Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#grybezpradu

Autorytet

w Gry Planszowe

13piorunów

Ok misiepysie!

Zgodnie zwoła ludu - zamszałe długouche
Tagi:
!

Długo żywiłem urazę i w końcu mogę skreślić pewien wpis z Księgi Uraz

W jakim kolorze maja być ich stroje?

kolor

  • rozowy28% (9 głosów)
  • rozowy16% (5 głosów)
  • rozowy22% (7 głosów)
  • rozowy34% (11 głosów)

32 głosów

GURU3piorunów

@entropy_ I cos z tym hejto zrobil?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Gry Fabularne

2piorunów

W tym roku pod nasze skrzydło na stoisku wpadają podręczniki od Hengal i Arispen – czyli konkretna porcja polskiego fantasy i klimatycznego RPGowania.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić ich rzeczy, to serio warto. Będzie można przekartkować, pogadać z nami o tym, co tam siedzi i dlaczego fajnie się w to gra!

Do zobaczenia!

Gruba ryba0piorunów

Abyście skisli. Nawet linku do produktów nie daliście.

Przecież chcecie to sprzedac, prawda?

Choć swoją drogą ostatnio modny jest trend okładka + idea + reguły, a z resztą radź sobie sam. Może te gry nie są tego warte...

Osobistość0piorunów

@Dzemik_Skrytozerca Hej! Jest to post dotyczący naszego stoiska na Prykonie :smiley: Podręczniki były dostępne na żywo, dlatego nie zostały podlinkowane. Niedługo powinny znów pojawić się w naszym magazynie, a wtedy będą również dostępne na stronie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Gry Fabularne

1piorunów

W tym roku pod nasze skrzydło na stoisku wpadają podręczniki od Hengal i Arispen – czyli konkretna porcja polskiego fantasy i klimatycznego RPGowania.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić ich rzeczy, to serio warto. Będzie można przekartkować, pogadać z nami o tym, co tam siedzi i dlaczego fajnie się w to gra!

Do zobaczenia!

Lider

w Hydepark

17piorunów

5/150 :smiley:

Cascadia: Kraina Puzzli i Spokoju

Czy zdarza Wam się szukać gry, która jest jednocześnie prosta do nauczenia, piękna dla oka i nie opróżni portfela? Gry, którą można wyciągnąć na stół zarówno w towarzystwie planszówkowych weteranów, jak i osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tym hobby? Jeśli tak, to mam dla Was idealną propozycję: Cascadia.
Pierwsze Wrażenie: Natura w Pudełku.

Cascadia zaprasza nas do malowniczego regionu Pacyficznego Północno-Zachodniego w Ameryce Północnej. Już od pierwszego spojrzenia na pudełko, ozdobione przepiękną ilustracją autorstwa Beth Sobel, czujemy spokój i bliskość natury. A co najlepsze? Samo pudełko jest niewielkie i zgrabne. W dobie ogromnych pudeł walczących o każdy centymetr na regale, Cascadia jest jak powiew świeżego powietrza. Nie będzie niepotrzebnie zajmować cennego miejsca, a całą zawartość mieści w sposób przemyślany i kompaktowy.

Jak w to się gra? Prościej się nie da!

Jedną z największych zalet Cascadii są jej banalnie proste zasady. W swojej turze gracz robi tylko jedną rzecz: wybiera z dostępnej puli jeden zestaw składający się z kafelka terenu i żetonu zwierzęcia, a następnie dokłada je do swojego rosnącego ekosystemu. Kafelek terenu musimy dołożyć do już istniejących, a żeton zwierzęcia położyć na pasującym do niego terenie. To wszystko. Tłumaczenie zasad nowym graczom zajmuje dosłownie pięć minut.
Sercem gry jest mechanika układania kafelków (ang. "tile-laying"), którą osobiście uwielbiam. Daje ona ogromną satysfakcję płynącą z tworzenia własnej, spójnej i punktującej krainy. Obserwowanie, jak z pojedynczych heksagonalnych płytek powstaje kolorowa mozaika gór, lasów, rzek i prerii, jest niezwykle relaksujące.
Piękno tkwi w szczegółach.

