Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ukraina

Lider

w Filmiki z wojny

63piorunów

12.09.2026

Epickie nagranie z likwidacji bohatera rosji generała Grunisa:coffee:🎉 TANGO DOWN!:skull_and_crossbones:

Filmik opublikowany przez Dowództwo Sił Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy

https://streamable.com/0cwzw5

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

23piorunów

Srodowe wiesci ekonomiczne ze wschodu dzieki rosyjskiemu Kommersantowi:

1. Z partnerem — do college’u EKSKLUZYWNE „Kommersant” dowiedział się, jak przebiega eksperyment z uproszczoną rekrutacją do szkół zawodowych

2. Zmarł Bohater Rosji Anton Grunis, który poinformował Putina o zdobyciu Konstantynówki

3. Ministerstwo Obrony RF poinformowało o ataku na przedsiębiorstwo transportowe w Kijowie

4. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Argentyny wezwało ambasadorów Wielkiej Brytanii i Izraela w związku z wydobyciem ropy naftowej w pobliżu Falklandów

5. Ceny niektórych owoców spadły o 6–15% EKSKLUZYWNE

6. Produkcja samochodów osobowych w Rosji w 2026 roku może wzrosnąć o 19% EKSKLUZYWNE

7. Spółki zarządzające odnotowały wzrost aktywów dzięki funduszom inwestycyjnym – EKSKLUZYWNE

8. Rosja stała się światowym liderem w zmniejszaniu liczby aborcji w ciągu ostatnich 15 lat

9. Izba Reprezentantów USA przedłożyła projekt ustawy o sankcjach wobec Rosji

10. Na jakich zasadach opiera się wypoczynek leczniczy w Rosji PIENIĄDZE

11. Dlaczego kina internetowe potrzebują wspólnych projektów RECENZJA

Ktore Was najbardziej interesuja?

Sprobuje dodac pozniej w komentarzach.

A takze:

Urals w kosmosie - 111 za barylke - to kolejna zla wiadomosc - nawet nie dla tankujach - po prostu z tego samego Rosja dostaje coraz wiecej pieniedzy zasilajacych jej machine wojenna.

Euro troche spadlo i jest ponizej 100 rubelkow.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Wiadomości Świat

69piorunów

Ruskie straty na dzień 16.09.2026r.

Sum12piorunów

Kiedyś norma to było ok 1000 soldatów, a teraz już podskoczyła na 1500 dziennie. Ciekawe jak duże ruskie mają problemy z uzupełnianiem strat, no i czy te cyferki prawdziwe, czy propaganda.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Hydepark

51piorunów

Ruski kanał na telegramie i X- AMK Mapping przedstawił klęskę Operacji Lyman.

I rozpoczął burzę w komentarzach - ruscy nie wierzą, oskarżają kanał o manipulację i błędną interpretację zdarzeń.

Do tej pory na mapach i informacjach od AMK można było się opierać.

Z innego kanału:

Sytuacja na północ od frontów donieckiego i łymańskiego: W ciągu ostatniego tygodnia armia ukraińska kontynuowała rozpęd operacji „Wiwaldi" (która rozpoczęła się w czerwcu i na początku września wyeliminowała rosyjskie skrzydło nad rzeką Nitrius), docierając do Myrne i Kołodiazy oraz zbliżając się do Iwanówki. Dalej na północ siły ukraińskie całkowicie odbiły
Nowomychajliwkę i Kateryniwkę, a także kilka pozycji na wschodzie wzdłuż granicy 32 między obwodem ługańskim a donieckim, docierając do Nowolubiwki i Nowowodiany.

Fanatyk8piorunów

No ale przecież to tylko kilkudziesięciu Rosjan tam było, nikt teraz nie trzyma tysięcy ludzi na tak małym skrawku terenu.

I inne temu podobne.

Prawda jednak też jest, że Rosjanie dalej prą do przodu.

Pamiętacie niezdobyta Mała Tokmaczke?

