jest potrzebny krajowi i wraca po co latach bez treningu i rozpierdala cały kosmos... Ehh
PiechurGruba ryba
16piorunów731 + 1 = 732
Arnold zawitał w #piechuroglada :popcorn:
----------
Tytuł: Kindergarten Cop
Rok produkcji: 1990
Reżyseria: Ivan Reitman
Kategoria: #kryminal #komedia #akcja
Czas trwania: 106 min
Moja ocena: 6/10
Policjant, próbując odnaleźć żonę i syna niebezpiecznego gangstera, rozpoczyna operację pod przykrywką udając nauczyciela w przedszkolu.
Nie oglądałem wcześniej tego filmu i cóż, kolejny raz również nie zamierzam. Taka typowa komedia lat 80/90, pachnąca już nieco stęchlizną, nadal ok do obejrzenia, ale niezbyt porywająca. Najśmieszniejsza w niej jest oczywiście rola Schwarzeneggera, a konkretnie jego mowa ciała i mimika w momentach, gdy jest miły, wesoły, zawstydzony - jego kanciasta gęba zestawiona z łagodnymi wyrazami twarzy daje komiczny efekt. Film nie nadaje się raczej do oglądania z dziećmi, bo jest kilka scen i motywów, które mogą być zbyt mocne dla małego widza. Polecam do oglądania w tle, gdy nie ma się zbyt dużo czasu, żeby skupić się na fabule.

banita77Gruba ryba
18piorunówSzklana pułapka (1988)
W wieżowcu japońskiej korporacji w Los Angeles trwa świąteczne przyjęcie. Wśród pracowników jest żona Johna McClane'a, policjanta z Nowego Jorku, który przyleciał do Kalifornii. W tym czasie do wieżowca przedostają się terroryści, chcący zrabować ze skarbca kilka milionów dolarów. Nie przewidzieli tylko jednego, że w labiryncie pięter i korytarzy ukrył się McClane.
#akcja #bezbiletu
Nakatomi Plaza - smak dzieciństwa!
@banita77 k⁎⁎wa, może spoilery jakoś oznaczaj
boriMistrz
34piorunów635 + 1 = 636
Tytuł: Naga broń
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Akcja / Komedia
Reżyseria: Akiva Schaffer
Czas trwania: 1h 25m
Ocena: 7/10
Syn niezapomnianego porucznika Franka Drebina, Frank Drebin Jr., przypadkowo natrafia na ślad intrygi złego miliardera, chcącego zawładnąć światem. Pokonując liczne przeciwności i rzesze przeciwników próbuje go powstrzymać, chociaż ma przeciwko sobie nawet przełożonych.
Moim zdaniem bardzo udany remake, szczególnie że byłem pewien obaw co do jakości filmu, zwłaszcza w czasach politycznej poprawności. Liam Neeson świetnie sprawdził się w roli głównego bohatera, odgrywając nawet największe absurdu z kamienną miną. Również Pamela Anderson całkiem udanie dotrzymywała mu kroku. Na pewno było śmiesznie, cała sala dobrze się bawiła, co było często słychać. Niestety zabrakło sceny bawiącej do łez, jak w oryginalnej trylogii. Twórcy poszli w różne rodzaje humoru, pojawiły się także nowe typy gagów względem oryginału, co nie do końca przypadło mi do gustu. Na ogromny plus duże dawki absurdu oraz mnóstwo poupychanych wszędzie smaczków, dostrzegalnych dopiero na stop klatce.
Dla fanów serii pozycja obowiązkowa.

Ja bym dał 6, może 6,5.
Tak jak napisałeś, brakuje takich scen bawiących do łez. Film dopiero co obejrzałem a nie umiem sobie przypomnieć żadnego gagu poza sceną przed tytułem (która częściowo była w zapowiedziach). A z tych z Nielsenem pamiętam całkiem sporo, kilka zresztą stało się memami.
@bori tylko nie mów że byłeś w słonku wczoraj:D
@radidadi Byłem 😉
@bori to ja się tak głośno śmiałem w takim razie
@radidadi No proszę, aż dziwne że nie rozpoznałem
@bori jedliśmy pistacje w 7 rzędzie
@radidadi Tej, my też mieliśmy 7 rząd xD miejsca 5 i 6
@bori IX jednak, 6-7
@radidadi No jakbyś jeszcze siedział koło mnie to bym już zupełnie w siebie zwątpił xD
@bori ja nigdy nikogo nie poznaję
boriMistrz
20piorunów629 + 1 = 630
Tytuł: Thunderbolts*
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Akcja / Sci-Fi
Reżyseria: Jake Schreier
Czas trwania: 2h 6m
Ocena: 4/10
Grupa wyrzutków z supermocami zostaje zrekrutowana do wykonania misji, która okazuje się pułapką na nich samych. W jej trakcie przypadkowo spotykają kogoś, kto
Co do zasady filmy z uniwersum DC i Marvela omijam szerokim łukiem. Na ten skusiłem się zachęcony pozytywnymi recenzjami na Filmmeterze. I niestety "Thunderbolts" w ogóle mną nie ruszyły. Ot zwykłe kino z gatunku "zabili go i uciekł". Raczej dla miłośników.

Mylą dobre opinie w necie - film jest średni do bólu. Typowy Marvel.
@Fly_agaric - typowy Marvel post End Game 🤷
Mr.MarsGURU
27piorunówNorwegia ściga rosyjską łódź podwodną - pisze norweski dziennik "Dagbladet". Polowanie trwa już od niedzieli. Według brytyjskiego dziennika "The Sun" rosyjska łódź podwodna miała zagrozić amerykańskiemu lotniskowcowi. Przez kilka dni norweskie, brytyjskie i amerykańskie samoloty patrolowe typu P-8