Mimo prostoty zasad, gra oferuje zaskakującą głębię. A to za sprawą kart punktacji dla poszczególnych gatunków zwierząt (łosie, niedźwiedzie, łososie, sokoły i lisy). Przed każdą rozgrywką losujemy po jednej karcie dla każdego gatunku, co całkowicie zmienia sposób, w jaki będziemy chcieli układać nasze żetony. Raz łosie będą punktować za tworzenie długich korytarzy, a innym razem za bycie w parach. To sprawia, że każda partia jest inna i wymaga od nas nowej strategii. Taka regrywalność to ogromny plus!

Co więcej, rozgrywka jest naprawdę szybka. Partia w dwie lub trzy osoby zamyka się zwykle w 30-40 minutach. Nie ma tu długiego oczekiwania na swoją turę, wszystko płynie gładko i dynamicznie. Gra świetnie sprawdza się też w trybie solo, oferując sprytny system do rywalizacji z samym sobą.

Podsumowanie: Czy warto?

Zdecydowanie tak! Cascadia to gra niemal idealna.

Łatwe zasady* sprawiają, że to świetny tytuł "wejściowy" ("gateway game") dla początkujących.
Przyjemna, relaksująca tematyka* i piękne wykonanie cieszą oko.
Szybka rozgrywka i ogromna regrywalność* gwarantują, że gra często będzie wracać na stół.
Satysfakcjonujące układanie kafelków* daje poczucie tworzenia czegoś własnego.

Niewysoka cena i małe pudełko to argumenty, które trudno zignorować.

Dodałbym od siebie, że Cascadia ma w sobie coś z medytacyjnej układanki. To jedna z tych gier, po której zakończeniu czujemy się po prostu dobrze i mamy ochotę na jeszcze jedną partię. Jeśli szukasz tytułu, który przyniesie Ci wiele spokojnej radości, a jednocześnie stanowi ciekawe wyzwanie logiczne, nie szukaj dalej. Cascadia to strzał w dziesiątkę.

   

ps. w następnym conietygodniowej recenzji, będzie Destinies. To już ostatnia pozycja z wcześniej "głosowanych", a to znaczy, że po Destinies będzie jakaś ankieta :slightly_smiling_face:

Fenomen2piorunów

Co do tego piękna, to ja mam odmienne zdanie. Gra bardzo fajna, ale dla mnie jest strasznie brzydka - mowa tu o kafelkach. Ostatnio już wolę zagrać w Calico albo Doniczki, bo tutaj odrzuca mnie aspekt wizualny 😒

Lider6piorunów

@Pawelvk może faktycznie przesadziłem z tym pięknem :) Bardzo mi się podobają te drewniane dyski i worek, aby je losować. Same kafelki są ok, chyba tylko preria ma dziwną grafikę (wygląda jak pustynia).

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Gry Fabularne

6piorunów

Hej! 13 – 15 czerwca jesteśmy na Pyrkonie w Poznaniu! Bierzemy kostki, podręczniki, kubki, worki, planszówki, tonę entuzjazmu i cały stół.

Będziemy w strefie wystawców, więc jak będziecie krążyć między halami szukając fajnych rzeczy – wbijcie do nas. Pogadamy, pokażemy co nowego, może rzucimy razem na charyzmę, a na pewno zbijemy pionę.

Osobistość

w Gry Fabularne

4piorunów

Wracamy z nieba!
Zostawiliśmy serce na stanowisku (i trochę brokatu też). Było pięknie, było śmiesznie, było fajnie. Zabraliście kostki, pokochaliście podręczniki i daliście masę pomysłów.

Dziękujemy każdemu, kto się zatrzymał, zagadał, rzucił dwudziestką albo po prostu pomachał! Widzimy się na kolejnych eventach.

Osobistość

w Gry Fabularne

2piorunów

Bal maskowy, starożytne sekrety, Häxan na ekranie i Howard Carter przy drinku z Agathą Christie. Ale gdzieś między jedną rozmową a kolejnym dziwnym dźwiękiem zza ściany… coś się budzi.

