Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika LesnyZenek w Hydepark

Twórca

w Hydepark

5piorunów

Potrzebuje zaworu by coś z siebie wylewać i może trochę dla atencji jak i tego by coś uporządkować przed następnym spotkaniem z terapeutą. Plus do tego nie chce irl mówić o sobie, tylko zainteresować się drugą osobą. Mam ego i brak pewności siebie. Jest to ciekawe połączenie

Wiem skąd to się wzięło. Jak i dodatkowo wiem dlaczego potrafię sobie ujmować w rozmowach przy każdej okazji. Bo ta “skromność” nie była fałszywa. Odejmowałem sobie by ktoś mnie polubił. Robiłem trochę z siebie ofiarę. Działa to odwrotnie, jednak siedzi głęboko

Jestem jednak człowiekiem którego ciężko polubić. Do tego czuję się jak najgłupszy człowiek na ziemi. Ciągle do mnie nie dochodzi dlaczego. Nie chce jednak mieć syndromu “miłego faceta”. Każdy ma swoje potrzeby

Do tego jestem w stanie zrozumieć że jestem “ukrytym narcyzem”. Myślałem że jestem empatyczny, ale zawsze chodziło o mnie. Wiem skąd i to również się wzięło. Zbyt wiele czasu za dzieciaka spędzałem sam (dalej spędzam) i chciałem trochę “wchłonąć” drugą osobę. Mój introwertyzm nie pomagał i uważam że przez niego i to podejście straciłem kilka ładnych lat życia w relacjach. Na dobrą sprawę nadrabiam lata nastoletnie, wtedy byłoby łatwiej przez to przejść. Przynajmniej tak sądzę

I widzę jedną rzecz którą wiem że nie ma racji bytu. Mianowicie gdzieś w głowie przez Tindera rodzi się frustracja do kobiet. Tak, dostają więcej uwagi. Jednak nawet nie zliczę opisów gdzie widziałem “nie chce fwb ani ons”. A resztę powodów można wymieniać np. Presja, bezpieczeństwo, itd. Wiem to, jednak ziarno tej pierdolonej frustracji siedzi. Jesteśmy różni, ale równi. I chce w to wierzyć

Szkoda mi tylko nieudanej miłości, bo to uczucie było naprawdę prawdziwe. Jednak “zaglaskalem na śmierć” i osaczyłem. Boli to ze zrobiłem z siebie na koniec psychopatę. I wałkuje to jakby dostatecznie wiele bólu zadanego sobie miało sprawić że to odpokutuje. To głupota, jednak dalej to robię. Dałem z siebie wszystko. Zenek 1,5 roku temu za c⁎⁎ja by się nie domyślił co się stanie i jakie będzie miało konsekwencje, miał inne problemy. “Ignorance is a bliss”. K⁎⁎wa, wchodząc w związek nie myślisz o tym co się spierdoli

Wiedziałem że coś ze mną jest nie do końca w porządku ale nie miałem twardych dowodów. Podejście typu “hej, każdy ma swoje problemy, dam radę”

I to boli że chciałoby się wrócić z roboty, umyć się i objąć ukochaną. Leżeć obok, porozmawiać jak wam minął dzień i niekiedy gdzieś wyskoczyć. Czy na spacer czy na co się nawinie. I boję się że miałem jedyną szansę. Zapierdalalem z kwiatami czy jedzeniem, a nie potrafiłem sprawić by poczuła się zrozumiana i wyciągnąć lekcji. Zaangażowanie u mnie zostało na tą chwilę ubite. Chce kogoś obejmować lecz już wiem że zawsze coś będzie nie tak. Bo puszczenie kierownicy będzie skutkowało cegłą w ryj. A szukanie problemów będzie skutkowało tym że sam je stworzę. Samospełniająca się przepowiednia

Jako “huop” mam zapewnić poczucie bezpieczeństwa, stabilność, być odpowiedzialnym itd.

Kto tego oczekuje? Czuję że kobiety, a na pewno ja sam. Status “męskości” jest czymś co bardzo ciężko zdobyć, i bardzo łatwo stracić.

Wiem że ten wpis jest bardzo chaotyczny xd

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!