Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika WujekAlien w Książki

Lider

w Książki

6piorunów

1297 + 1 = 1298

Tytuł: Strażnik

Autor: Lee Child, Andrew Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 416

Ocena: 8/10

Przyznam, że do "Strażnika" podchodziłem z pewnymi obawami. W końcu to 25. tom przygód Jacka Reachera i jednocześnie początek pisarskiej współpracy Lee Childa z jego młodszym bratem Andrew. Zmiana autora w tak długiej i lubianej przeze mnie serii mogła oznaczać początek jej końca. Na szczęście moje obawy okazały się kompletnie nietrafione. Co więcej, to jeden z najlepszych tomów trzeciej dziesiątki przygód Reachera, a być może nawet lepszy od wielu książek z poprzednich dziesięciu.

Fabularnie otrzymujemy motyw bardzo podobny do tego z 24. tomu, w którym Reacher pomagał starszemu małżeństwu. Tym razem na jego drodze staje Rusty Rutherford, informatyk pracujący dla miejskiego urzędu, który po ataku ransomware zostaje obarczony odpowiedzialnością za katastrofę. Problem w tym, że wcześniej wielokrotnie ostrzegał przełożonych przed lukami w zabezpieczeniach, ale jego uwagi były konsekwentnie ignorowane.

Jak to zwykle bywa, kiedy dochodzi do katastrofy, najłatwiej znaleźć winnego w osobie, która od dawna próbowała jej zapobiec.

Na tym jednak problemy Rutherforda się nie kończą. Informatykiem zaczynają interesować się dwie rywalizujące ze sobą grupy, a Reacher, który przypadkowo zostaje wciągnięty w całą sprawę, postanawia mu pomóc. Z czasem okazuje się, że na serwerach urzędu znajdowało się coś znacznie cenniejszego niż nudne dane mieszkańców. Tytułowy "Strażnik" to aplikacja, którą bardzo chętnie przejęliby rosjanie, a stawka całej rozgrywki szybko zaczyna wykraczać poza problemy jednego niesłusznie oskarżonego informatyka.

I właśnie tutaj Reacher robi to, co potrafi najlepiej. Staje pomiędzy człowiekiem potrzebującym pomocy, a ludźmi, którzy przekonani o swojej wyższości i sile chcą go wyeliminować. Bardzo podoba mi się ten motyw. Reacher nie potrzebuje wielkiego powodu, żeby zaangażować się w cudze problemy. Wystarczy, że widzi niesprawiedliwość, kogoś słabszego i przeciwników przekonanych o własnej bezkarności. Nie interesują go procedury, polityczne konsekwencje ani to, czy powinien mieszać się w sprawy, które go nie dotyczą.

Childowie łączą klasyczną formułę serii z zagrożeniami związanymi z cyberbezpieczeństwem. Ransomware, zaniedbania organizacyjne, ignorowanie ostrzeżeń specjalistów i poszukiwanie kozła ofiarnego po incydencie to tematy, które bardzo trafiają w moje serduszko i tym chętniej o nich czytałem.

Największym zaskoczeniem pozostaje jednak dla mnie sama współpraca braci Childów. Obawiałem się, że Andrew spróbuje na siłę zmienić bohatera, nadać mu nowy charakter, albo że książka straci ten specyficzny rytm, do którego przyzwyczaił mnie Lee. Może pojawił się tu na chwilę motyw muzyczny, ale też był związanych z próbą ochrony słabszych. To jednak Reacher nadal jest Reacherem. Spostrzegawczym, bezkompromisowym, technologicznie zacofanym, momentami absurdalnie skutecznym i przekonanym, że większość problemów można rozwiązać, jeśli odpowiednio dobrze zrozumie się sytuację, a następnie podejmie właściwe działania. Przy czym większość działań w jego wykonaniu, to skutecznie i praktycznie egzekwowana perswazja manualna, po której przeciwnicy akceptują argumenty i idą w drzemkę lub pospiesznie się oddalają.

Strażnik nie jest pozbawiony typowych dla serii uproszczeń. Reacher nadal potrafi wyjść cało z sytuacji, które dla zwykłego człowieka skończyłyby się tragicznie, a przeciwnicy nie zawsze wykazują się inteligencją proporcjonalną do zagrożenia, jakie mają stanowić. Ale po 25 tomach trudno traktować to jako zaskoczenie. To część konwencji, którą albo się akceptuje, albo dawno temu przestało się czytać tę serię. Ja nie przestałem i w pełni to akceptuję.

Dla mnie najważniejsze jest to, że po raz kolejny dostałem dokładnie takiego Reachera, jakiego lubię najbardziej. Człowieka, który miał po prostu przejść przez kolejne miasto, ale przypadkiem znalazł się w samym środku problemów kogoś, komu nikt inny nie chciał pomóc. Ja to kupiłem wiele tomów temu i kupuję nadal.

Tom, jak większość w tej serii, można czytać osobno, bez znajomości fabuły poprzednich tomów, choć tu mam wrażenie, że bardzo niewiele jest nawiązań do samego Reachera, chociażby jego cech fizycznych. Albo mi się nie rzuciło w oczy, albo nie było wzmianki o wzroście, wadze, braku drugiego imienia, czy przeszłości wojskowej.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!