Zameldowanie w hotelu Shepheard’s? Potwierdzone. Wykwaterowanie? Jeśli przeżyjesz.
-> https://rgfk.pl/zew-cthulhu-7ed-makabryczny-zart/53322.html

Osobistość

w Gry Fabularne

2piorunów

Jedziemy na Pixel Heaven!
6–8 czerwca wbijamy do Warszawy, żeby świętować wszystko, co najlepsze w grach, popkulturze, retro i… nowoczesności. Będziemy na miejscu z naszymi kośćmi, RPG-ami, planszówkami i podręcznikami. Wpadajcie pogadać o sesjach, kościach, mackach i dziwnych rzutach na charyzmę. Chcemy się z wami spotkać, poznać i pośmiać z najbardziej dramatycznych rzutów!

Osobistość

w Gry Fabularne

14piorunów

Elizabeth Magie stworzyła grę, by krytykować kapitalizm – a kapitalizm… ukradł jej grę.

Dziś Monopoly zna niemal każdy, ale mało kto wie, że w pierwotnej wersji były dwa zestawy zasad: „antymonopolowe” i „pro-monopolowe”, by gracze mogli sami zobaczyć, jak różne systemy wpływają na społeczeństwo.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Gry Fabularne

5piorunów

Kółko różańcowe? Nie, dziękuję – kółko kryminalne. Jesteś emerytką. Masz styl, masło klarowane, kubek z napisem „Najlepsza Babcia 2017” i… ciało w salonie sąsiadki. „Brindlewood Bay” to RPG, w którym starsze panie z klubu książki rozwiązują morderstwa i przypadkiem odkrywają pradawne zło czające się pod miasteczkiem.

Nie pytaj, co zrobiły emerytki dla tego miasteczka. Pytaj, czemu znowu znalazły rytualny pentagram w sklepie z pasmanterią.
-> https://rgfk.pl/podrecznik-glowny-brindlewood-bay-rpg/48701.html

Osobistość

w Gry Fabularne

6piorunów

W tamtych czasach nikt jeszcze nie przypuszczał, że to właśnie ta gra zapoczątkuje zupełnie nowy gatunek rozrywki – oparty na narracji, odgrywaniu ról i wspólnym tworzeniu przygód.

Fanatyk2piorunów

Kontr-ciekawostka.
Za to pierwsza edycja Warhammer'a Fantasy Battle opisana była jako "The Mass Combat Fantasy Roleplaying Game"

Lider

w Hydepark

20piorunów

Kilka spraw, zanim będzie recenzja:

4/150 <- zredukuję ilość tylko do tytułów wartych opisania (np. warcabów czy szachów raczej nie będę recenzował :P)

Ankieta: czy robić ankietę z przypadkowymi grami z mojej kolekcji pod każdym tekstem, czy raz ja jakiś czas i tylko pisać o kolejnych tytułach jak już opiszę wszystkie (zgodnie z kolejnością z ankiety)?

Ojciec Chrzestny: Imperium Corleone – czyli jak zostać Alem Pacino w godzinę (no, może dwie)
Czołem, mafiosi i mafioski! Dziś na warsztat bierzemy grę, która pozwoli Wam poczuć się jak głowa jednej z Pięciu Rodzin – mowa oczywiście o "The Godfather: Corleone's Empire". Jeśli na dźwięk słów "propozycja nie do odrzucenia" dostajecie gęsiej skórki (z ekscytacji, rzecz jasna!), a Waszym ulubionym filmem jest ten, w którym Marlon Brando mamrocze o szacunku, to dobrze trafiliście. Zapnijcie pasy, bo jedziemy do Nowego Jorku lat 40. i 50. ubiegłego wieku!
Co w pudełku piszczy, czyli "zostaw broń, weź cannoli"... i te wszystkie figurki!
Otwierając to słusznych rozmiarów pudło, od razu czuć klimat. Wydawca, Portal Games (w Polsce), nie oszczędzał na jakości. Co znajdziemy w środku?

