
75% polskich patentów trafia do szuflady. Pomysły nie wzmacniają gospodarki
Mr.MarsGURU
10piorunówTylko co czwarty polski patent trafia na rynek. Uczelnie zgłaszają najwięcej wynalazków, ale to przedsiębiorstwa generują 99% przychodów z ich komercjalizacji wynoszących 3,93 mld zł.
Badanie przeprowadzone przez Urząd Statystyczny w Szczecinie objęło 11 526 patentów udzielonych polskim podmiotom przez Urząd Patentowy RP w latach 2019–2023. Zgromadzone dane wskazują, że komercjalizacji podlegało 2868 z nich, co stanowi 24,9% wszystkich zgłoszeń.
Oznacza to, że zaledwie co czwarty chroniony wynalazek został wdrożony do praktyki gospodarczej. Szacowane przychody z wykorzystania tych rozwiązań wyniosły łącznie 3,93 mld zł. Pozostałe 75,1% udzielonych patentów nie podlegało komercjalizacji. Z tej grupy rozwiązań aż 64,7% ogółu patentów nie jest planowanych do wdrożenia na rynek. [...]
Komentarze (2)
A ja wam powiem dlaczego (nie jest w pełni wykluczone, że brałem bądź nie brałem w tym udziału osobiście). Profesur se siedzi w przerwie pomiędzy wykładami i czyta sobie literaturę branżową/fachową/naukową. Inspiracja, wpada na pomysł, sprawdza sobie w internecie czy ktoś wpadł na to przed nim. Tak? To se poczyta trochę więcej i powrót do kroku pierwszego. Nie? No to siada i pisze sobie wniosek patentowy, a potem go składa. Góra kilka godzin roboty, często ma jakiegoś kolegę który patenty obsługuje zawodowo to mu podpowie albo nawet zrobi za niego.
Ale już weryfikacja pomysłu, budowa prototypu, krytyczna ocena opłacalności przedsięwzięcia, to wszystko są rzeczy wymagające kupy chęci, czasu i pieniędzy, których profesur ma mało. Profesur jest już stary i nie chce sobie dokładać roboty. Czasem podrzuci pomysł jakiemuś studentowi/doktorantowi i niech on zrobi i zbada prototyp. Ale ci też mają mało środków i doświadczenia, więc robią badania naukowe na modelu, symulacyjne, rozważania teoretyczne, jak już robią pełnoskalowy prototyp to ma on wady i jest silnie niedoskonały bo technika jego wytworzenia była delikatnie mówiąc amatorska.
Nic nie prowadzi projektu w kierunku jego komercjalizacji bo nikt nie ma pomysłu jak się za to zabrać. To nie są przedsiębiorcy. Napisze się artykuł albo dwa, które sobie potem poczekają 5 lat na publikację i sprawa się gdzieś rozmywa.
Nic nie prowadzi projektu w kierunku jego komercjalizacji bo nikt nie ma pomysłu jak się za to zabrać. To nie są przedsiębiorcy. Napisze się artykuł albo dwa, które sobie potem poczekają 5 lat na publikację i sprawa się gdzieś rozmywa.
Tutaj jest też kwestia tego, że aby wykształciła się "klasa" profesjonalnych "przetwarzaczy patentów", musi być... kasa. Bardzo dużo kasy. Bo nawet w najlepszych przypadkach to może 10% będzie miało sens? Czyli trzeba wywalić kasę na realne badania na kilka-kilkanaście patentów, żeby z jednego coś wykuć. To jest ryzyko. Żeby ryzykować trzeba albo żyć w kulturze ryzyka (jak USA), albo mieć kasę (jak USA albo inne bogate kraje). A najlepiej jedno i drugie (czyli USA).