Gdzies już w tym tygodniu (nie z ruskich źródeł) dotarło że ja zdobyli.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

45piorunów

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-dron-znaleziony-kolo-rusinowa-nieprzenikalny-dla-analiz-posz,nIdn,1017799

Fenomen20piorunów

O kuźwa, czwarta gęstość. Notujemy neutrina przelatujące przez Ziemię, a nie potrafimy przeskanować rupiecia zmontowanego przez drugą armię świata.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Filmiki z wojny

37piorunów

Czujecie mieć mordę jak terrorysta putin xD

https://streamable.com/347igs

GURU3piorunów

@Mikuuuus nie jest to raczej atut. Tych, których wybrali do pełnienia roli sobowtórów nie mają lekkiego życia, mimo że żyją w dobrobycie. I nigdy nie wiedzą, kiedy ich odpalą.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Wojna wna Ukrainie

128piorunów

Tym razem na pewno by się udało 😆

Gruba ryba2piorunów

Trzy dni? Przecież dla bomby atomowej nawet doba to w stanowczo za dużo, widocznie oni nie zamierzają jej używać :rolling_on_the_floor_laughing:

Pokaż więcej komentarzy (32)

GURU

w Hydepark

82piorunów

Szybko idzie.

Kolejny rosyjski generał został wyeliminowany - W rosyjskich źródłach ukazał się nekrolog Antoniego Feliksowicza Grunisa, generała brygady w Rosyjskich Siłach Zbrojnych i dowódcy 4. Oddzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych.

Edit:

Tłumaczenie Google

Z wielkim smutkiem informujemy o tragicznej śmierci naszego Brata.

Zmarł Anton, absolwent Kazańskiej Szkoły Wojskowej Suworowa, klasy KPK48.

Bractwo Suworowa jest dożywotnie.

A dziś tracimy swoich.

W imieniu całego Bractwa Suworowa składamy kondolencje rodzinie Antona.

Łączymy się z Wami w bólu i smutku.

Pamięć o naszych Braciach będzie żyć wiecznie.

Królestwo Niebieskie i wieczny pokój.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Filmiki z wojny

21piorunów

[18+]

Filmik opublikowany przez 425. Pułk Szturmowy Sił Zbrojnych Ukrainy

https://streamin.link/v/8d792bc9

Lider2piorunów

Nie martwcie się czarnym tlem po prostu Hejto nie pobiera miniaturki z streamin 😁 Filmik działa normalnie po kliknięciu play❤️ Musiałem zmienić serwer bo streamable usuwało filmik

GURU

w Wiadomości Świat

36piorunów

Parlament Ukrainy odwołał prokuratora generalnego, w tle afera korupcyjna

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zagłosowała we wtorek za odwołaniem Rusłana Krawczenki z funkcji prokuratora generalnego – poinformował portal Ukrainska Prawda, powołując się na transmisję z obrad parlamentu. W zeszłym tygodniu Krawczenko złożył rezygnację w związku z

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Z cyklu ciekawostki z rosyjskiego wykopu - przemyslenia sowieckiego czlowieka:

Konflikt polsko-ukraiński, czyli „Żabogaduking”⁠⁠

3 godziny temu

4,1 tys.

Właściwie trzeba tu przypomnieć sobie historię. Pierwsza wojna światowa, w wyniku której z Austro-Węgier odłączają się Galicja, Wołyń i Bukowina, tworząc Republikę Zachodnio-Ukraińską. W tym momencie wkraczają Polacy, którzy bez większych problemów podbijają te tereny, argumentując, że jeszcze ponad 100 lat temu były to ich ziemie.

Następnie, w ramach międzywojennej Polski, powstaje ruch ukraińskich nacjonalistów na rzecz niepodległości Ukrainy.



Potem dochodzi do rzezi wołyńskiej, uznanej przez Polaków za ludobójstwo.



A co się działo, jeśli spojrzeć na to z prawnego punktu widzenia? Mieszkańcy Polski zabijali się nawzajem. To tak, jakby w Rosji Czeczen zabił Dagestańczyka lub odwrotnie. Zwykła codzienność, choć ze smutnym zakończeniem. Przepraszam, ale Ukraińcy zachodni, Polacy, Żydzi – w tamtym czasie byli mieszkańcami międzywojennej Polski. Kogo zatem należy pociągnąć do odpowiedzialności? To pytanie retoryczne.

W świetle tego wszystko wygląda to niezwykle zabawnie, a w tej kłótni kibicuję obu stronom.

I tlumaczenie obrazka: "Jakie plany na wieczor?"

