Jakoś nie mogę już nic zmieścić.
#galaretkanomore (blokujesz jak nie interesuje cię moja droga ku formie Twarożej)
* Zjedzone: 4 050 kcal
* Spalone: 4 600 kcal
* Kroki: 24 900
* Rower: 8 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 10 km
* Norweski: oglądam tv z napisami i zaraz zrobię ćwiczenia
* Książka: chwilę przed snem poczytam
Ogólnie to wymeldowałem się z hotelu ale, że sprzątaczki strajkują i nie ma dla nas pokoi to wróciłem na tydzień do hotelu. Hehe. 😉
W sumie dobrze. Zawsze jest gdzie wyjść. Minus taki, że więcej wydam bo sklep niedaleko.
Ale banany biorę z kantyny, Twaróg mam z domu tylko awokado kupuję bo przyprawy mam. Jedyne czego mi będzie brakować to rzodkiewka ale jest na śniadanie w hotelowej restauracji trochę warzyw to dam radę.
Zadowolony jestem z formy. Przestałem się bać węglowodanów a to znaczy jedno- wyszedłem mentalnie z wiecznej redukcji.
Teraz pora na utrzymanie, robienie dalsze kondycji i balansowanie całorocznie tak w 10-12 procent bf bo na razie jest to do utrzymania bez większych wyrzeczeń (to znaczy wymaga to mnóstwo dyscypliny ale nie odbiera mi radości życia, bo podobno bf mocno poniżej 10 procent to już jest męka i anhedonia mocno).
Daję blura bo jednak chcę się formą w miarę dobrym oświetleniu pochwalić.

Pompa!
Gora wycieta na wior, a nogi plaskie. Dziwna dysproporcja
@bartek555 nóg nie napinałem ale z nóg jestem dumny zwłaszcza, że w ogóle ich nie ćwiczę prawie.
Jedyne co to obszerny boczny (chyba tak się nazywa- zewnętrzny uda) mógłby być do zrobienia bo "głębokość" nogi mam ale walić to. Przeszkadzałoby mi w bieganiu.



