Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#herbata

Osobistość

w Herbata

7piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości blend Earl Grey French Blue od francuskiej herbaciarni Mariage Freres. Wizualna strona suszu mnie naprawdę urzeka - są pojedyncze rolowane liście herbaty i całe niebieskie kwiaty bławatka. Susz pachnie obłędnie - jest intensywna bergamotka, są nuty kwiatowe (ale takie bardziej kwiaciarniane niż łąkowe), jest trochę herbacianej goryczki. Autentycznie jestem w stanie zrozumieć dlaczego w Polsce herbaty te sprzedają głównie perfumerie. Jeżeli lubisz większą subtelność to odpuść sobie ten blend.

To jedna z niewielu herbat w mojej kolekcji, które uważam za ciężkie do parzenia i rzadko kiedy wychodzi mi satysfakcjonujący napar. Krótkie parzenie powoduje, że cała earlgrey'owa dobroć zostaje na suszu, długie potrafi wyekstrahować za dużo nieprzyjemnej goryczki. Osobiście sypię jej trochę mniej niż inne blendy oparte o czarną herbatę, parzę dłużej i korzystam z wody 95 C. W smaku dzieje się dużo, chociaż herbata jest tu zaledwie tłem do aromatu bergamotki i bławatka. Jest kwiatowo, bardzo świeżo i przyjemnie. Nie jest to herbata wielka, ba nie postawiłbym jej nawet w TOP 5 Earl Grey'ów z Mariage Freres. Mimo wszystko, ma ona swój urok - chociaż w podobnych klimatach znacznie większe wrażenie robi na mnie mieszanka (również od Mariage Freres) Earl Grey Provance z kwiatami lawendy, która wydaje mi się być po prostu ciekawsza.

 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Herbata

19piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości pu erh sheng (zwany czasem "surowym") Xiguan Tuocha. To jedno ze starszych gniazd (bo tak się ten kształt nazywa) w mojej kolekcji, herbata została sprasowana w roku 2010, czyli pewnie w tym roku stuknie 15 lat od zbiorów. Generalnie, uważam że surowe pu erhy z tej fabryki są bardzo wdzięcznym pu erhami nadającymi się do leżakowania - młode nie są specjalnie drogie, a stare nie tracą na wartości ( ͡° ͜ʖ ͡°). Co chyba najważniejsze - są to bardzo dobre surowe pu erhy, łagodniejące i rozwijające swój smak z czasem.

Sam susz pachnie skórą, ale zapach jest bardzo delikatny. Wizualnie widać zarówno zrolowane liście jak i pojedyncze tipsy. Ten konkretny egzemplarz był sprasowany raczej lekko, bez problemu mogłem odłamać porcję do parzenia. Liście odchodzą w całości, pyłu nie ma dużo - IMHO nie trzeba suszu płukać, ale ilu spijaczy pu erhów, tyle preferencji. Sam napar pachnie skórą i wanilią (ale skręcającą w taką stronę beczkową, z deliaktnymi taninami i garbnikami). Kolejne parzenia uwydatniają nuty skórzano-pieprzne. Herbata ma niesamowitą teksturę - pierwszy łyk wydaję się być taki kremowy i gęsty, jest dużo słodyczy, kontrowanej nutami skóry i beczki. Gdybym nie wiedział, że to klasyczny pu erh, pewnie zgadywałbym, że to jakiś nowofalowy eksperyment z przechowywaniem liści herbacianych w beczce po whisky/winie. Wydajność jest jak najbardziej OK, chociaż ja zdecydowałem się na trzy parzenia.

Bez dwóch zdań, jest to naprawdę świetny pu erh. Przede wszystkim dla tych, którzy znają tylko smak pu erhów shu (tzw. "gotowanych") z kubkami smakowymi przepalonymi nutami ziemii, grzybów i pleśni - tak, herbata w stylu pu erh może być subtelna... i o dziwo delikatna.

