Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#szosa

Osobistość

w Rowerowy Równik

31piorunów

230 445 + 70 = 230 515

Ostatnio wymarzłem, więc pora na sobotni wypad w nieco cieplejsze rejony. Musiałem nieco modyfikować trasę i odpuścić jedną górkę, bo na zjeździe z pierwszej ogrom liści, patyków, gałęzi i powalonych drzew. Trzeba było chwilę nosić rower przez labirynty chaszczy i naprawdę cud, że obyło się bez kapcia. Dwa dni temu mocno lało, a tu musiał przejść niezły wichur. Poza tym - miodzio.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk2piorunów

Take me down to the Paradise City

Where the grass is green and the girls are pretty

Osobistość1piorunów

@Ravm to właśnie sobie nuciłem od tego miejsca:)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Rowerowy Równik

27piorunów

230 056 + 40 = 230 096

Można rzec, że pizgało złem i obrzydliwością. Wpadłem w jakiś front pogodowy, bo w kwadrans temperatura spadła o 10C. Z alpami nie ma żartów.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Autorytet1piorunów

@austrionauta dzisiaj wyszedłem biegać tak o 7:00 - jak z pieca 11C, ładny śnieg na +1000mnpm.. w trakcie biegu spadło do 6C i zaczęło nawiewać śnieg z gór

Kolana mnie do teraz bolą XD

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

31piorunów

229 393 + 4 + 9 + 4 + 9 + 46 + 4 + 6 + 3 + 4 + 6 = 229 488

Kilometry z ostatnich kilku dni. Nie za dużo, ale lekko nie było. Obrzydliwa pogoda w jeden weekend, przeziębienie w drugi, po drodze 3 dojazdy do pracy w deszczu i oddanie do serwisu. Gorzej już chyba nie będzie. xD

Tytan1piorunów

Po burzy zawsze wychodzi słońce ✌️

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

33piorunów

227 904 + 2 + 2 + 7 + 119 + 6 + 37 = 228 077

DPD, wczorajsze shorter górki extended z sąsiadem i niedzielny komin.

Ta ostatnia niedziela, 12 października, co oznacza dla Roberta Kubicy? Nie wiem, ale dla mnie jest to koniec sezonu 2025. Normalnie jeszcze pewnie dokręciłbym z 2-3 tygodnie, ale że pojutrze wybieram się na randez-vous z chirurgiem i jego skalpelem, a rekonwalescencja może potrwać nawet 2 miesięce, sezon zamknąłem właśnie dzisiaj.

Korzystając z bezopadowego weekendu, wybraliśmy się na południe województwa. Tym razem ominęliśmy ruchliwą DW395, dojeżdżając pociągiem do Kamieńca Ząbkowickiego. Stamtąd było możliwie blisko do Złotego Stoku, który rozpoczynał naszą wspinaczkę. Tempo było totalnie luźne, zdawaliśmy sobie doskonale sprawę z naszej dyspozycji i tego ile jeszcze przed nami xD Sprawie nie pomagał fakt, że chmury tego dnia były bardzo nisko, wszystkie zjazdy były po wilgotnej nawierzchni, a dodatkowo na południu Dolnego Śląska rozpoczęła się już złota, polska jesień. Nie dużo potrzeba, by się połamać, gdy na śliskim asfalcie leżą dodatkowo liście.

Udało nam się jednak dojechać do celu cało, a osobiście miałem jeszcze całkiem sporo zapasu. Nie doznałem żadnych skurczów, a tętno na całej trasie osiągnęło średnią wartość 132 - nie pamiętam abym miał je kiedykolwiek tak niskie, na tak górzystym profilu.

Dzisiejsza jazda do powyższej wartości dodała równo 30. Po wczorajszym zregenerowałem się bardzo dobrze, za sprawą blisko 11-godzinnego snu i stwierdziłem że docisnę mocniej niż zazwyczaj. Udało mi się poprawić życiówkę na kominie, co było zupełnie nieoczekiwane. Będzie to mój punkt odniesienia, gdy będę wracał do formy, po długich kilku tygodniach całkowitej przerwy od sportu.