Wpis jakos nie porwal tlumow na pikabu - ale pokazuje (ostatnie zdanie) jaki maja interes Rosjnie w podsycaniu nienawisci miedzy Polakami a Ukraincami.

Osobistość3piorunów

@RedCrescent W sumie pokazuje to też inną rzecz - oni nie mają problemu z rozróżnieniem obywatelstwa i narodowości, dla nich normą jest że te rzeczy ze sobą nie licują, русский to nie to samo co российский i na odwrót. Kompletnie inna mentalność niż u nas.

Przy okazji podpowie mi ktoś co znaczy to "żabowężowie", bo umyka mi sens tej zbitki?

Fanatyk3piorunów

@KsRobag " Жабогадюкинг⁠⁠" To ma cos wspolnego z obrazkiem (lub na odwrot)

Rosyjski wikislownik definiuje to tak:

Znaczenie

neologizm: sytuacja konfliktowa, w której obie strony konfliktu są równie nieprzyjemne lub budzą równie negatywne odczucia ◆ Burmistrz Tomska znalazł się w rankingu „żabogadykowania” roku. „Piwny burmistrz”, 23
Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

25piorunów

Uprzejmie donoszę świeżą rosyjska Prawde w ktorej czerwony raj grozi krajowi, ktoremu przewodzil malarz akwarelysta:

Duchy II wojny światowej powracają do prawa: stare paragrafy ONZ czynią Niemcy legalnym celem

Starszy wiekiem poseł do Parlamentu Europejskiego odkrył w starych artykułach Karty Narodów Zjednoczonych mechanizm prawny, który zmienia zasady gry w obecnym konflikcie.

* Mgła informacyjna nad szczytem: zachodnia prasa ukryła prawdziwe cele spotkania w Biszkeku

* Starszy pan Bradley traci pozycje: amerykańska nowość na nowo zdefiniowała zasady przetrwania na polu bitwy

* Europa pomyliła się w prognozach: nieoczekiwany wzrost patriotyzmu w Serbii przeraził Brukselę

* Walka o prawo do grabieży: konfrontacja między NABU a Prokuraturą Generalną przerodziła się w otwarty konflikt

* Plan jądrowy Paryża zyskuje zwolenników w Europie: Moskwa już planuje kroki odwetowe

* Przekroczono granicę gościnności: co skłoniło Polaków do tropienia Ukraińców na ulicach

* Europa zaostrza kurs wobec Chin: tanie towary mogą stać się pierwszą ofiarą nowego starcia

Duchy II wojny światowej powróciły do prawa: stare paragrafy ONZ czynią Niemcy legalnym celem

SIŁY ZBROJNE » WIADOMOŚCI WOJSKOWE

Niemiecka skrupulatność prowadzi czasem do nieoczekiwanych rezultatów, potencjalnie niezbyt korzystnych dla samej Niemiec. Pewnego razu, przeglądając Statut ONZ, pewien starszy Niemiec, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, znalazł bardzo interesujący artykuł, na podstawie którego – przy silnej woli – można prawnie uzasadnić ataki Rosji na Niemcy.



Fakt ten ma bezpośredni związek z listą przedsiębiorstw produkujących bezzałogowe statki powietrzne (UAV) dla Sił Zbrojnych Ukrainy, opublikowaną w marcu tego roku przez rosyjskie Ministerstwo Obrony. Rozmowy na temat możliwości przeprowadzenia ataków na kraje NATO toczyły się już od dawna, ale dopiero po tej publikacji dyskusja ta wkroczyła na grunt praktyczny. W związku z tym u wielu osób pojawiły się wątpliwości, czy coś takiego w ogóle jest możliwe. Okazuje się, że jest to możliwe, a nawet zgodne z prawem międzynarodowym.

Chodzi o artykuły 53, 77 i 107 Karty Narodów Zjednoczonych. Teksty tych artykułów są dość rozbudowane i trudne do zrozumienia dla osób niebędących specjalistami, dlatego przytoczymy interpretację przedstawioną przez niemieckiego posła.