 

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Herbata

18piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości Kenia Silver Needle ze zbioru 2022. Zupełnie szczerze - nie przepadam ani za herbatami z Afryki (ale też głównie piłem te dość nieskomplikowane czarne), ani tym bardziej za herbatami typu silver needle. Ale, ale... to jedna z lepszych herbat jakie ostatnio piłem.

Zacznijmy od strony wizualnej - jest ładnie. Herbata składa się głównie ze zrolowanych pączków (chociaż zdarzają się też pojedyncze liście przytopowe). Zapach suszu jest mocno nijaki i przypomina inne herbaty białe. Mnie zapach kojarzy się z takim wilgotnym, omszałym kamieniem, ale to pewnie mocno osobniczy deskryptor. Cuda zaczynają się dziać przy parzeniu (klasycznie, sposób europejski, postanowiłem zacząć od 90 C). Po pierwszym niuchu byłem przekonany, że sprytni mieszkańcy Kenii wzbogacili mieszankę o aromaty. Jest bardzo intensywnie, napar pachnie cytrusami oraz czymś słodkim (wanilia może?). Jest to zupełnie inna biała herbata niż zeszłotygodniowy Bai Mu Dan. W smaku jest słodko, jest trochę nut skórzano-pieprznych (ale to zdecydowanie dwa rzędy wielkości niżej niż w najdelikatniejszych pu erhach) oraz cytrusowych. Zdecydowanie, jest to herbata w której dzieje się bardzo dużo. Herbata jest wydajna, zaparzyłem ją trzy razy i pewnie wycisnąłbym jeszcze jedno-dwa parzenia. Mimo sposobu produkcji przypominającego ten chiński, kenijskie silver needle bronią się swoim unikalnym charakterem. Nie są jest to herbata tak eteryczna i delikatna, ale zdecydowanie jest bardzo ciekawa. Tak sobie właśnie wyobrażam charakter kenijskiego terroir, który produkuje intensywne w smaku i nietypowe w aromacie herbaty.

To zdecydowanie wielka herbata. Poleciłbym ją zdecydowanie każdemu, kto lubi herbaty białe, ma ochotę na egzotykę. lub chce spróbować czegoś nietypowego. Wydaje mi się być zbyt złożona (no i cena też jest raczej wysoka) na herbatę codzienną, ale dobrze sprawdzi się jako nagroda po długim dniu pracy.

 

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Jedzenie

13piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku "Thé des Lumières" z serii "Les Calligraphies du Thé" od francuskiej herbaciarni Mariage Freres. Mam naprawdę dużą słabość do tejże kolekcji - pomijając wyjątkowo ładne puszki, bardzo podoba mi się idea uchwycenia charakteru kultury herbacianej danego kraju w jednym blendzie.

Herbata Oświecenia/oświeceniowa (pardon, mój francuski jest żadny, ale chętnie przyjmę wszelkie korekty) to blend, który ma prezentować kulturę herbaty francuskiej. Podstawę stanowią dwa gatunki herbaty - szerokolistna z chińskiego Yunnan, które odpowiadają za moc i nuty słodowo-tostowo-chlebowe, oraz drugi zbiór (o różnicach w zbiorach herbaty pisałem kilka dni temu) herbaty z indyjskiego stanu Darjeeling, która odpowiada za nuty muszkatołowe oraz migdałowe (i te drugie zdecydowanie dominują). Herbata jest aromatyzowana olejkiem bergamotkowym, ale jest go zdecydowanie mniej niż w klasycznym Earl Grey'u. W aromacie naparu wyczuwam bardzo zdecydowane nuty migdałów, oprócz tego sporo jest chleba razowego. Cytrusy są wyczuwalne, ale bardzo subtelne. W smaku jest bardzo oldschoolowo - jest gorycz, jest chleb, ale też delikatne nuty winogron i białych owoców.

To bardzo dobra herbata, ale raczej nie zostanę fanem. Napar jest dla mnie za ciężki, zbyt migdałowy i dzieje się w nim zdecydowanie zbyt mało. Myślę, że herbata podejdzie tym, którzy lubią taką staroszkolną siekierę z dobrze wyczuwalną goryczką.

 

Twórca

w Herbata

3piorunów

bardzo bardzo bardzo mocniutko polecam ta

tylko trzymac sie dokladnie tych 3 minut parzenia (i z kazdym kolejnym dodac minute) bo inaczej za mocne

i tez nie polecam wąchać bo zapach niezbyt fajen

ale jakie to dobre mmmm
osobiscie dodaje 3 lyzeczki cukru na szklanke (+/- 250ml)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Twórca

w Hydepark

4piorunów

osobiscie nie smakuje mi ani ani

pije tylko kranuwe i czasami se zrobie

Twórca1piorunów

@Jacaaa nooo gorzkie takie bleee
sprobowalem wudy (40%) na osiemnastke
uczucie takie jakby spirytus 99% dostal mi sie na reke podczas czyszczenia komputerowych
i mnie w gardle sciskalo z 2 dni
ogolnie nie polecam :///

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Jedzenie

19piorunów

Niedziela wieczór i hum... otóż nie tym razem. Z pomocą przychodzi Hot Toddy (jeżeli kiedyś doczekamy się polskiej wersji to optuję za "Gorący Tosiek"), czyli drink na bazie herbaty, mocnego alkoholu i ew. dodatków. Za bazę posłużył mi blend Earl Grey na bazie czarnej herbaty od francuskiej herbaciarni Kusmi. Wychodzę z założenia, że herbata do drinka musi być trochę mocniejsza dlatego przedłużyłem trochę czas parzenia (i dałem trochę więcej suszu - około 5 gramów). Osobiście jestem dosyć konserwatywny w dodatkach i stosuję tylko cytrusy. Tym razem dodałem sok z połowy pomarańczy, połowy cytryny i dwóch lemonek. Do tego plasterek pomarańczy, cytryny i limonki - najwięcej aromatu jest w skórce, więc polecam nie omijać tego dodatku. W rolę elementu magicznego wcielił się rum Plantation Overproofed o zawartości alkoholu 69%. Ja lubię większy woltaż, więc użyłem 100 mililitrów.

Ciężko napisać coś więcej o herbacie, bo jednak dodatki ją częściowo przykrywają. Stanowi przyjemną bazę i zarazem kontrę do rumu. Zazwyczaj używam blendów typu Breakfast i chyba przy tym pozostanę, bo bergamotka jest kompletnie przykryta resztą cytrusów.

 

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w Rozkminy

4piorunów

Czemu na czajnik mówimy czajnik, skoro u nas na herbatę mówi się herbata a nie chai?

  

Fanatyk1piorunów

@Karis Did you know that “tea” is either “te” or “cha(i)” in almost all languages in the world? Both names originally come from Chinese 茶, which is pronounced as “cha” (as in “Charles”, with a rising intonation) in Mandarin Chinese (and similarly and Cantonese), but the same character is pronounced “ta” or “te” in Min Chinese.

https://jakubmarian.com/tea-in-european-languages-map/

“Tea” in European Languages (map)Did you know that "tea" is either "te" or “cha(i)” in almost all languages in the world? Both names originally come from Chinese 茶, which is pronounced as "cha" (as in "Charles", with ahttps://www.facebook.com/JakubMarian
Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Książki

18piorunów

tl;dr wpisz w komentarzu tytuł swojej ulubionej książki "historycznej" (beletrystyka lub non-fiction, poezja bądź proza - cokolwiek opowiadającego o przeszłości, co naprawdę Cię poruszyło) , bądź na hejto w okolicy północy i wygraj "Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy" Petera H. Wilsona

Póki co, mi się podoba. Brakuje mi paru opcji (np. zablokowanie otrzymywania wiadomości prywatnych). W każdym razie, chciałbym dołożyć swoją cegiełkę do budowania społeczności tagów związanych z moimi zainteresowaniami:     Jako stosunkowo nowy użytkownik chciałbym Was podpytać, czy istnieją tagi/społeczności dla: osób ze spektrum autyzmu, nastawione na męską samopomoc/wsparcie w kryzysie zdrowia psychicznego?