Fanatyk0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@onpanopticon dokładnie nie opiszę, w każdym razie nic zagrażającego życiu, ale cięcie będzie całkiem spore. Gdybym zrobił coś z tym wcześniej, wracałbym do zdrowia o wiele szybciej, a tak przez "sezonowość" tej dolegliwości, zaszkodziłem sam sobie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Rowerowy Równik

30piorunów

227 798 + 106 = 227 904

Wybrałem się do Friuli, jak w zwykle w poszukiwaniu ładnej pogody, ale tym razem prognozy były kompletnie nietrafione. Zamiast zapowiadanych słonecznych 23C, było tak szpetnie chmurzasto, że żadne zdjęcie się nie nadaje. Za to znowu wpadłem na jakieś zamknięcie trasy, tym razem z powodu festynu w jakiejś koziej wólce. Udało się jakoś to objechać i nie musiałem wracać i nadrabiać drogi w tych wątpliwych warunkach. Nie muszę chyba dodawać, że jak wróciłem do domu to było piękne słońce…wrrrr.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

33piorunów

227 474 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 + 45 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 + 3 + 4 + 7 = 227 603

Początek października bez szaleństw i tylko jedno wyjście na .

Fenomen4piorunów

Jadę! To znaczy czuję się jakbym jechał z Tobą, takie optyczne rozkojarzenie 🙂

Osobistość

w Rowerowy Równik

42piorunów

227 370 + 16 + 88 = 227 474

Dla takich widoków warto było się wgramolić na 1500m, nawet jeśli czasami było 19%. Trochę zimniej niż wskazywałyby na to prognozy pogody, za to drogi ciche i puste. Dwa dni temu tylko 16 bo guma.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk6piorunów

@austrionauta gdzie to?

Osobistość1piorunów

@Statyczny_Stefek widok na sella nevea z drogi na montasio. dupny szczyt po prawej to Kanin

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Rower

14piorunów

Relacja filmowa z - polecam :smiley: Szczególnie że kolega bardzo fajnie nagrywa :smiley:

https://www.youtube.com/watch?v=cDQjT_hPcrY

Gruba ryba1piorunów

Ooo znajoma twarz na Hejto

GURU1piorunów

@ipoqi A, to ten Twój kolega? :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@Ragnarokk dokładnie,nie wysyłam mu screena tylko dlatego że bede spalony

GURU1piorunów

@ipoqi Super filmik Twój kolega odjebał - widziałem wszystkie relacje od początku MRDP i żadna nie zbliżyła się jeszcze do tej :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

31piorunów

226 486 + 100 = 226 586

Furto 1:0 prokrastynacja

Tak mogę rozpocząć opis dzisiejszej jazdy, gdyż chciałem pojechać na rower, ale nie chciało mi się za bardzo wychodzić na takie warunki na zewnątrz.

Wietrznie, możliwe że deszczowo, na szczęście względnie słonecznie i ciepło, jak na tegoroczny piździernik. Koniec końców, przekonałem sam siebie i ruszyłem, jak na mnie bardzo "romantycznie". Otóż nie miałem rozrysowanej trasy oraz planu ile przejadę, zalałem bidony, wziąłem kilka żeli i wyjechałem, wiedząc tylko że jadę w stronę wiatru, aby móc wracać razem z nim.

Od początku widok granatowych chmur mnie lekko niepokoił, jednak udało mi się przejechać niemal perfekcyjnie. Dosłownie na 3 minuty złapała mnie olbrzymia ulewa, ale udało mi się ukryć na przystanku, a po wyjeździe słońce trochę mnie wysuszyło.

Cała podróż odbyła się ogólnie w niezłym komforcie cieplnym, dzięki długiej potówce i zimowym skarpetom. Te ostatnie w zestawieniu z ochraniaczami na buty okazały się strzałem w 10., bo mokry asfalt ubrudził praktycznie wszystko co poniżej ramion.

Ostatnie kilometry upłynęły pod znakiem nieco szybszego kręcenia, ponieważ tylna lampka wskazywała mniej niż 10% naładowania.

Specjalista3piorunów

Gratuluje, psycha beton. Brakujące 60 metrów. Ja nie wiem czy bym zasnął.

Gruba ryba2piorunów

@MrMarecki Ja i tak zaokrąglam matematycznie :smiley: Ale mam w tym sezonie jedną jazdę, gdzie zrobiłem 99 km. Nie mniej, silna psycha każdego ma swój limit, 499 km już bym nie zapisał :smiley:

