WatluszPierwszyFanatyk
5piorunów"Single z Żoliborza"
Marek Niedźwiecki i Piotr Stelmach
Marek Niedźwiecki, to dla mnie przede wszystkim głos. Głos z radia, które w moim rodzinnym domu było obecne od zawsze czyli z Trójki. Listy Przebojów słuchałem nawet wtedy, gdy moje gusta muzyczne już kompletnie rozjechały się z tym, co tam prezentowano. Z Piotrem Stelmachem muzycznie jest mi nieco bliżej, ale też nie jakoś bardzo. Mimo to zdecydowałem się sięgnąć po tę książkę, bo przez lata byłem słuchaczem Trójki, jako radia towarzyszącego codziennym obowiązkom a później przesiadłem się na Radio 357, które zdarza mi się włączyć do dziś. Książka jest w zasadzie zapisem rozmów obu dziennikarzy o ich muzycznych fascynacjach. Niestety nierzadko są one bardzo odległe od moich, to też np. przez rozdział o ABBIE ledwo przebrnąłem. Mimo to czytało się bardzo przyjemnie. Jest tu trochę wspomnień ze spotkań z artystami, z koncertów, jest sporo o kupowaniu nowych płyt w czasach, kiedy o nowości nie było tak łatwo, jak dziś. Jest też kilka anegdotek z życia radiowego obu dziennikarzy. Książka lekka, bez pogłębionej refleksji nad muzyką o której panowie rozmawiają i to jest chyba jej największą bolączką. Mimo to miłe, przyjemne, do przeczytania w dwa wieczory.



