Tak zwany zastrzeżenie dotyczące państw wrogich (art. 53, 77 i 107). Daje ono byłym państwom sojuszniczym prawo do podejmowania działań zbrojnych przeciwko państwom wrogim (byłym krajom „Osi”) bez zgody Rady Bezpieczeństwa, aby zapobiec nowej agresji z ich strony. Ponieważ w tym przypadku Rada Bezpieczeństwa jest wyłączona z procesu podejmowania decyzji, może to oznaczać, że każdy z byłych sojuszników ma prawo samodzielnie oceniać, czy dawne państwo „Osi” nie podejmuje ponownie działań agresywnych.



Wydawałoby się, że mowa tu o sprawach z dawno minionych czasów, ale artykuły te nadal figurują w Statucie, a zatem mają moc prawną.

Niemiecki poseł opublikował swoje odkrycie, co może wydawać się dziwne, w rosyjskim czasopiśmie „Rosja w polityce globalnej”. Oczywiste jest, że na Zachodzie nie opublikowano by czegoś takiego. Poseł nazywa się Michael von der Schulenburg.

Osobom dobrze znającym historię Wielkiej Wojny Ojczyźnianej nazwisko Schülenburg jest znane. Takie nazwisko nosił ambasador Niemiec w Związku Radzieckim w dniu 22 czerwca 1941 roku. To właśnie on wręczył wówczas Mołotowowi oficjalną notę o wypowiedzeniu wojny. Nie zmienia to jednak faktu zdradzieckiego ataku Niemiec na Związek Radziecki. Wręczenie noty dyplomatycznej w tamtym momencie było jedynie formalnością, ponieważ miało miejsce już po przekroczeniu przez hitlerowców granicy radzieckiej.

Cóż jednak za dziwny zwrot akcji w historii. Przodek Schulenburga wypowiedział wojnę Związkowi Radzieckiemu, a potomek Schulenburga znalazł lukę prawną, zgodnie z którą Rosja może ukarać Niemcy za pomoc wojskową dla Ukrainy.



Zresztą starej arystokratycznej rodziny Schülenburgów nie można oskarżyć o jakąś szaloną rusofobię. Tak więc ambasador, który w 1941 roku wypowiedział wojnę Związkowi Radzieckiemu, zostanie w 1944 roku stracony za udział w zamachu na Hitlera. Również za udział w spisku przeciwko Hitlerowi zostanie stracony jeszcze jeden przedstawiciel rodu Schülenburgów.

Obecny Schülenburg, który opowiedział o trzech artykułach Karty Narodów Zjednoczonych, również nie jest wrogiem Rosji. Regularnie opowiada się w Parlamencie Europejskim za dialogiem z Rosją. Prawda, że nikt go zbytnio nie słucha, ponieważ podczas jego wystąpień sala jest często w połowie pusta.

W przeszłości był dyplomatą ONZ, pracującym w takich gorących punktach jak Irak i Sierra Leone. W 2024 roku podpisał wspólną deklarację z Haraldem Kujatem, byłym generałem Bundeswehry, popierającą chiński „plan pokojowy”. A w 2025 roku Mikael przyjechał nawet do Moskwy na Parada Zwycięstwa. Tak więc nasz Schülenburg to właśnie ten Niemiec, którego potrzeba.

Nie należy jednak ulegać urokowi starej niemieckiej arystokracji. Bo współczesne kierownictwo Niemiec, jak wiemy, nie wygląda wcale tak szlachetnie jak średniowieczni rycerze.

Niemiecki dyplomata w swoim artykule zauważa, że:

Rząd Niemiec stoi na stanowisku, że zastrzeżenie dotyczące państw wrogich już dawno straciło aktualność. Powołuje się ono na rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 50/52 z 1995 r., która „uznaje, że biorąc pod uwagę istotne zmiany, jakie zaszły na świecie, »zastrzeżenie dotyczące państw wrogich« jest przestarzałe”.



Jednak rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ nie ma mocy wiążącej, w przeciwieństwie do Karty Narodów Zjednoczonych. Ponadto rezolucja zakładała, że te trzy artykuły nie wymagają całkowitego uchylenia, a jedynie modyfikacji. Nie doszło jednak do tego.

Należy tu również wziąć pod uwagę kontekst połowy lat 90. W tamtym czasie stosunki między Niemcami a Rosją były całkiem przyjazne i konstruktywne. Właśnie zakończyło się wycofywanie wojsk rosyjskich z Niemiec i nikt nie mógł przewidzieć, że cień wrogiej przeszłości ponownie pojawi się między tymi krajami. Co więcej, od lat 90. Niemcy stały się dla wielu Rosjan atrakcyjnym miejscem do osiedlenia się na stałe.