Plansza Nowego Jorku:* Solidna, klimatyczna, podzielona na dzielnice, o które będziemy toczyć boje. Wygląda tak, że aż chce się na niej rozkładać swoje interesy.
Figurki członków rodziny i gangsterów:* I to jakie! Plastikowe, ale szczegółowe. Każda rodzina ma swoje unikalne pionki "Donów" i "Konsylierów", a do tego całą armię "Mięśniaków" (Thugs) i "Rodziny" (Family Members). Serio, wyglądają jak miniaturowi twardziele gotowi do brudnej roboty. Jest nawet figurka konia... tfu, znaczy się, znacznik pierwszego gracza w kształcie głowy konia. Subtelne, prawda?
Metalowe walizki:* Tak, dobrze czytacie! Zamiast nudnych żetonów pieniędzy mamy tu małe, metalowe walizeczki. Brzęczą tak przyjemnie, że od razu człowiek czuje się bogatszy (i bardziej podejrzany).
Karty:* Cała masa! Mamy karty haraczu (Ally cards), karty zadań (Job cards) i karty specjalnych akcji. Wszystkie klimatycznie zilustrowane.
Żetony kontroli terytoriów, biznesów i wiele innych:* Wszystko, co potrzebne do przejęcia miasta.
Woreczek na gangsterów:* Bo jak inaczej rekrutować nowych "pracowników"?
Instrukcja:* Jasna i przejrzysta, choć jak to w grach Erica M. Langa, trochę zasad do przyswojenia jest.

Powiem Wam, że samo wypakowywanie tego dobra to już frajda. Czuć, że to produkt premium.
O co w tym całym zamieszaniu chodzi? "To nic osobistego, Sonny. To czysty biznes."

W "The Godfather: Corleone's Empire" wcielamy się w jedną z rodzin mafijnych walczących o wpływy i pieniądze w Nowym Jorku. Cel jest prosty: na koniec gry mieć najwięcej kasy w swoich (metalowych) walizkach. Jak to osiągnąć? No cóż, na pewno nie sprzedając lemoniady.
Będziemy wysyłać naszych gangsterów do różnych dzielnic, żeby przejmować kontrolę nad biznesami (legalnymi i tymi mniej), wymuszać haracze, wykonywać zlecenia (czasem krwawe) i ogólnie pokazywać, kto tu rządzi. Gra toczy się przez cztery akty (rozdziały), a każdy akt to kilka rund, w których będziemy zagrywać karty, wykonywać akcje i, co najważniejsze, zbierać łupy.
Kluczowe jest tutaj mądre zarządzanie swoimi ludźmi i pieniędzmi. Trzeba wiedzieć, kiedy zainwestować w nowy biznes, kiedy wysłać "chłopaków" po haracz, a kiedy pozbyć się konkurencji (tak, tak, można "wysadzać" biznesy rywali, a nawet posyłać ich gangsterów na dno rzeki Hudson – oczywiście w przenośni... chyba).

Główne mechaniki, czyli jak to działa pod maską

Worker Placement (Rozmieszczanie Robotników):* Podstawa gry. Wysyłamy naszych członków rodziny i mięśniaków na planszę, by zajmowali pola akcji i przynosili nam korzyści. Im silniejsza postać (Don > Konsyliere > Mięśniak), tym lepsze efekty, ale też większe ryzyko.
Area Control (Kontrola Terytoriów):* Walczymy o dominację w poszczególnych dzielnicach. Kto ma więcej "wpływów" (czytaj: gangsterów) na danym terenie, ten zgarnia profity z tamtejszych biznesów. Proste i brutalne.
Hand Management (Zarządzanie Ręką Kart):* Karty zadań i haraczu dają nam cele do zrealizowania i potężne jednorazowe efekty. Trzeba mądrze wybierać, które zagrać i kiedy, bo ich liczba jest ograniczona.
Set Collection (Zbieranie Zestawów):* Niektóre karty zadań punktują za zebranie odpowiednich zestawów symboli z kontrolowanych biznesów.
Take That (Element Negatywnej Interakcji):* Oj tak, jest tego sporo! Możemy podkładać sobie bomby, eliminować gangsterów przeciwnika z planszy (trafiają do rzeki Hudson, skąd mogą zostać wyłowieni... albo i nie). To gra o mafii, więc uprzejmości nie ma co się spodziewać.

Dla kogo ta impreza? A kto powinien zostać w domu?
"The Godfather: Corleone's Empire" to gra, która spodoba się, jeśli:

* Kochasz klimat filmów o mafii. Serio, ta gra nim ocieka.
* Lubisz gry z negatywną interakcją. Tutaj nie ma głaskania się po główkach. Będziecie sobie nawzajem szkodzić i to jest część zabawy.
* Cenisz połączenie mechanik worker placement i area control. To działa tu naprawdę dobrze.
* Nie przeszkadza Ci odrobina losowości (dociąg kart, niczym rzuty kością przy niektórych akcjach).
* Podobają Ci się gry z dużą ilością figurek i ładnymi komponentami.
* Masz stałą ekipę, która nie obrazi się za kilka "ciosów poniżej pasa" (na planszy, oczywiście!).

Możesz nie być zachwycony/a, jeśli:

* Preferujesz czyste eurogry, gdzie interakcja jest minimalna, a losowość ograniczona do zera.
* Nie lubisz, gdy ktoś psuje Twoje starannie zaplanowane akcje.
* Tematyka mafijna Cię odrzuca.
* Szukasz bardzo głębokiej, strategicznej rozgrywki na wiele godzin. "Godfather" jest raczej średnio-ciężki i dynamiczny.

Coś podobnego, ale innego? Sugestie Don Corleone
Jeśli "Ojciec Chrzestny" przypadł Ci do gustu, albo szukasz czegoś w podobnym klimacie lub z podobnymi mechanikami, rzuć okiem na:

"Blood Rage":* Również od Erica M. Langa, również z figurkami i walką o terytoria, ale w klimacie wikingów i mitologii nordyckiej. Bardzo dużo negatywnej interakcji i świetny system draftu kart.
"Rising Sun":* Kolejna gra Langa, tym razem w feudalnej Japonii. Piękne figurki, sojusze, zdrady i kontrola terytoriów. Bardziej strategiczna i "polityczna" niż "Godfather".
"Scythe":* Choć klimat zupełnie inny (Europa Wschodnia lat 20. XX wieku z mechami), to też mamy tu worker placement, area control, ulepszanie swojej frakcji i potencjalne konflikty. Mniej bezpośredniej negatywnej interakcji, ale napięcie jest.
"Lords of Waterdeep":* Klasyczny worker placement w świecie Dungeons & Dragons. Mniej konfrontacyjny, ale równie satysfakcjonujący, jeśli lubisz realizować zadania i zbierać punkty.

Podsumowując: Propozycja nie do odrzucenia!

"The Godfather: Corleone's Empire" to kawał solidnej, klimatycznej gry, która dostarcza mnóstwo frajdy, zwłaszcza jeśli lubicie trochę poszarpać się z innymi graczami. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie, a mechaniki są ze sobą dobrze splecione. To nie jest może najcięższy tytuł na rynku, ale dzięki temu jest bardziej przystępny i dynamiczny. Jeśli macie ochotę na wieczór w towarzystwie Dona Corleone i walkę o wpływy w Nowym Jorku, to śmiało – ta gra to propozycja, której trudno odmówić. Tylko pamiętajcie: trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej... najlepiej na dnie rzeki. 😉

Ankieta pod każdym tekstem z grami, czy raz na jakiś czas?

  • Zawsze.38% (3 głosy)
  • Jak się wyczerpią odpowiedzi z poprzednich ankiet63% (5 głosów)

8 głosów

Fanatyk1piorunów

Figurki są fabrycznie pomalowane czy malowałeś sam?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Gry Fabularne

2piorunów

Jak to powiedział stary Wojsław spod Dębu: „W Slavii to nie ma, że boli – jak kruk krzyczy, to znaczy, że się dzieje.” I dzieje się. Oj, dzieje.