Organizuję  w którym wygrać można nową (jest jeszcze zapakowana w folię). książkę Petera H. Wilsona "Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy". Żeby ją wygrać trzeba zostawić w komentarzu tytuł swojej ulubionej książki historycznej (definicja książki historycznej na potrzeby tej zabawy w tl;dr). Tytuły mogą się powtarzać. Wśród wszystkich komentujących wylosuję zwycięzcę książki (dorzucam też kilka torebek herbaty marki Kusmi i yerba mate, żeby się przyjemniej czytało ( ͡° ͜ʖ ͡°) chociaż lojalnie uprzedzam, że na yerbie się w ogóle nie znam i nie wiem, czy jest dobrej jakości - otrzymałem ją jako gratis). Losowanie odbędzie się chwilę po północy. Wylosowany zostanie oznaczony w komentarzu oraz otrzyma ode mnie wiadomość prywatną - od chwili wysłania ma 15 minut na odpowiedź zwrotną zawierającą: kod paczkomatu, numer telefonu oraz adres e-mail. Jeżeli się nie wyrobi - losuję kolejnego zwycięzcę. Paczkę mam już spakowaną i chciałbym nadać ją od razu z marszu po losowaniu :).

Dlaczego takie zasady? Chciałbym, żeby ta ciężka (dosłownie i w przenośni) książka trafiła do kogoś kto potencjalnie może spróbować się z nią zmierzyć. Chcę też dać taką książkę osobie o podobnej dynamiczności jak ja, stąd zabawa w piątek ( ͡o ͜ʖ ͡o) Mam kopię elektroniczną, którą dosyć powoli konsumuję (napisana jest świetnie, ale XVII wiek to zdecydowanie nie są czasy, które mnie bardzo fascynują) więc raczej nie będę męczył się z dźwiganiem tego tomiska ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

Herbata na zdjęciu jest idealnym przykładem, że prawdziwie wybitna herbata nie musi być droga (50 gramowa paczka na zdjęciu to 24 złote). Bai Mu Dan (co podobnież tłumaczy się na polski jako biała piwonia) to biała herbata z chińskiej prowincji Fujian. Pochodzi ona z letnich zbiorów (o tym czym się różnią zbiory herbaty - niżej) i została zebrana w 2022 roku. Pochodzi z upraw ekologicznych. Susz wygląda bardzo specyficznie z będącymi w całości liśćmi i pączkami. Zapach suszu jest przyjemny, kwiatowy - ale taki bardziej uderzający w kwitnącą łąkę kwietną niż kwiaciarnię. Jeżeli piliście jakąś herbatę białą to może was zdziwić intensywność aromatu, któremu bliżej do mniej przetworzonego oolonga lub zielonej herbaty. Napar ma intensywny, żółto-pomarańczowy kolor. Zapach jest naprawdę złożony, taki deskryptor który do mnie przemawia to taka skoszona łąka trochę przypieczoną słońcem późnego lata. W smaku jest fajnie, dzieje się sporo, znowu polne kwiaty, ale oprócz tego też kwaśne jabłko. Herbata jest bardzo wydajna i nawet parzona w stylu zachodnim spokojnie wytrzyma trzy rundy zaparzania. Jest to moja zdecydowanie ulubiona herbata biała (ale nie znam się na białych specjalnie), która kosztuje mi znacznie bardziej niż znacznie droższe herbaty typu silver needle. Moim zdaniem to idealny punkt wejścia w ciekawszą herbatę - jest niedroga, dzieje się w niej dużo, jest wydajna i bardzo łatwa do parzenia.

A jeżeli chodzi o zbiory herbaty - zazwyczaj następują trzy, które bardzo różnią się właściwościami (występują tu różnicę w zależności od regionów). Pierwszy zbiór jest na wiosnę i herbaty z niego pochodzące charakteryzują się sporą delikatnością i zazwyczaj są najdroższe. Zbiór musi być dosyć precyzyjnie przeprowadzony, gdyż nie tylko my jesteśmy zainteresowani delikatnymi liściami i pączkami herbaty. Lubią je również żyjątka (są one zróżnicowane w zależności od regionu), ale taką wyjątkową złą sławą cieszą się Wciornastki, które zjadają herbaciane liście w Darjeeling. Herbata nie za bardzo przepada za tym, że jest jedzona, więc w ramach obrony wypuszcza różne związki chemiczne. Zazwyczaj te środki ochronne powodują, że herbata staje się cięższa, bardziej słodowa, ale też ma większą goryczkę. Mogą one też dać ciekawe i bardzo pożądane nuty smakowe - w przypadku już wspominanych Darjeelingów dają one nuty przypominające te w winogronach muszkatelowych. Herbaty z drugiego zbioru są bardzo często wykorzystywane do blendów tzw. śniadaniowych - dodatek mleka, czy cytryny nie przykrywa smaku herbaty. Trzeci zbiór jest najgorszy jakościowo i zazwyczaj wykorzystuje się go do przetwórstwa przemysłowego.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Jedzenie

14piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w moim kubku gości jeden z najbardziej legendarnych blendów - Marco Polo (w oryginalnej wersji od Mariage Freres). Nie jest to kompozycja smakowa jakoś bardzo rozpowszechniona w Polsce, dlatego też nie dostaniemy raczej żadnego rodzimego zamiennika.

No dobra, ale czym w zasadzie jest ten blend? Idea jest dosyć prosta - ma to być tajemniczy smak kwiatów z pogranicza Tybetu i Chin. Ciężko mi rozpoznać pojedyncze nuty zapachowe. Osobiście czuje sporo słodyczy (ale nie takiej idącej w słodowość, tylko bardziej marcepan), nuty kwiatowe (chryzantema głównie, ale też taka żywiczna kwiatowość jak w labdanum), jasne owoce (liczi głównie, ale też gdzieś w tle taka słodka, rozpływająca się gruszka konferencja) i trochę takich jakby opiumowych nut. W smaku dominuje głównie tą marcepanową słodycz, kontrowana delikatnie mocną herbacianą bazą, przechodząca w kwiatki. Mimo tego, że dzieje się tutaj stosunkowo dużo to jest to blend zdecydowanie przyjazny dla początkujących. To herbata z gatunku: "jest dziwnie, ale smacznie i z każdym łykiem robi się coraz lepiej".

Wyjątkowo lubię ten blend bo to trochę "The Ghost of Tsushima" europejskiej herbaty. Na pierwszy, drugi i trzeci rzut kubków smakowych czujemy coś zupełnie innego niż klasyczne, cytrusowe blendy typu Earl Grey. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że taka egzotyczna mieszanka zapachów przenosiła XIX wiecznych francuskich mieszczan do nieodkrytych, tajemniczych azjatyckich krain z ich egzotycznym obyczajem. Nie ma ona jednak wiele wspólnego z aromatyzowanymi mieszankami pochodzącymi z Chin, które są... znacznie uboższe. Tak jak gra Sucker Punch, ta herbata to pewne wyobrażenie Orientu, mocno przepuszczone przez europejski gust. Zdecydowanie polecam!

 

Osobistość4piorunów

@_skipper_ zupełnie szczerze napiszę, że jestem chyba zbyt skupiony na kilku gatunkach herbaty (głównie pu erhy, blendy w stylu francuskim, czarne hebaty chińskie i Darjeelingi). Moja wiedza na temat np. heraty japońskiej, herbat zielonych, czy białych, jest bardzo fragmentaryczna i skupia się bardziej na tym co ja lubię pić ;). Tak samo herbata w stylu ceremonialnym to dla mnie terra incognita (ale mamy na pokładzie @phoe który trochę o tym pisze :smiley: ).

