
Kult harówki odszedł do lamusa. Pokolenie Z ponad karierę stawiają życie prywatne
blenderrKosmonauta
40piorunówPrzedstawiciele pokolenia osób urodzonych po 1997 r. ponad karierą stawiają życie prywatne. Wśród wartości najczęściej wymienianych przez nich są: szczęście (62 proc.), rodzina (60 proc.) i możliwość realizowania pasji (56 proc.)
Komentarze (35)
Młodzi nie harują bo:
a) dalej harują za nich rodzice,
b) rodzice ich ustawili bo na nich harowali,
c) młodzi są niebieskimi ptakami i nie przejmują się przyszłością,
d) nie mają potrzeb materialnych.
Znam tylko takie przypadki młodych nieharujących.
Ja to widze tak: Pokolenie Z NIE jest zaradne. Bo można pracować mało, robić to co się lubi i zarabiać bardzo dużo pieniędzy.
No i bardzo dobrze. Przecież w życiu nie chodzi by się zarobić na śmierć. Czas w końcu zmienić tą bzdurną kulturę zapierdolu
@blenderr teraz jeszcze tylko pozostaje pytanie, kto za to wszystko zapłaci?
"Pan płaci, Pani płaci"
Mnie to bardziej wygląda na pokolenie roszczeniowych nierobów którzy za jakiś czas się mocno zdziwią. Oczywiście ja generalizuję więc nie wszyscy.
@rafal155 no
@Shemsi
> typowe poerdololo
Po tym co wymyśliłeś w reszcie posta, serio zarzucasz komuś pierdololo? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@rafal155 typowe poerdololo osoby która już w jakiś sposób się ustawiła. Weź teraz 20 latka w wojewódzkim w trakcie studiów który na dzień dobry musi mieć pół bańki żeby w ogóle zacząć myśleć o zakładaniu rodziny. Vs pojechać do hansa i za roczna pensje kupić 50m2 w Warszawie w tych latach 90.
Zarobki nadal w tym kraju są na poziomie PRL a koszty takie jak w Berlinie. Kiedyś było chujowo ale chociaż wszystko kosztowało grosze. Przeciętniak miał dużo lepiej wtedy niż teraz.
@Ragnarokk Weź się nie pogrążaj. Uogólniasz tak, że aż głowa boli. Wcale, a wcale nie ma powiązania wartości z wynagrodzeniem, nic a nic ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A ja wyśmiałem to, że tworzysz jakieś bajki o pokoleniu "naszych rodziców", które w praktyce miało gorzej - za nic w świecie nie chciałbym cofnąć się do tamtych czasów i w ciemno biorę to, co dzisiaj, wraz ze wszystkimi wadami.
@rafal155
No jajco. Pracowałem w korpo, nie było żadnej korelacji między ważnością pracownika a jego pensją. U mojej żony podobnie. Różnica że ja kilka lat temu spierdoliłem i za podobny wolumen pracy dostaję 4x tyle.
Zapierdalanie dla samego zapierdalania jest głupie i jak nie robisz dla siebie to nic nie da. Poza opinią frajera i większą ilością obowiązków.
@Ragnarokk
> Pokolenie naszych rodziców pracowało w realiach, że większe zaangażowanie coś wymiernego dawało.
Że co?
Pokolenie naszych rodziców też nie musiało kończyć studiów, znać 3 jezyków i dwóch stażów by dostać robotę za miskę ryżu.
Że co? XD
@Jim_Morrison
Pokolenie naszych rodziców pracowało w realiach, że większe zaangażowanie coś wymiernego dawało. Obecnie przy inflacji i rosnącej nierówności społecznej chuja daje, co ty zyskasz to i tak rynek odjedzie. Pokolenie naszych rodziców też nie musiało kończyć studiów, znać 3 jezyków i dwóch stażów by dostać robotę za miskę ryżu. Taka apatia to naturalna konsekwencja tego, że ciężka praca i dobre zarobki przestały być w korelacji.
Dodam jeszcze od siebie, że pokolenie naszych rodziców zrzucało wychowanie dzieci mocno na dziadków albo w ogóle wyrzucało dzieci z domu i niech się bawią. Obecnie to ja częściej widzę kominiarza na ulicy niż babcię/dziadka obierających dzieci ze szkoły/przedszkola, a w zabetonowanych miastach trochę ciężko puszczać dzieci samopas
Będą się tak bujać w leżaczkach do czterdziechy i wtedy, nagle, zapali się pod dooopą. Szczerze mówiąc, to nawet byłoby mi ich żal, gdyby nie to, że swój beztroski raj chcą finansować z mojej pracy/kasy.
