Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Jeav - Ku przestrodze - Chapter 2: Telefon

Debiutant

w Literatura

2piorunów

— Koniec na dzisiaj — zarządził Jeav, a biurko rozluźniło wszystkie punkty podparcia i lekko postawiło go na nogi.

— Gratulacje, w tym tygodniu nasza firma urosła o 0,27%, co przekłada się na 3 270 507 robotogodzin pracy centrum danych.

— Czy wyświetlić personalizowane podziękowanie od CEO?

— Daruj sobie. Jeszcze parę miesięcy i wyjdę z tej pieprzonej spirali.

— Jak sobie życzysz. Czy przygotować kąpiel?

— Poproszę — odparł sucho Jeav, po raz pierwszy będąc wdzięcznym robotowi.

Sam w tym czasie wydał parę drobniaków na wlew rozluźniający. Zadzwonił telefon.

Tak właściwie to nie zadzwonił i nie telefon, ale Jeav miał sentyment do nazywania rzeczy po staremu.

— Hello Jeav, how are you?

Pomimo że Jeav znał angielski, to mówienie w obcym języku również było reliktem przeszłości.

Protokoły procesowania JIT (Just in Time) wystrzeliły jeszcze w 2027 i dziś nie robią już na nikim wrażenia.

Dziś każdy podrzędny LLM przyjmuje połączenia w dowolnym języku, a odpowiada w takim, jaki sobie zażyczysz.

Lata nauki, wkuwanie na pamięć i zdawania egzaminów poszły jak krew w piach, a „to odmień być” bawi już co najwyżej millenialsów.

— To be k⁎⁎wa, or not to be, jego mać — odpowiedział przyjacielowi Jeav.

— Sobota wieczór, imprezy, randki, czas się zresetować, melaaaanż.

— Klub? Bar? Silent party? Co? Co? Co? — Rob trajkotał jak na speedzie, co nie byłoby niczym nowym.

Wkurzał Jeava. Ale był tą drugą stroną równania, gdzie ekstrawertyk aportuje introwertyka i czasem wywraca jego świat do góry nogami.

Chociaż Jeav nie chciał tego głośno przyznać, to bez Roba jego życie wyglądałoby jak te PRL-owskie osiedla.

Zimą. O 15:30. Na starym Śląsku, kiedy kopalnie nie były jeszcze bunkrami bogaczy.

— Dopiero skończyłem. Wziąłem coś na rozluźnienie, nigdzie dziś nie idę — odpowiedział Jeav, spoglądając na budzące się do nocnego życia miasto.

— Dobra, dobra. Co tydzień to samo marudzenie. Ładuj baterie, wpadnę po ciebie o 22.

— Approved?

— Sam się app... — ale hologram już zniknął, a rozmowa została zakończona.

48 minut. Tyle wcześniej Rob poinformował Jeava, że jednak ma plany na dzisiejszy wieczór.

Wiedział, że gdyby zadzwonił wcześniej, rozpoczęłyby się negocjacje.

— Nass, przypomnij mi, dlaczego wciąż ulegam namowom tego dupka? — zapytał z niedowierzaniem Jeav.

— Znacie się od podstawówki, a więc możecie jeszcze pamiętać wspólne przejażdżki na dinozaurach…

— Te. Daruj sobie ten durny komponent generowania żartów — zaperzył się Jeav.

— Na zawsze? — upewniła się słodko Nass.

— Nie, na dzisiaj — odparł Jeav.

Pomimo suchości tej uwagi lekko się uśmiechnął do wspomnień z dzieciństwa. Nie tych z dinozaurami…

Pamiętał, jak Rob przejeżdżał obok jego domu na białym składaku firmy Pelikan, na którym można było driftować na piasku,

wciskając pedały w odwrotną stronę. Po którymś z takich driftów Jeav zaproponował chwilową wymianę na jego deskorolkę,

jeśli Rob zgodzi się zostać jego przyjacielem. I tak się z nim męczy do dziś.

— Kiedyś życie było prostsze — pomyślał Jeav.

— Kontynuować? — z zamyślenia wyrwała go Nass.

— Poproszę — odparł i powoli ruszył do garderoby. W końcu musiał się dzisiaj ubrać.

— Rob od lat cię aktywizuje bez oczekiwania zapłaty. Bardzo ci pomógł z depresją, kiedy wydawało ci się, że kredyt,

który zaciągnąłeś… — zaczęła Nass.

— Pomiń — zarządził Jeav.

— Oczywiście. Z Robem nigdy się nie nudzisz. To dzięki niemu poznajesz nowych ludzi i odwiedzasz nowe miejsca.

Dodatkowo, co ciekawe, Rob potrafi cię posłuchać i zostawia przestrzeń na twoje zdanie.

Przez lata wypracowaliście komunikację na najwyższym — jak na ludzi — poziomie — kontynuowała Nass.

— Co mówiłem o docinkach? — wciął się Jeav.

— Mam mało czasu, zrób plan wyjścia — polecił.

— Oczywiście. Zacznij od trybu szybkiego mycia z perfumami numer 5, a ja w tym czasie przygotuję strój.

— Czy zamówić rozbudzacz? — zapytała z troską.

— Tak, i coś małego na poprawę nastroju, żeby rozluźniacz nadal działał. Z tym ćpunem nigdy nie wiadomo, co wjedzie później.

— Oczywiście. Miłej kąpieli — powiedziała słodkim głosem androidka.

Kąpieli, pomyślał z przekąsem Jeav, wchodząc do kabiny myjącej. Kąpieli to zażywał Geralt, w jednej balii z Yennefer.

A to tylko optymalna, oszczędna i przyjazna dla środowiska pieprzona zmywarka do ludzi. Ale wróćmy na chwilę do Yennefer.

— Nass, jak przygotujesz ubrania, to przyjdź tutaj, mam dla ciebie jeszcze jedno zadanie — krzyknął,

zamykając za sobą drzwi kabiny.

## Credits

Autor: Jeav
Więcej na https://github.com/jeavq/ku-przestrodze

-fi

Komentarze (3)

Debiutant1piorunów

A kto powiedział, że wszystko, co dobre, musi być od razu generowane?
Jeśli coś z tego wyjdzie, to zacznę publikować rękopisy, ale na razie żodyn AI ich nie jest w stanie sparsować :grinning: