Legendary_WeaponsmithOsobistość
22piorunówLecę teraz na ślub brata. Siedzę sobie w samolocie i myślę co tu się odjaniepawliło.
Z Trondheim na lotnisko można jechać pociągiem w cenie biletu miesięcznego 35 minut, autobusem na lotnisko za 200 koron 45 minut, albo busem zwykłym ok 1h15min (licząc z dojściem, bo bus nie jedzie na terminal). Ofc jako autystyk lubię pociągi. Zwłaszcza, że teraz droga rozkopana i nawet autobus lotniskowy jedzie prawie godzinę tą niby E6.
Późno się spakowałem i brałem ostatni pociąg. Zwróciło moją uwagę, że pociąg "bezpieczny" (tak żeby być 2h a nie tylko 1h30min przed lotem) był anulowany i że było ostrzeżenie o strajku.
W połowie drogi na lotnisko pociąg zaczął jechać dużo wolniej, tak koło 50-60km/h. A pociąg pełny, głównie ludzie na lotnisko.
Akurat obok przechodziła kierowniczka pociągu i dostała komunikat na krótkofalowce. Zaraz po tym weszła do pokoju konduktorskiego, akurat przede mną i poinformowała przez interkom, że pociąg jedzie tylko do następnej stacji.
Dzięki ADHD byłem w swoim żywiole. Ogarnianie transportu na ostatnią chwilę to dla mnie chleb powszedni. Jeszcze zanim skończyła nadawać już miałem otwartą appkę firmy taksówkarskiej, która dojeżdża najszybciej i ogólnie jest największa i najtańsza w okolicy. Jakby ktoś kiedyś był w Trondheim, Trønder Taxi 07373.
Wiedząc, że to czy zdążę na samolot i na ślub brata zależy od tego jak szybko zamówię teraz taksówkę (bo pewnie w tym momencie rzuciło się do tego sporo z pozostałych kilkuset osób w pociągu) trochę się stresowałem, ale zachowałem zimną krew. Znając te wioski między miastem a lotniskiem (w tym rejonie znajduje się rzeźnia w której pracuję), szybko wybrałem miejsce odbioru (mimo, że pomocna apka chciała mi tam wcisnąć adres z lokalizacji) i kierunek lotnisko (znowu wepchnął się tam adres z lokalizacji). I nagle - kurde, płaci się z góry, a nie mam aż tyle na koncie. Ale już kliknąłem dalej. Przełączam na appkę banku, przerzucam kasę na konto i wracam. Tu jednak nie czekali. Przeszło z opłatą w taksówce.
Teraz z przyjemnym napięciem wpatrywałem się w ikonkę "szukamy kierowcy" za chwilę już był. W tym czasie ludzie w około dopiero zaczęli dzwonić i zamawiać taksówki, często z firm, które z szybko na tą wiochę nie przyjadą.
Kierowca już prawie był, a pociąg wlókł się ostatni kilometr. Appka mówiła, że są 4 miejsca, więc wiedziałem, że mogę uratować jeszcze 3 osoby. Zadzwoniłem do kierowcy poprosić, żeby poczekał na parkingu przy stacji, bo pociąg się wlecze. Usłyszała mnie Szwedka obok, stojąca razem ze mną przy wyjściu, rozmawiająca z kimś przez telefon o tym, że chce zamawiać taksówkę i spojrzała na mnie.
Kiwnąłem jeg głową, że tak, może ze mną jechać. I tak myślałem, że ją zabiorę. Zostały jeszcze dwie osoby, ale nie wiem ile kto ma bagażu, więc zdecydowałem się wziąć jedną. Niedaleko obok stał murzyn wyglądający na nietutejszego, tak amerykańsko, a nie afrykańsko, jak nasi Erytrejczycy i Somalijczycy. Taki to będzie miał przejebane dostać się na lotnisko, więc zapytałem, czy chce potrzebuje transport na lotnisko, bo mam miejsce w taksówce. Ucieszył się trochę nie wierząc w swoje szczęście.

To pewnie przez te problemy z liniami telefonicznymi Telenoru? Ja też kiedyś jeździłem pociągiem na lotnisko tak, żeby być 2 godziny przed odlotem. Aż raz trafiliśmy na podobną sytuację: awaria pociągu, wtedy na stacji wysiada 500 osób i wszyscy próbują złapać taksówkę. Na szczęście jakoś się udało…