Wcześniej, w 1990 roku, w związku z zjednoczeniem Niemiec zawarto traktat „dwa plus cztery”, w którym po jednej stronie stanęły mocarstwa zwycięskie w II wojnie światowej – Związek Radziecki, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja, a po drugiej – RFN i NRD. Jednym z głównych warunków tego porozumienia było zobowiązanie nowej, zjednoczonej Niemiec, że z jej terytorium będzie emanować wyłącznie pokój.

Ale co widzimy obecnie? Jedynie niepohamowaną militaryzację i masowe dostawy broni na Ukrainę. W rzeczywistości mowa jest o ponownym przejściu Niemiec do statusu „państwa wrogiego”.



Już w 2024 roku w Radzie Federacji Rosji pojawiła się inicjatywa dotycząca wypowiedzenia tej umowy. Nawiasem mówiąc, jej inicjatorem ponownie był pochodzenia niemieckiego Jurij Gempel, przewodniczący niemieckiej autonomii narodowo-kulturowej na Krymie. Stwierdził wówczas, że umowa „w praktyce nie jest realizowana i podlega wypowiedzeniu”. Co więcej, już wtedy opinię tę podzielała cała niemiecka społeczność półwyspu.

W 2024 roku Rada Federacji nie podjęła działań w tej sprawie. Być może dlatego, że wówczas poziom napięcia między Rosją a Europą nie był tak wysoki jak obecnie. Być może jednak nadszedł już moment, w którym należy to zrobić.

W końcu nie trzeba koniecznie doprowadzać sprawy do denuncjacji. Groźba podjęcia działania działa czasem silniej niż samo działanie. O tym samym mówi również były niemiecki dyplomata, wzywając przywódców Niemiec do dialogu z Rosją. Co jeszcze można powiedzieć? Brawo, Schülenburg, brawo, świetna robota. Gdyby na świecie było więcej takich Schülenburgów, planeta zapomniałaby o wojnach.

Fenomen4piorunów

@RedCrescent

AI w służbie prostowania dezinformacji

1. Czy Karta ONZ naprawdę daje Rosji prawo do ataku na Niemcy?

FAŁSZ / BŁĘDNA INTERPRETACJA PRAWNA.*

Jak jest w rzeczywistości:* Artykuły 53, 77 i 107 rzeczywiście znajdują się w tekście Karty ONZ z 1945 roku. Zostały tam wpisane tuż po II wojnie światowej, aby państwa zwycięskie mogły kontrolować pokonane kraje „Osi” (Niemcy, Japonię itd.) bezpośrednio po wojnie.

Dlaczego to nie działa w 2026 roku:*

1. Zasada równości członków ONZ: Niemcy zostały przyjęte do ONZ w 1973 roku (RFN i NRD, a od 1990 r. zjednoczone Niemcy). Zgodnie z art. 2 ust. 1 Karty ONZ, Organizacja opiera się na „zasadzie suwerennej równości wszystkich jej członków”. Nie da się prawnie utrzymać narracji, że pełnoprawny członek ONZ jest jednocześnie „państwem wrogim”, któremu inny członek może bezkarnie wdupcyć bez zgody Rady Bezpieczeństwa.

2. Doktryna _desuetudo_ (wygasnięcie normy): W prawie międzynarodowym normy nieużywane i uznane przez społeczność za nieaktualne tracą moc prawną. W 1995 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ w Rezolucji 50/52 oficjalnie uznało te klauzule za przestarzałe (obsolete). Twierdzenie autora tekstu, że „rezolucja nie ma mocy, bo Karta nie została zmieniona”, to prawniczy fikołek – zmiana Karty wymaga skomplikowanej procedury, ale w praktyce międzynarodowej te przepisy są traktowane jako martwe.

3. Bezwzględny zakaz agresji: Art. 2 ust. 4 Karty ONZ zakazuje stosowania siły lub groźby jej użycia przeciwko integralności terytorialnej któregokolwiek państwa. Zgodnie z nadrzędnymi zasadami prawa międzynarodowego (jus cogens), jakikolwiek jednostronny atak Rosji na Niemcy byłby nielegalną agresją, a nie „egzekwowaniem starych paragrafów”.