Ten podręcznik to nie jakiś tam dodateczek do poszurania po lesie i pogadania z rusałką. Nie. To burza, wichura i polityczne tsunami w jednym, ubrana w słowiańskie runy i krwawe wybory moralne.

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE JESTEŚ W LESIE. 
-> https://rgfk.pl/slowianie-mitologiczna-gra-fabularna-slowianie-rok-kruka-edycja-erpegowa/56008.html

Lider

w Gry Planszowe

25piorunów

Ciekawa gra którą mogę polecić do miłego spędzenia czasu:

**Tajniacy**

Rozgrywka polega na rywalizacji dwóch drużyn, które muszą zidentyfikować swoich agentów zanim zrobi to przeciwnik, jednocześnie unikając zabójcy. Robią to poprzez wskazówki słowne oparte na skojarzeniach i synonimach. Jest też wersja dwuosobowa.

Niby od 14 lat, ale moje bąble 7 i 10 lat już sobie dobrze radzą.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

28piorunów

3/150 :slightly_smiling_face:

Dziś na tapet biorę grę, która zajmuje specjalne miejsce na mojej półce wstydu... tfu, chwały! Mowa o Brass: Lancashire, czyli tytule, przy którym poczujecie się jak prawdziwi XIX-wieczni przemysłowcy, tylko bez konieczności noszenia cylindra i wąchania fabrycznego smogu (chyba że akurat odkurzacie).

Muszę się przyznać – to jedna z moich absolutnie ulubionych gier. Tak, wiem, mówię tak o wielu, ale tym razem to szczera prawda, jak to, że zaraz po partii mam ochotę na herbatę z mlekiem i narzekanie na pogodę. A dlaczego tak ją kocham? Cóż, zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze.

Grafika, co cieszy oko (i duszę estety)

Pamiętacie oryginalnego Brassa? Tego z grafiką, która wyglądała, jakby ktoś ją narysował w Paincie podczas przerwy na lunch? No cóż, nowa edycja od Roxley Games to zupełnie inna para kaloszy! Plansza jest mroczna, klimatyczna, a ilustracje na kartach i kafelkach to małe dzieła sztuki. Widać, że ktoś tu włożył serce (i pewnie sporo funtów szterlingów) w to, żeby gra wyglądała jak milion dolarów... a przynajmniej jak solidny brytyjski funt. Poważnie, różnica jest kolosalna – to jak przesiadka z furmanki na parowóz! Nagle budowanie tych wszystkich kopalń i portów stało się jakieś takie... bardziej epickie.

Żetony tak przyjemne, że chcesz nimi płacić za zakupy (serio!)

A skoro już przy pieniądzach jesteśmy... Jeśli mieliście szczęście załapać się na wersję z Kickstartera (lub po prostu lubicie wydawać pieniądze na rzeczy, które błyszczą), to wiecie, o czym mówię. Te ciężkie, pokerowe żetony pieniędzy! Och, jaka to jest przyjemność! Stukanie nimi, układanie w stosiki, rzucanie o stół, gdy bierzesz kolejną pożyczkę, bo przecież "jakoś to będzie"... Czysta poezja. Zwykłe tekturowe pieniążki mogą się schować. Te żetony są tak satysfakcjonujące, że czasem łapię się na tym, że chcę nimi zapłacić za bułki w sklepie. Kasjerka patrzy wtedy dziwnie, ale co ona tam wie o prawdziwym bogactwie przemysłowca!

O co w tym całym Brassie biega? (Krótko i na temat, bo zaraz fajrant)

Dla niewtajemniczonych: w Brass: Lancashire wcielamy się w przedsiębiorców w czasach rewolucji przemysłowej w Anglii. Budujemy kopalnie węgla, huty żelaza, przędzalnie bawełny, porty i stocznie. Łączymy to wszystko siecią kanałów, a później kolei. Brzmi jak praca domowa z historii? Może trochę, ale uwierzcie mi, jest w tym więcej emocji niż na trybunach podczas meczu Manchester United z Liverpoolem (a przynajmniej równie dużo strategicznego myślenia).
Gra dzieli się na dwie epoki: kanałów i kolei. Musisz mądrze zarządzać kartami (które pozwalają budować konkretne rzeczy w konkretnych miejscach lub po prostu budować), kasą (której zawsze jest za mało) i swoimi zasobami. Interakcja? Owszem, jest! Możesz korzystać z węgla czy żelaza przeciwnika (za co on dostaje punkty i dochód – sprytne!), a także rywalizować o najlepsze miejsca na planszy i dostęp do rynków. Czasem trzeba komuś podłożyć świnię... znaczy, zbudować kanał tam, gdzie on bardzo chciał. Ups!

