Wyszło 4:21. Póki co jest to moja życiówka, więc nie wybrzydzam. Miałem jeszcze zapas sił, ale cel był jeden - dobiec 😛
Dzięki :slightly_smiling_face:
Zacytuję jedną z plansz, które mijałem po drodze. "Pamiętaj, że robisz to dla darmowego banana na mecie." Ten dystans to jest niezła zajezdnia, ale było super.