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Rowerowy Równik

31piorunów

226 195 + 65 = 226 260

Testowałem dziś kurtkę deszczo - wiatroodporną od YKYWBIKE, firmie którą wielu jutuberów poleca ze względu na jakość. Startowałem przy 10C, i miałem na sobie tylko tą kurtkę i cienką techniczną bluzę z długim rękawem. Na początku ok, dobre zabezpieczenie przed wiatrem, natomiast po 2h intensywnej jazdy było bardzo wilgotno od spodu, co przy spadku temperatury do 6 stopni powodowało nieprzyjemne uczucie zimna, szczególnie na ramionach. Poza tym kurtka jest fajnie dopasowana, ma zamek dwustronny, kieszenie ok i myślę że fajnie się sprawdzi dla kogoś, kto jeździ spokojniej. Sprawdzę jeszcze czy inny materiał pod spodem coś zmieni

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (1)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

40piorunów

225 042 + 21 + 52 + 3 + 204 + 18 + 4 + 7 + 4 + 10 = 225 365

Kilometry z ostatniego tygodnia, w tym trzecie 200 km w sezonie - tym razem z Piły do Koszalina, żeby zobaczyć Johna Rambo (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) oraz przejechać się Starym Kolejowym Szlakiem. Oczywiście z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

Odcinek z Wałcza do Wierzchowa - cudowny, ze Złocieńca do Połczyna-Zdroju - do remontu. Całość objechana na granicy komfortu termincznego, a może i nieco poniżej, i (między innymi dlatego) tylko 1 godzina i 20 minut pauzowania.

Max square: 14x14

Max cluster: 471

Total tiles: 3762 (+108)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

32piorunów

224 136 + 110 = 224 246

Pierwsze kręcenie w rynsztunku jesiennym: zimowe skarpety, nogawki, bluza i komin.

Do kompletu zabrakło ocieplaczy, wiatrówki oraz zimowej czapki.

W słońcu przyjemnie, ale wiaterek już zimny.

Gruba ryba2piorunów

@Furto oj, to ja dzisiaj jeszcze na krótko, jedynie w rękawkach do koszulki. Było ok, choć po 14 i 15 było zimniej niż przed 12 i w okolicy południa ;/

Nawet długość podobna, u mnie 115km ale 1200m przewyższenia 😉 Ciepłych jesiennych przejażdżek życzę.

Gruba ryba1piorunów

@dzangyl zazdroszczę, mi tylko przez chwilę przeszła myśl o rozpięciu bluzy. Na 1200 przewyższenia mam szansę u siebie tylko robiąc 300km+, a i to czasem by było za mało XD

Również życzę jak najwięcej takiej pogody jak dzisiaj, a mi akurat zostały 2 tygodnie kręcenia w tym sezonie :neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Rowerowy Równik

29piorunów

223 801 + 72 + 25 + 34 + 91 = 224 023

Jeszcze w zeszłą niedzielę było lato, a potem już tyko lało. Polazłem nawet na trenażer, ale wytrzymałem 25km, nie lubię paskudztwa. Kolejnego dnia trochę mnie więc zlało, także dziś wynagrodziłem sobie wycieczką w moje ulubione słoweńsko-włoskie rejony. Co prawda nie wszytko poszło idealnie, musiałem zmieniać trasę w biegu, bo część okazała się zamknięta przez rajd samochodowy, i wyszło mniej pod górkę, ale co tam. Fajnie było jeszcze raz na krótko

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

29piorunów

222 848 + 44 + 10 + 26 + 16 + 3 + 46 + 157 = 223 150

Całkiem niezły tydzień, choć nic tego nie zapowiadało. O ile w poniedziałek udało nam się jeszcze wyskoczyć nad morze, tak już we wtorek skracaliśmy trasę, żeby spieprzać przed deszczem, który i tak nas dogonił. Mój entuzjazm nieco przygasł i szosa miała wolne aż do soboty.

A w sobotę... z samego rana zapakowaliśmy się z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) i rowerami do pociągu. Stacja docelowa: Świnoujście. Nim się jednak zakwaterowaliśmy na nocleg, wyskoczyliśmy zrobić krótką, choć niekoniecznie szybką pętelkę po niemieckiej stronie wyspy. Dojechaliśmy do pierwszego kurortu i z przykrością stwierdzam, że pod względem planowania urbanistycznego polskie miejscowości nadmorskie to na tle somsiadów chlew obsrany gównem. Za to pod względem stylu jazdy jest tak samo jak na polskich szlakach, jak nie gorzej. W krótkim czasie widzieliśmy, jak jeden pedalarz prawie został ugryziony przez psa, a inny uciekał w krzaki przed dziecięcym kamikaze na rowerku. Tyle dobrego, że ruch samochodowy jest całkowicie wypchnięty z najładniejszej części pasa nadmorskiego. Nie widziałam też przeklętych hulajnóg elektrycznych.