@domofon a co? jako dziecko mial isc do pracy? ja patrzylem, chociaz nie bylem tego swiadomy.
@Wyrocznia I co? warto bylo nie wychowywac syna zeby mu mieszkanie kupic? moj tez pracowal od 8 do 18-20. Tylko ze moj nie potrafil wychowywac, jego tata tez nie potrafil wychowac. Dzis mamy youtuba, kolka ojcowskie itp. wtedy nie.
Wszyscy wchodząc na rynek chcą szczęścia, zwykle rodziny i czasu wolnego 😉
Moim zdaniem to jest tak, że część pokolenia Z faktycznie się nie spina, ale wydaje mi się, że to ludzie którym rodzice ogarnęli mieszkanie i auto. Mają po 20-kilka lat i nie muszą się o nic spinać. Muszą zarobić na jedzenie rachunki, jakiś urlop zagraniczny, a i też nie do końca bo jak coś to starzy dołożą. Ci, którzy pochodzą z biedniejszych rodzin i tak harują.
To ci od "mieszkanie prawem nie towarem", później dajcie kredyt 0% i dopłaty do mieszkań 50% :grinning:
Nieee, to nie tak. Im po prostu wszystko spadało z nieba, bo starzy się zaharowywali. Dopóki nie zderzą się brutalnie z rzeczywistością, będą myśleć, że wszystko im się dalej należy. Wygórowane wymagania w stosunku do pracodawców w zamian za nic, bo ich umiejętności są na żenującym poziomie w stosunku do oczekiwań.
Ja to się nawet młodym ludziom nie dziwię. Jeśli ktoś chce samodzielnie wejść w dorosłość i za jego pracę nie stać go nawet na wynajem mieszkania, nie mówiąc o uzyskaniu zdolności kredytowej to jak ma widzieć nadzieje na przyszłość. Wynająć pokoik i żyć pod celą, z której można wyjść tylko na spacer i do roboty? Co to za życie? Dopiero będąc w związku młodzi mogą myśleć o wynajęciu wspólnego mieszkania, ale to dalej wegetacja. Oczywiście jeśli ten związek w ogóle da się utworzyć w dzisiejszym świecie.
Jakieś szanse na tym świecie to mieli ludzie z mojego pokolenia, gdy sami byliśmy młodzi te 10-15 lat temu, gdy ten świat był w swoim apogeum rozwoju. Teraz zaczęła się równia pochyła.
Nie mam i nie zamierzam mieć dzieci, do tego nie mam kredytu i razem z żoną zgodnie przyznajemy, że dzięki temu możemy godnie żyć bez przepracowywania się i mając czas dla siebie. W innym przypadku bylibyśmy tylko kolejnymi niewolniczymi biomaszynami uwikłanymi w cykl rozrodu i spłaty jakiegoś wyimaginowanego długu za luksusową możliwość posiadania dachu nad głową.
Nie będziesz mieć niczego i będziesz szczęśliwy. Tylko ktoś musi harować na wynik finansowy korporacji, którymi władają smutni panowie z Davos.
I tu właśnie jest myk i coraz większa nagonka cywilizacyjna na młodych, którzy nie chcą dorabiać sobie garba za darmo. I Słychać to coraz wyraźniej od Chin i całego dalekiego wschodu aż po nasz krąg cywilizacyjny.
@R8Ozd25vIENpxJkgdG8gb2JjaG9kemk
w sumie ten wywód jest tak uogólniony, że wypacza całkowicie sedno problemu.
Jeżeli nie jesteś:
-synem bogatych rodziców, którzy ułatwiają start
-kimś z innowacyjnym pomysłem, który zgarnia rynek bez większej konkurencji
-szczęściarzem, który pod wpływem pewnych okoliczności wszedł na poziom pozwalający pracować "na etacie", a jednocześnie nie angażować całego życia
to w wieku wchodzącym na rynek pracy MUSISZ zapierdalać, żeby za 10 lat móc "odpuścić" i przestać gonić karierę. Bo jeżeli nie należysz do tych 3 grup (zdecydowana większość społeczeństwa) oraz nie wyrobisz sobie pozycji, kiedy masz na to witalne siły, to po prostu nie masz z czego odcinać kuponów. Możesz sobie pisać teoretyczne gdybologie, ale jeżeli w wieku po 30 jesteś w stanie odpuścić, to znaczy, że masz zasoby, doświadczenie i wiedzę, żeby to skutecznie zrobić. A znikąd się to na pewno nie wzięło.
