
Wpis użytkownika KonioNT w Gry Planszowe
KonioNTInspirator
10piorunówNastępna sesja STALKERa. Tym razem bardziej na trzeźwo, misja pod tytułem Frontal Attack, miejsce - mokradła z ukrytą bazą. Musieliśmy bronić instalacji przed kolejnymi falami bandytów i najemników. Zagrałem ex-Monolithem (dobry tank z AKM), team mate wybrał specjalistkẹ od strzelb I bliskiego kontaktu. Wygraliśmy, utrzymalismy instalację nietkniętą, trup słał się gęsto, Geiger klikał jak szalony.
Komentarze (1)
A jak oceniacie tą grę? Też w nią gram, mamy z 11 misji kampanii za sobą. Całkiem spoko, w końcu wciągaliśmy się w kampanię.
Jednak mocno ją hejtujemy za brak redakcji i nadmiernie rozbudowane, zagmatwane zasady. Trafiliśmy też na problem krótkiej ścieżki ekwipunku, tzn. w połowie kampanii (czyli gdzieś 8/15 misji) mamy najlepszy sprzęt i nie mamy na co wydawać $. Gra też jest dość łatwa tj. jeśli się nie rozleniwimy i nie popełnimy głupiego babola to idzie łatwo. Nie trzeba przesadnie kombinować, a element skradanki zupełnie im nie wyszedł na 4 graczy - presja czasu premiuje frontalny atak i nie daje czasu na precyzyjne omijanie wrogów.
Kolega miał jeszcze dodatki takie jak teren 3D i figurki potworów - całkowita porażka. Już w podstawowej wersji na stole jest zbyt dużo umieszczanych na sobie elementów - plansza, a niej karty otoczenia, na nich nakładki anomalii, na nich znaczniki uwagi i śrubki, na nich figurka anomalia i jej artefakt, a na to wchodzą jednostki. Teren 3D zupełnie niszczył czytelność gry. A figurki 3D potworów były za duże tj. bossowie zajmowali 4 pola kwadratowe (duża figurka) choć wg. zasad określających gdzie mogą się poruszać i z kim na polu się mieszczą zajmowali 1 standardowe pole.