Co jest w tym najlepsze? To, że każda decyzja ma znaczenie. Każda pożyczka to krok w stronę bankructwa albo... wielkiego zwycięstwa. Każdy wybudowany kafelek to potencjalne punkty i dochód. Gra potrafi nieźle rozgrzać szare komórki, a satysfakcja z dobrze przeprowadzonej akcji, która przynosi krocie (albo chociaż kilka punktów więcej od rywala), jest nie do opisania.

Dlaczego moja żona już nie chce w to grać?

Cóż, może dlatego, że ostatnim razem, gdy budowałem swoje bawełniane imperium, tak bardzo wczułem się w rolę, że zacząłem do niej mówić "Szanowna Pani Inwestor" i próbowałem ją przekonać do sprzedaży jej udziałów w przędzalni za symboliczną kwotę. Albo może dlatego, że gra potrafi być dość... intensywna. Planowanie, liczenie, optymalizacja – to nie jest lekka, familijna gierka przy niedzielnej kawce. To raczej ciężka artyleria dla tych, co lubią, gdy mózg paruje. Po kilku partiach, gdzie tłumaczyłem jej zawiłości rynku zamorskiego i dlaczego musi mi oddać swój węgiel, stwierdziła, że woli jednak układać pasjansa. A ja? Ja wciąż poluję na kolejnych chętnych, by pokazać im, kto tu rządzi w Lancashire!

Werdykt końcowy, czyli brać czy nie brać?

Jeśli lubisz gry ekonomiczne, gdzie trzeba trochę pogłówkować, a do tego cenisz sobie piękne wykonanie i satysfakcjonujące komponenty (te żetony!), to Brass: Lancashire jest pozycją obowiązkową. To klasyk, który w nowej szacie graficznej lśni jak świeżo wybity pens. Tylko uważajcie – może wciągnąć tak, że zapomnicie o bożym świecie. I może się okazać, że Wasi współgracze zaczną Was unikać. Ale czego się nie robi dla kilku dodatkowych punktów zwycięstwa, prawda?

Fenomen3piorunów

Mi osobiście ta gra nigdy nie podeszła, ale ja to jestem graczem Ameri i Area Control.
Niemniej feeling tej gry - za to grę doceniłem, nawet jako kompletny eurocienias.

Lider5piorunów

@Pawelvk gra nie należy do najłatwiejszych i budowanie kanałów i później kolei to dla nowego gracza koszmar (zrozumieć połączenia jest niezłym wyzwaniem:) Poza tym, jak jesteś ameritrashem to się nie dziwię :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Tytan

w Gry Planszowe

16piorunów

Uwielbiam robienie podstawek : D. To jest ten moment przy tworzeniu figurki, kiedy nie liczy się aż tak precyzja, a nagle wszystko może stać się elementem scenografii, ogranicza Cię tylko miejsce na podstawce : ). Zawsze w głowie mam jakąś historię, czy to postaci czy sceny, dlaczego to jest tu a tamto się świeci itp. Figurka po czymś takim maluje się prawie sama.

Lider12piorunów

Ja jestem ograniczony i mam zero wyobraźni. Nie umiem tak wymyślać :(

Tytan1piorunów

@boogie to też nie tak, że z każdą mam dobry pomysł : /. Wymyśl historię danej postaci, skąd pochodzi, gdzie pracuje, co ja pchnęło do tego żeby być tu gdzie jest, a to miejsce często samo się wymyśli : )

Pokaż więcej komentarzy (2)