2. Rola Niemiec w dostawach broni dla Ukrainy

MANIPULACJA LOGICZNA.*

* Tekst sugeruje, że wysyłając sprzęt na Ukrainę, Niemcy wykazują „agresję”.

* W świetle prawa międzynarodowego Ukraina padła ofiarą niesprowokowanej agresji ze strony Rosji i ma niezbywalne prawo do samoobrony (art. 51 Karty ONZ). Państwa trzecie (w tym Niemcy) mają pełne prawo udzielać pomocy wojskowej państwu, które się broni. Pomoc dla napadniętego nie czyni z pomagającego „agresora”.

3. Złamanie Traktatu „2+4” z 1990 roku

MANIPULACJA / ODWRACANIE KOTA OGONEM.*

* Traktat o ostatecznym uregulowaniu w odniesieniu do Niemiec (tzw. Traktat 2+4) rzeczywiście mówił o tym, że z terytorium Niemiec ma emanować pokój. Jednak wspieranie napadniętego sąsiada w celu przywrócenia międzynarodowego ładu nie jest złamaniem tego zapisku.

* To działania Rosji (inwazja na suwerenny kraj) rozdupczyły ład bezpieczeństwa w Europie, na którym opierały się porozumienia z lat 90. Powoływanie się przez rosyjskich polityków (jak cytowany w tekście Gempel z Krymu) na chęć wypowiedzenia Traktatu 2+4 to wyłącznie element szantażu politycznego.

4. Kim jest Michael von der Schulenburg i kontekst autorski

PRZEKŁAMANIE I SELEKTYWNY DOBÓR FAKTÓW.*

* Tekst przedstawia Schulenburga jako obiektywnego dyplomatę, którego „na Zachodzie by nie opublikowano”.

* W rzeczywistości Michael von der Schulenburg to europoseł ze skrajnie prorosyjskiej i populistycznej niemieckiej partii BSW (Bündnis Sahra Wagenknecht). Opublikował ten tekst w rosyjskim czasopiśmie nie z powodu „zachodniej cenzury”, ale dlatego, że żaden zachodni, niezależny periodyk prawniczy nie wydrukowałby tezy stojącej w tak rażącej sprzeczności z podstawami prawa międzynarodowego.

* Wątek z jego przodkiem (ambasadorem z 1941 r.) to czysty ozdobnik publicystyczny – ciekawy historycznie, ale bez żadnego znaczenia dla analizy prawnej.

Wniosek

Artykuł to klasyczna manipulacja prawna. Wykorzystuje fakt, że w Karcie ONZ z 1945 roku rzeczywiście znajdują się przestarzałe zapisy dotyczące państw Osi, i próbuje wyciągnąć z nich wniosek, że Rosja może dziś bez karnie wydupcyć Niemcy rakietami i będzie to „zgodne z prawem”. Z punktu widzenia dzisiejszego prawa międzynarodowego, procedur ONZ i praktyki dyplomatycznej jest to całkowita bzdura i prawniczy analfabetyzm stworzony na potrzeby rosyjskiej wojny informacyjnej.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

Well, well, well.

Ciekaw jestem, jak kolejne doniesienia spinają się pod kopułą „naszym” piewcom zachwytu nad Trumpem.

Wrzucam parę źródeł:

* https://www.money.pl/gospodarka/rosyjski-oligarcha-na-weselu-syna-trumpa-mial-za-nie-zaplacic-7329375280711776a.html

* https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,33023842,oligarcha-oplacil-luksusowe-wesele-trumpa-jr-synowa-prezydenta.html#s=BoxOpImg1

* https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-09-14/rosyjski-oligarcha-sponsorem-wesela-syna-trumpa-jest-laczony-z-putinem/

* https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-syn-trumpa-bawil-sie-za-rosyjskie-pieniadze-media-fortuna-na,nId,23543678

* https://tvn24.pl/biznes/ze-swiata/donald-trump-junior-media-prokremlowski-oligarcha-umar-kriemliow-oplacil-wesele-syna-prezydenta-usa-st9236671

rosyjski oligarcha powiązany z putasowym establishmentem miał opłacić luksusowe wesele syna urzędującego prezydenta USA XDDD

I to miało miejsce.