Więc argument, że teraz jest gorzej niż 15 lat temu nie oznacza, że obecni ludzie podejmują dobre decyzje - oni za kolejne 15 lat lat będą mieli jeszcze gorzej, tylko na razie o tego nie widzą i (zapewne) o tym nie myślą.
@Wyrocznia
>Znam to z autopsji
Patrzyłeś na rodziców harujących dla Ciebie?
Przy obecnej sytuacji na rynku pracy nie dziwie się nikomu. Pracy jest sporo, bezrobocie niskie, można się cenić i dyktować warunki. Chociaż za oceanem coraz częściej mówi się o nadciągającej fali kryzysu, o tym że kończy się dobre i trzeba zaciskać pasa, wtedy pokolenie Z może być zmuszone do zmiany oczekiwań i wymagań.
@blenderr ciekawe na co ich dzieci będą stawiać :grinning: może znowu na harówkę, żeby na starość jakoś tych rodziców utrzymać? :thinking_face:
@CipakKrulRzycia2 spokojnie, problemy się same znajdą
@Swiniotygrys nic. Będzie już pełna automatyzacja. Problemem młodych będzie nie praca a to co mają robić by się nie nudzić
No tak, pokolenie Z stawia na życie prywatne. Szkoda, że ich starzy nie mieli tego luksusu uciekając w latach 90-tych do miast i harując ponad siły by dzieciak miał wszystko (w tym mieszkanie) w centrum wojewódzkiego. Znam to z autopsji.
Tylko wtedy harówka dawała lepsze przełożenie na wyniki. Zapierdalałeś? Zarabiałeś. Dzisiaj taki współczynnik jest dużo gorszy. Wynika to z charakteru pracy, który się zmienił bo trzeba być efektywnym i mądrym w pracy aby mieć zysk i nie wymaga harówki oraz mentalności pracodawców i realiów płacowo-cenowych.
Oczywiście moja opinia nie jest bezwzględna i w pełni obiektywna, ale w mojej branży i pokrewnych stawiam, że tak jest co najmniej w 90% jak nie więcej. Liczba 90% wynika z szacowania jak ja i moi znajomi i ludzie poznani w branży zarabiali i zapierdalali, a przez tych kilka lat sporo się dowiedziałem.
Dzisiaj zapieprzanie ma tylko sens jeśli robimy to dla siebie na własne DG itp.
Ja 3 miesiące temu złożyłem wypowiedzenie w pracy gdzie przez 5 lat poświęciłem prócz czasu pracy, fchuj czasu prywatnego, zdrowie i wykształcenie. Uważam, że całe to poświęcenie nic mi nie dało a wręcz na tym straciłem (nie nauczyłem się niczego nowego przez ostatnie 2 lata pracy, moja robota była odtwórcza). I na ten moment w pełni zgadzam się z tym co robią młodzi ludzie, mimo, że zatrudniając ich zaraz po studiach zdobyłem głównie negatywne doświadczenia.
Aby nie być gołosłownym - pracowałem w dziale R&D w przemyśle metalowym a stawka na koniec to było >10k netto.
@Wyrocznia A teraz w ramach równowagi starsze pokolenie jest tak zajechane, że bardzo często nie ma zdrowia, sił i chęci zajmowania się swoimi wnukami
A to pokolenie które tak chwalisz mnóstwo wychowania dzieci zrzucali na swoich rodziców.
w czym problem
@Korandosama W tym, że to brzmi jakby pokolenie ich rodziców urodziło się z zamiłowaniem do zapierdzielu i wolało czas spędzać w pracy a nie ze znajomymi.
Ocziwiscie, że po to się harowało żeby dzieci nie musiały, masz pełną racje:)
@Wyrocznia ale skoro robili to dla dzieci, a teraz dzieci z tego korzystają dzięki czemu nie muszą harować ponad siły i stwierdzają że wolą życie prywatne, szczęście i rodzinę... to w czym problem? Chyba że to łgarstwo, no i Ci rodzice robili to dla siebie i teraz się denerwują że przez to jak oni pracowali ich dzieci mają lepiej 😉
@Wyrocznia Ja potwierdzam z eutanazji.