RedCrescentGruba ryba
0piorunówI jeszcze cos z pikabu - 3h i niemal 2k "piorunow" - zatem widac masc na pokrzepienie sowieckich serduszek:
„Trzymaj się, Wołodia! Na froncie czekają na prawdziwego ludowego drona”: Aleksander Kots zwrócił się do dyrektora generalnego „UralDronozavodu”, którego maszyna została wysadzona
3 godziny temu
109 tys.
Dyrektor generalny „UralDronozavodu” Władimir Tkaczuk w hali produkcyjnej, gdzie wytwarzane są drony FPV „Upyr”. Zdjęcie: Aleksander Kots
W Bolszym Istoku pod Jekaterynburgiem wybuchł ładunek wybuchowy pod podwoziem „Mercedesa” Władimira Tkacuka — dyrektora generalnego „UralDronoZavodu”, tej samej fabryki, w której produkuje się „Upyra”. Włodzio jest na oddziale intensywnej terapii. Lekarze walczą o jego życie. Jego ochroniarz zginął.
Znamy się od dawna — od czasów, kiedy cała ta „fabryka” mieściła się w piwnicy o powierzchni 28 kwadratów. Kilka stołów, kanapa, ekspres do kawy. Czterech ludzi o podobnych poglądach, którzy zaczynali dzięki darowiznom od osób, którym nie było to obojętne. Właśnie dlatego dron „Upyr” jest prawdziwie ludowy. Wołodia opowiadał wtedy, jak latem 2022 roku pojechał do Iziumu, wrócił do Jekaterynburga i zdał sobie sprawę: nie da się tu obejść bez pomocy humanitarnej. Ogłoszono dostawy pojazdów „Bradley” i „Marder” – trzeba było pomyśleć, czym je zasilić. Wybrali się więc do szkół sportowych i kół modelarstwa lotniczego, by zebrać chłopców-kierowców dronów. Przekwalifikować ich z pilotów wyścigowych na bojowych.
Potem był dom na kredyt hipoteczny przeznaczony na produkcję. Potem – nowa, przestronna hala, do której przyjechałem, gdy chłopaki dopiero zaczynali się w niej zadomawiać. Drukarki 3D, które drukują przez całą dobę. Stoły z lutownicami. Własna szkoła operatorów, miesiąc przygotowań, a na koniec – uniwersalny dron, który poleci na czymkolwiek mu dadzą. Nasz odpowiednik „Baby Jagi” na dwadzieścia kilogramów ładunku. System widzenia maszynowego, który od podstaw programują niedawni studenci lokalnego wydziału radiotechniki.
Wtedy podał mi kawałek kadłuba: „Spróbuj to złamać”. Gięłem go w tę i w tamtą stronę. Nie łamał się.
— Kierowaliśmy się zasadą T-34 — wyjaśniał Wołodia. — Wszystko musi być proste, niezawodne i odporne na żołnierskie traktowanie.
Pierwsze osiemdziesiąt „Upyrów” trafiło na Dniepr, zgodnie z planem Nikity Mechtanowa, o pseudonimie „Mechta”, pośmiertnie odznaczonego tytułem Bohatera Rosji. Od tego momentu przeciwnik przestał pływać łodziami w ciągu dnia. Potem na koncie pojawił się „Abrams” – piechota zsunęła go z gąsienicy, a my dobiłyśmy go w górną półkulę. Sam pracowałem z grupami latającymi na „Upyrach”. Pod moim nadzorem nie było żadnych wpadek.
I nie będzie. „Upyry” będą latać tak samo jak dotychczas. Jeszcze więcej i jeszcze lepiej.
Włodzio, trzymaj się. Czekają na ciebie w warsztacie. A na froncie czekają na prawdziwego ludowego drona.