Po kilku kilometrach uciekliśmy z Eurovelo 10 w głąb wyspy, a tam miłe zaskoczenie - cisza, spokój, widoczki i pagórki jak na Kaszubach. Nim wróciliśmy do Świnoujścia, zajechaliśmy jeszcze do małej rybackiej wioski nad zalewem, a tam kolejna niespodzianka. Przystań może i nie była za ciekawa, ale za to dojazd do niej drogą o nachyleniu 12% (na szczęście w dół xD) i widoczek z tejże drogi - jak z pocztówki. Aż musiałam się zatrzymać i zrobić fotę, która oczywiście wyszła tak sobie. xD

Jako że na pierwszy rzut oka można nas pomylić z mieszkańcami Afryki Subsaharyjskiej bądź też innymi Azjatami, to załapaliśmy się jeszcze na kontrolę graniczną, a potem już pojechaliśmy nie niepokojeni przez nikogo do bardzo przyjemnego pensjonatu oznaczonego jako Miejsce Przyjazne Rowerzystom. I chyba rzeczywiście takie jest, bo następnego dnia stwierdziliśmy zgodnie, że nikt nie za⁎⁎⁎ał w nocy naszych rowerów, które Mordi w przypływie kreatywności spiął trzema cienkimi trytytkami (kto by ze sobą woził zapięcie). xD Tak poza tym i oklapniętą podsiodłówką, która zaczęła mi szorować po tylnym kole, aż przetarła się na wylot, innych przypałów sprzętowych podczas wyjazdu nie stwierdzono.

Najdłuższa trasa to niedzielny powrót ze Świnoujścia, głównie szlakiem Eurovelo 10, na szczęście niezatłoczonym o tej porze roku. Najgorzej będę wspominać odcinek z Międzyzdrojów do Wisełki. Nie dość, że podjazdy jakieś takie zupełnie jak nie nad morzem, to oczywiście kilku kierowców nie wytrzymało napięcia i c⁎⁎j że zakręt, pod górkę i podwójna ciągła, oni MUSZĄ k⁎⁎wa wyprzedzić tu i teraz, oczywiście bez zachowania bezpiecznej odległości. Bardzo brakuje w tym miejscu oddzielnej drogi dla rowerów. Reszta trasy to jednak w większości CPRy i DDRy, lepsze i gorsze, ale w większości płaskie jak stół.

Te lepsze to na przykład odcinek z Rewala do Niechorza. Pierwszy raz jechałam tamtędy 8 lat temu i nie przypominam sobie, żeby była tam tak dobra infra. W Niechorzu zatrzymaliśmy się na chwilę przy latarni, na którą weszłam. SPD i metalowe schodki (drabinka?) na samej górze to może nie najszczęśliwsze połączenie, ale dla widoków warto było zaryzykować.

Te gorsze to zdecydowanie trasa z Pogorzelicy do Mrzeżyna. Tam niby coś się poprawiło, ale ogólne wrażenie z jazdy było nawet gorsze niż za pierwszym razem, no ale wtedy nie jechałam tamtędy szosą. xD Zaczyna się dość niewinnie od betonowych płyt, potem największa atrakcja odcinka, czyli 5 km bruku, następnie 3 km leśnej drogi gruntowej, w której największe dziury są zasypane wyjebogennym szutrem, a na koniec powrót na drogę z bruku, przy której na szczęście powstał kawałek cepeeru z kostki.

Za Ustroniem Morskim uciekliśmy z Eurovelo na dawną DK 6, żeby zdążyć przed nadchodzącym załamaniem pogody. Prawie się udało. xD Pierwsza krótka ulewa dorwała nas 5 km od mety. Druga nie zdążyła, bo wchodziliśmy już do domu.

Max square: 14x14

Max cluster: 471 (+2)

Total tiles: 3654 (+54)

Fanatyk5piorunów

@vvitch

Nie dość, że podjazdy jakieś takie zupełnie jak nie nad morzem

W sumie to mi się tereny w kierunku od morza kojarzą z upierdliwymi pagórkami bez przerwy, jakieś tam moreny czy inne stwory łaziły i sypały kamienie.

to oczywiście kilku kierowców nie wytrzymało napięcia

Pierwszy raz w okolicach Bałtyku rowerem?

Gruba ryba3piorunów

@Statyczny_Stefek Powiedzmy, że nie pierwszy. A co, po którymś razie przestaje się spotykać kretynów? 😉

Gruba ryba2piorunów

@Statyczny_Stefek Ale ja się wcale nie dziwię, tylko wkurwiam. :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)