Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5742 członków
  • 244556 wpisów

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Cześć, nie znam się na tym więc zapytam, coś ociera w tylnym kole, bez względu czy do przodu czy do tyłu się kręci.

Koło kręci się prosto. Są się coś z tym zrobić?

Osobistość4piorunów

Hamulec? Za mocno dokręcone łożyska? Kamień w smarze? Brak kulki w łożysku? Przekręcony hamulec piastowy?

Powodów może być wiele.

Lider1piorunów

@Hoszin zdejmij koło i zobacz czy ci ten gwint, który jest w kole nie lata na łożysku. Ewentualnie czy da się go swobodnie (bez większej siły) obrócić używając tylko palców. Nasłuchuj podczas obracania, czy gdzieś na łożyskach rzeczywiście nie ma piasku lub kamienia. Ewentualnie rozkręć i sprawdź, czy masz całe łożyska. Ja tak robiłem w swoim rowerze. Niestety nigdy, w dorosłym życiu nie miałem hamulca w piaście, więc tu nic nie podpowiem.

Osobistość3piorunów

@Hoszin jak nie jesteś w stanie tak na słuch, albo wrażenie zlokalizować gdzie konkretnie powstaje tarcie, to pewnie będziesz musiał rozebrać i organoleptycznie sprawdzić.

Było coś robione w ostatnim czasie, czy nagle samo zaczęło? Przy tego rodzaju napędzie, kiedyś lata temu - powód był prozaiczny. Za mocno dowaliłem śrubę. Początkowo tylko opór był minimalnie większy, ale nie zauważyłem, więc dopiero z czasem zaczęło trzeć.

Osobistość1piorunów

@Hoszin generalnie juz masz napisane :grinning: spóźniłem sie. No moze dodatkow warto sprawdzic luz poprzeczny koła. Taki klucz płaski z blachy powinien tam najść na zaznaczony docisk lozysk do piasty.

By to wyregulować nalezy poluzować koło, wyregulować nakretkę i zakręcić nakretke mocujaca kolo w ramie ( uważając na krzywiznę montowania. By opona nie tarła o hamulec zaciskowy tudzie ramę).

Oczywiscie foto poglądowe ukradzione z internetów.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

9piorunów

Podlaskie Święto Chleba w Ciechanowcu - minirecenzja

Młyn Ciechanowiec słynie na polskich grupach piekarskich z uważanej za najlepszą polskiej mąki 750 pszennej do wypieku chleba. Duża zawartość białka, odpowiedni stopień zmielenia - sprawia, że dobrze chłonie wodę i wytwarza mocną siatkę glutenową. Sama od paru lat na niej piekę, zamawiam pięciokilgramowe worki przez internet.

Tak więc, jak już w zeszłym roku padł temat Ciechanowca, chciałam pojechać - ale mąż nie był zainteresowany, a mi samej się nie chciało. Nie namawiałam go, bo szczerze mówiąc wyobrażałam sobie, że będzie bardziej hmm.. tematycznie chlebowo i że faktycznie nic ciekawego nie będzie miał tam do oglądania. W tym roku nadarzyła się okazja wyjazdu autokarem z większą grupą, więc niewiele myśląc, od razu się zapisałam. Byłam najmłodszą osobą w ekipie XD Podczepiłam się pod chodzenie z moimi rodzicami i ich znajomymi.

Na miejscu okazało się, że jest to po prostu wielki festyn, ale muszę przyznać, że dobrze zorganizowany. Po pierwsze miejsce - olbrzymie tereny kompleksu pałacowego i skansenu. Dużo zieleni, starych drzew - mimo, że cały dzień dawała lampa, chodzenie nie było męczące. Alejki w cieniu, miejsca do siedzenia i jedzenia także. Jak ktoś chciałby się rozłożyć z kocykiem gdzieś na uboczu, to też było gdzie. Nie było jakichś ekstremalnie wielkich kolejek do niczego, poza damską toaletą, jak ktoś nie chciał skorzystać z koedukacyjnego toitoia XD

Stoiska i wystawcy podzieleni na sektory - osobno stoiska kół gospodyń, osobno rękodzieło, osobno sprzedawcy ludowych wyrobów (kiełbasy, sery itp), osobno inne gastro (czyli jakaś kiełbasa i szaszłyki z grilla itp), oraz osobno sektor straganów z całą resztą badziewia, typowy jak we wszyskich turystycznych miejscowościach. Jak ktoś nie chciał, bo interesowały go tylko craftowe wyroby mięsne, z drewna, wikliny, woski i miody lub tłoczone na zimno oleje, mógł tam w ogóle nie zaglądać.

Kilka scen, na każdej inne koncerty. Nawet przyjemne nuty, żadnego siermiężnego umpa umpa. Jakieś kapele ludowe, zespoły rockowo-folkowe. Może później w nocy były jakieś bardziej dyskotekowe rytmy, ale nas już tam wtedy nie było.

Przez 8 godzin (z przerwami na jedzenie i kawę) wszystkiego nie obeszliśmy i nie obejrzeliśmy. Nie widzieliśmy ani jednego pokazu z tych, które tam były prowadzone. Nie obejrzeliśmy też przede wszystkim Muzeum Chleba, dla którego tam pojechałam XD Kompletnie mi to wyleciało z głowy i przypomniało mi się dopiero w autokarze, jak już wracaliśmy.

Minus to masa ludzi - 70% energii było stracone na mijanie się w alejkach i uważanie, żeby się z kimś nie zderzyć i na nikogo nie wejść i nie zgubić z resztą naszej grupki. Wiadomo, że to dobrze, im więcej odwiedzających - tym lepiej organizatorów. Zdaję sobie sprawę, że ciężko oczekiwać, że ktoś zorganizuje imprezę z takim rozmachem dla garstki osób. Cieszę się, że nie zabrałam dzieci, bo jakbym jeszcze miała ich pilnować żeby się nie zgubiły to już po godzinie chyba miałabym dość. I jeszcze dodatkowo przy każdym straganie prowadzić bitwę pt. "nie kupimy tego bo nie".

Chleba żadnego nie kupiłam (bo miałam w domu jeszcze nie zjedzony XD), zjadłam pierogi z mięsem i babkę ziemniaczaną, kupiłam - tradycyjnie - magnes na lodówkę oraz solidną bukową deskę z jednego kawałka drewna do klepania schabowych dla męża, bo te bambusowe już ze cztery zajechał. Cena jak przez neta, dodatkowo na żywo mogłam wybrać sobie taką z kawałka z odpowiednim usłojeniem - tata mi podpowiedział, która nie będzie się wyginać. Zobaczymy, zaimpregnuję ją jeszcze olejem lnianym z woskiem.

Ogólnie na plus, może pojedziemy tam kiedyś w jakimś spokojniejszym terminie, żeby sobie pozwiedzać wszystko bez tłumów ludzi.

i dam a co mi tam

Osobistość1piorunów

Dziwnie sie czyta tekst hejtera weglowodanowego opowiadający o "święcie chleba" xD

Miałem tam pojechać ale wygrał wypad rowerowy.

Bylem w Ciechanowcu chyba raz, ten festyn to na tej wyspie obok bajora ?

Gdzie mozna kupic tę mąkę? Chyba tylko internetowo.

Pokaż więcej komentarzy (6)