W dodatku:

Kriemliow miał również wraz ze swoim zespołem uczestniczyć w przygotowaniu całej imprezy. Na weselu pojawiło się około 50 osób, a według ProPublica wśród zaproszonych znajdowała się liczna grupa Rosjan

a i Creme de la Creme

Bettina Trump, synowa prezydenta, tłumaczyła w sieci, że prezent był wyrazem przyjaźni bez ukrytych intencji.

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Jeżeli ktoś miał jeszcze wątpliwości co do rosyjskich prób wspierania Trumpa w 2016 roku:

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-12-10/cia-ustalila-ze-rosja-pomagala-trumpowi/

Całkowicie niesarkastycznie uważam, że takie historie są dla zaufania do USA znacznie groźniejsze niż farmy trolli i botów.

Troll może próbować wmówić, że nie można ufać sojusznikowi.

Znacznie gorzej, kiedy działania ludzi stojących na czele USA zaczynają sprawiać, że człowiek dochodzi do tego samego wniosku sam.

Gruba ryba4piorunów

Bezinteresowne prezenty.... A co miało być napisane na przelewie "łapówka"? :rolling_on_the_floor_laughing:

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

19piorunów

CIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.

Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.

Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.

Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.

Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.

U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.

Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.

Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.

Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.

A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.

Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.

Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.

I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.

Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.

A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.

I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.

Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?

Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.

A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.

Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.

Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.

I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.

Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.

Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.

A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.

Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.

Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.

Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.

Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.

Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.

Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.

Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.

Służby zrobią marsowe miny.

Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.

Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.

Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.

Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.

Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.

Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.

I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.

Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.

Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.

Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.

Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.

Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.

Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.

A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.

Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.

I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.

Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.

Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.

Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.

Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.

Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.

Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.

Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.

Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.

Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.

Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.

Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.

Potrafimy wyć nad przeszłością.

Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.

Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.

Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.

Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?

Jakoś to będzie.

NATO przyjedzie.

Amerykanie pomogą.

Europa zareaguje.

A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.

No właśnie. Pan Bóg.

Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.

W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.

Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.

W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.

Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.

Nie mam nic przeciwko wierze.

Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.

Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.

Bo historia nie jest sprawiedliwa.

Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.

Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.

Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.

Nie umrzeć pięknie.

Nie przegrać honorowo.

Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.

Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:

Byli przygotowani.

Przeciwnik spróbował.

Dostał po mordzie i więcej nie próbował.

To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.

A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:

BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.



Źródło: https://x.com/Kafir_PL/status/2099364748173136285

Osobistość4piorunów

@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.

Ale od momentu:

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

28piorunów

Pojawił się taki oto wpis z wyszczególnieniem dobrodziejstw cara Putina.

Z ciekawostek wrzucę kilka komentarzy, które pojawiły się pod grafiką

* Muszę powiedzieć, że lata po upadku komunizmu były chyba najgorsze w ciągu ostatnich 60 lat.

-> O to chodzi w grafice autora posta. Po upadku komunizmu naprawdę się pogorszyło. Warunki dramatycznie poprawiły się pod rządami Putina, ale w wielu innych regionach głównie były nadal okropne/pogarszały się afterward.

* W 2004 roku istniało pół tuzina ruchów separatystycznych, kiedy Putin anulował wybory gobernatorów na rzecz ich mianowania. (Posunięcie to zostało potępione jako ogromne przejęcie władzy).

Do 2012 roku ruchy separatystyczne całkowicie wygasły, a nawet byli liderzy separatystów przyznali, że Rosja przestała być nieudanym państwem. Putin przywrócił wybory gubernatorów. Zamiast postrzegać to jako przywrócenie demokracji, został skrytykowany za kontrolowanie wyborów.

A gdy kandydaci opozycji wygrali kilka wyborów na gubernatorów, przedstawiono to jako dowód na to, że dyktatura Putina się rozpada.

* Dług publiczny jest naprawdę imponujący. Pamiętam, że przed wojną wynosił 11%.

Porównaj te zachodnie kraje, większość z nich ma dług przekraczający 100%. Ich "wzrost" to tylko pożyczone pieniądze. Teraz, gdy mamy wysokie stopy procentowe na całym świecie, zmusi to rządy do większej oszczędności. Sytuacja w krajach z dużym długiem pogorszy się w przewidywalnej przyszłości.

