Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika N-kt w Książki

Twórca

w Książki

18piorunów

1119 + 1 = 1120

Tytuł: Syn Hamasu

Autor: Musab Hasan Jusuf, Ron Brackin

Kategoria: Autobiografia

Wydawnictwo: Aetos Media

Format: książka papierowa

ISBN: 9788361097204

Liczba stron: 288

Ocena: 3/10

Z cyklu nie bierz czytelniku ze sklepowego koszyku

Mleczna krowa medialna pod patronatem rzecz jasna niezawodnego wink New York Timesa, jeszcze raz udowadniająca bezwartościowość kolejnego masowego chłamstwa w literaturze, trzymanego ręką przychylnej statystyki. I nawet niczego nie spodziewałem się, kompletnie niczego, bom dostałem od drugiej osoby w przykrytej okładce, a że jakiś czas temu czytałem książkę o ISIS znacznie lepszą, to miałem przychylny stosunek do kolejnej rozprawiającej o Bliskim Wschodzie rzeczy. Zawiodłem się strasznie, ale przynajmniej nie była tak wielka. Aczkolwiek przedzierałem się przez nią jak podczas monsunu w dżungli.

Autor jest synem niejakiego szajchra Hasana Jusufa, imana z Ramallah i jednego z przywódców znanego chyba każdemu Hamasu, który pomimo bycia najczęściej aresztowanym człowiekiem spośród nich, to nie ma żadnej poświęconej mu strony na wikipedii. Nie dowiadujemy także, czym zajmował się ściśle w organizacji i w jakim stopniu był odpowiedzialny za akty terrorystyczne. Ot dobry religijny tatko szacowany przez wszystkich, tylko niestety akceptujący ludzi stosujących brzydkie metody walki. Jego syn, a nasz bohater zostaje aresztowany w brutalny sposób z powodu wybryku z zakupem broni. Nie przeszkadzało mu tego wpierw tego odmalować jako niesłusznego zdarzenia dla efektu. Metodą złego i dobrego gliny agenci izraelskiej służby bezpieczeństwa Szin Bet werbują go i odtąd nasz Musab rozpoczyna swój nowy rozdział życia jako Kunrado Al-Wallenrodi

Już nie pastwiąc się na stylem niczym z fanfików o Harrym Potterze z Wattpada i dialogami napisami pisanymi pod intencję niż rzeczywistość, książka jest zdecydowanie.. nie.. jest za przeproszeniem k⁎⁎wa GIGANTYCZNIE stronnicza. Sporo nawtłoczono mu do głowy i niestety nasz pan autor nigdy nie próbował zachować umiarkowanej podejrzliwości. Skutkiem takim są kwiatki typu Jaser Arafat to manipulacyjna kanalia łasa na atencję i międzynarodową kasę, współpracująca z terrorystami, bossowie OWP są skorumpowani i jeżdzą drogimi autkami, a ludność została podpuszczona przez palestyńskie władze i biedni żołnierze muszą strzelać do dzieci rzucających w nich kamieniami. Bachory powinny być w szkole, zero odpowiedzialności rodzicielskiej. Hamas prócz znanej radykalności, religijności i wybuchowości są debilami. Autor nie musi nic robić - wystarczy powiedzenie "jestem synem Hasana Jusufa" i już myk sekretne informacje, zapasy trotylowe i położenie niebezpiecznych terrorystów na półmisku Szin Betu. Kij z tym, że on LITERALNIE przyznał się wierchuszce Hamasu w więzieniu i ojcu o zmuszeniu do współpracy ze służbami oraz jeszcze dwoje osób wręcz chętnie by rozpowiedziało o tym. Sam ojciec nie musiał nawet autoryzować jego działań, bo pewnie też uwierzył, że syn Hasana Jusufa nigdy nie poszedłby na większy układ z Żydami.

Do tego wchodzi wyjebane ego ponad standard. Za sprawą "przypadkiem" spotkanego amerykańskiego turysty nawrócił się na chrześcijaństwo i sam pan Bóg z Jezuskiem czuwa nad jego misją zaprowadzenia pokoju w Palestynie. Chodzi sobie na spotkania biblijne, pracuję w amerykańskim USAID, lansuje się M16 i nikt nie wpadł na pomysł o jego podwójnej roli. Złapał stu terrorystów, agencja jak nie chcę by ktoś zginął, to przyzwala na to, gdyż jest najważniejszym agentem rozpracowującym Hamas. A tymczasem mam wrażenie moim niepełnie dobrym zdaniem, że pomimo pozytywnej roli w zniszczeniu zbrodniczej działalności muzułmańskich terrorystów jest najzwyczajniejszym w świecie kolaborantem, który po drodze sprzedał dusze, jeżeli taka w ogóle istnieje

W wiezieniach dla najgrożniejszych terrorystów osadzeni mogą liczyć na darmowe cukierki!

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!