Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika pokojowonastawionaowca w Hydepark

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Nie cierpię nauczycieli, jestem z rodziny właśnie nauczycielskiej. To spaczenie na całe życie. Jak choroba, której nie można wyleczyć tabletkami.

Ten skecz powinien idealnie oddać to, jak nauczyciele zachowują się w domu. Oczywiście jest to regułą, i wyjątki też są. JA WIEM LEPIEJ NIE?

Zaczyna się od 3:40 jakoś.

https://youtu.be/3eucHM4Qnu4?t=224

Komentarze (8)

Gruba ryba2piorunów

@pokojowonastawionaowca to jest wersja light.

Osobistość0piorunów

@FriendGatherArena No wykręciło mi to głowę, przyznaję. Z czasem duch nauczycielstwa został wypleniony z domu i jest spokojnie. Nie jestem do końca przekonany, czy aktualnie nauczyciele nie mają przypadkiem dużo gorzej. Podejrzewam, że dzisiejsze dzieci nauczycieli mają jeszcze bardziej przesrane. Presja na nauczycieli zwieksza się z roku na rok, a dzieci wychodzą statystycznie coraz glupsze. Moze trzeba zmienić MoO dla statystyk. Niewiadomo.

@zachlapany_szczypior No ja wybrałem trzecią opcję. Tak wybraly też wszystkie moje siostry i kuzynki z tego samego pokolenia. Jedna siedzi w Wiedniu, druga w Sztokholmie, inna w Grecji, jakieś kuzynostwo zapierdala po Ekwadorze. A jeszcze inny jeździ do Jordanu. Mamy też ulubieńca naszych rodziców z pokolenia, sąsiada, on wybrał świadomie ścieżkę cierpienia i już jest religijny. Brzmi to czasem groteskowo, gdy na tym obiedzie rodzinnym wstaje gdzieś temat Michałka, dobrego chłopaka, nauczyciela matematyki! Uczy Królowej nauk! Nie to co my, niewdziecznicy.

Gruba ryba1piorunów

@pokojowonastawionaowca

Wlasne dzieci przez takiego nauczyciela są często traktowane jak najgorsze, bo jest przecież tyle materiału porównawczego. Ewentualnie swoje dziecko jest wisienka na torcie w polewie ze złota i kładzie się w nim ogromne nadzieje, niemożliwe do zapewnienia. No chyba, że trafi się na ultra hardkor tryb "ja go wychowam" z używaniem dziecka jako materiału eksperymentalnego do nauki innych. Widziałem takich ludzi, uczyłem się z nimi. Dwojka z nich strzeliła samobóje, kilku siedzi w psychiatryku, a jeden nawet zostal..... TAK - nauczycielem xD

Coś w tym jest. Jak tak patrzę na perypetie znajomych i rodziny, których rodzice byli nauczycielami to wychodza trzy opcje. Samobój, psychiatryk, spierdilenie na koniec świata i zerwanie kontaktów z rodziną.

Osobistość3piorunów

@FriendGatherArena Praca, definitywnie. Skąd wiem? Bredzę, ale sensownie.

Otóż moj rodzic-nauczyciel podczas mojego życia transformował z miłego w nauczycielskiego. Dziadek w tym czasie transformował z profesora w anioła ogrodowego, a babcia - nauczycielka z mentalności piguły, wymagającej dominatrix stała się potulną jak baranek babcią, która swoje wnuki kocha najbardziej, a im jest ich więcej kilogramów tym lepiej. Swoje stresy zwyczajnie zajadała.

Okres retransformacji z nauczyciela do "zwykłego człowieka" trwał w ich przypadku 7-10 lat.

Ta metamorfoza polega na tym, że nauczyciel musi co nieco wychowywać dzieci nieswoje. To wymaga budowania relacji z nimi.

Wlasne dzieci przez takiego nauczyciela są często traktowane jak najgorsze, bo jest przecież tyle materiału porównawczego. Ewentualnie swoje dziecko jest wisienka na torcie w polewie ze złota i kładzie się w nim ogromne nadzieje, niemożliwe do zapewnienia. No chyba, że trafi się na ultra hardkor tryb "ja go wychowam" z używaniem dziecka jako materiału eksperymentalnego do nauki innych. Widziałem takich ludzi, uczyłem się z nimi. Dwojka z nich strzeliła samobóje, kilku siedzi w psychiatryku, a jeden nawet zostal..... TAK - nauczycielem xD

Jak ktoś chce być nie z przymusu nauczycielem, to od razu odradzam, lepiej być farmaceutą lub księgowym.

Jeszcze w czasie pre-UE, jako, że nauczyciel faktycznie uczył i miał z tego coś poza wynagrodzeniem (bo nauka nie była sprowadzona do rangi umiejętności), to na zakończenie roku kwiatów było tyle, że mieściły się w 3 wanny, a bombonierek, ciast, słodyczy, długopisów etc. było tak dużo, że zamykałem je w takim wiatrołapie 2mx2m.

Osobistość2piorunów

@zachlapany_szczypior spokojnie, przy każdym spotkaniu rodzinnym odbywa się test maturalny, przeszedlem go kilkanaście razy xD

W sumie to nie wiem już sam, czy lepsze jest kłócenie się o politykę przy stole czy być może to, że wyśmiewa się lekarza, że nie pamięta (o zgrozo, pewnie jak on tak leczy ludzi!) wzorów zastępczych na sin/cos/tg w kwadraturze koła!

BO SKORO TEGO NIE PAMIETA, TO PEWNIE NIE PAMIETA TEZ NA CO KOGO LECZY!!!

xD