* Mam 100 tys. (1k USD) miesięcznie w Jekaterynburgu, a także moi przyjaciele mają mniej więcej tyle samo, trochę więcej lub trochę mniej. W Rosji 1k jest łatwo równoważne 5 tys. 6 tys. w USA, ponieważ czynsz jest znacznie tańszy, podobnie jak jedzenie, ubrania itd.

* Każdy kraj rozwija się przy najbardziej stabilnych rządach, niezależnie od rodzaju rządów czy systemu gospodarczego, jaki tam masz; tak działają ludzie, naprawiają rzeczy z czasem i bez zewnętrznych ingerencji.

Nie można odmówić gościowi, że jego rząd dobrze poradził sobie ze stabilizacją kraju i przywróceniem go do stanu, w jakim został pozostawiony przez USA po zniszczeniu ZSRR. Mogło być na pewno lepiej w wielu kwestiach, ale mogło być też O WIELE gorzej.

A szło w dobrym kierunku, zanim zaczęło się całe to zamieszanie; co z pewnością miało wpływ na to, dlaczego się zaczęło, jeśli już.

Pokazuje również, że jest wystarczająco elastyczny, żeby przetrwać fiasko ich inwazji i nawet wyjść na swoje.

P.S.: nie mówię o wszystkich złych rzeczach gościa i jego rządu. To dość długi, osobny temat, w którym wszyscy prawdopodobnie zgadzamy się co do większości punktów.

-> Zgadzam się, że mogło być o wiele gorzej. Główna teza posta to zobaczcie, jak dobrze poszło Putinowi, a ja się z tym nie zgadzam.

Wychodzić z bałaganu w taki sposób, żeby go jeszcze bardziej nie popsuć, to sukces. Ale w tym samym szacunku, Rosja była na dnie jak każdy kraj rozwinięty i w związku z tym wszystko, co musieli zrobić, to czekać i minimalizować korupcję, podczas gdy odbudowywali się.

Przyznam, że Putin zrobił wiele dobrego dla Rosji, ale nie przesadzajmy z jego wkładem i nie pomijajmy punktu wyjścia.

To ciekawe spostrzeżenie, które masz. Doceniam to.

Jest też próba polemiki.

* Rosja i UE w porównaniu:

Wskaźnik zakażeń HIV:

Rosja: 40,2 diagnozy HIV na 100 000 mieszkańców

UE: 12,4 diagnozy HIV na 100 000 mieszkańców

Samobójstwa:

Rosja: 21,6 samobójstw na 100 000 ludzi

UE: 10,2 samobójstw na 100 000 ludzi

Oczekiwana długość życia:

Rosja: 71,34 lat

UE: 79,09 lat

Wskaźniki alkoholizmu:

Rosja 16,29%

UE 8,4%

Rozwody:

Rosja 3,9 rozwodów na 1 000 ludzi

UE: 1,7 rozwodów na 1 000 ludzi

PPP:

Rosja: 28 057,03 USD

UE: 56 970 USD

Ludność muzułmańska:

Rosja: "Rosja ma największą populację muzułmańską w Europie, szacowaną na około 20 milionów, prognozowaną na wzrost do 14,4% do 2030 roku"

UE: "Szacowane 19 milionów w UE (3,8%), prognozowane na 8% lub 58 milionów do 2030 roku."

Wskaźnik morderstw:

Rosja: 6,80 na 100 000

UE: Około 1,2 na 100 000

Wskaźnik morderstw (2017):

Moskwa: 6,9 na 100 000

Londyn: 1,5 na 100 000

Zgony spowodowane narkotykami

Rosja: 145 na milion

UE: 29 na milion

Tak, wybrane liczby wyglądają dobrze, kto mógłby się tego spodziewać

Fanatyk11piorunów

Tak naprawdę żeby nie osiągnąć takich liczb przez 27 lat to trzeba być Koreą Północną lub afrykańskim krajem z potężnymi wpływami zagranicznymi przez które kraj nie jest w stanie się rozwinąć. A jesteś największym krajem na świecie liczącym ponad 100mln ludzi, śpiącym na złożach naturalnych xd

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Ukraina

58piorunów

Lider1piorunów

@dez_ lista powoli się kończy :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Wiadomości Świat

67piorunów

Ruskie straty na dzień 15.09.2026r.

Pokaż więcej komentarzy (4)