Jeżeli miałbym dawać porady na początek:
1. Sprzęt - tutaj jestem minimalistą, ale warto sobie odpowiedzieć w jakim stylu chcemy herbatę pić. Jeżeli po europejsku to zestaw kubek + zaparzacz, ew. imbryk... i w zasadzie tyle. Do gongfu (czyli stylu chińskiego, gdzie zaparzamy dużo suszu, przez krótki czas w małej ilości wody) warto mieć takiego plastusia (jest względnie wygodny, tani i później można wymienić go na regularny gaiwan). W każdym przypadku warto mieć czajnik, który podgrzewa wodę do zadanej temperatury - zwłaszcza jak chcemy parzyć herbaty zielone. Nie jest on niezbędny, ale znacznie upraszcza sposób przygotowania. Warto przyinwestować w wagę jubilerską (zwaną czasem dillerką), żeby odmierzać susz.
2. Jaka herbata? Najpierw proponuję się zastanowić co wybieramy teraz - pijemy tylko czarną? Warto wziąć jakiegoś świeżego Darjeelinga, żeby zobaczyć jak zupełnie inna może być to herbata. Lubimy zieloną? To może warto spróbować chińskiego Enshi Yulu. Kuszą Cię białe? Uderz w Bai mu dan... etc. Tutaj proponuje wejść w sklep z herbatą (ja korzystam z eherbaty, ale na pewno są też inne spoko sklepy) i wziąc kilka najmniejszych pojemności herbat w różnych stylach i z różnych regionów. Na pewno poleciłbym jakiegoś pu erha, próbkę zielonej herbaty z Chin i Japonii, coś białego, oolonga, jakiegoś Darjeelinga i może coś z mniej oklepanego regionu (Afryka, Gruzja, może Indonezja).
3. Technika parzenia - to już jest temat na dłuższy wpis. Generalnie warto eksperymentować, zaparzać zachodnią herbatę w stylu gongfu, wschodnią w stylu europejskim i powoli szukać swojego smaku ;).

Pokaż więcej komentarzy (8)

Zawodowiec

w Herbata

6piorunów

Hejka herbaciane świry, zachęcony filmem żarłoka postanowiłem spróbować herbaty japońskiej o nazwie Hojicha, obiecywano mi coś takiego:

Hojicha to prażona zielona herbata o wędzonym, dymnym aromacie, niepowtarzalnym orzechowo-karmelowym smaku i głęboko karmazynowej barwie naparu.

Natomiast po zaparzeniu czuje jedynie lekką słodycz z posmakiem rybnym (może bardziej nori niż ryby)

To ze mną jest coś nie tak czy po prostu trafiłem na kiepską herbatę?

Osobistość4piorunów

@jaki_piorun raczej coś w stylu mocno prażonych orzeszków. Jak chcesz mocno dymne to jakiś Lapsang Souchong (tylko doczytaj w danym sklepie czy to akurat wędzona, czasem nie jest)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Jedzenie

1732piorunów

tl;dr zostaw pioruna, a masz szansę wygrać  fajnej herbaty!

Mam ochotę wbić rangę oraz rozpromować trochę mój tag  toteż organizuję rozdajo. Do wygrania jest (jedno z dwóch):

* przygotowany przeze mnie zestaw herbat w większości niedostępnych w Polsce - na pewno dorzucę francuskie mieszanki czarnej herbaty od Mariage Freres (jedna z najstarszych herbaciarni świata, której korzenie sięgają XVII wieku), wieloletnie, dojrzewane przeze mnie pu erhy (mój rekordzista ma ponad 30 lat), siakiś Darjeeling z pierwszego, wiosennego zbioru 2022 i Japonia. Na pewno będą to ciekawostki herbaciane, których raczej nie dostaniesz w standardowej herbaciarni. Startowa ilość próbek to 5 + 1 za każde kolejne 500 piorunków (czyli przy 2k piorunów otrzymasz 9 próbek!). Dorzucam oczywiście instrukcję jak parzyć. Jedna próbka będzie zawierała od 10-20 gramów herbaty (tak żeby styknęła na co najmniej dwa-trzy parzenia).
* hermetycznie zapakowane ciastko pu-erha/puszka herbaty (ale tutaj wybiorę ja 😉 ) - opcja dla tych, którzy wolą produkt zapakowany przez producenta.

Wartość (zależnie oczywiście od ilości piorunków) nie będzie niższa niż 30 euro dla próbek i 20 euro dla puszki/ciastka.

Co trzeba zrobić? Wystarczy zostawić pioruna i czekać spokojnie - zwycięzcę wylosuję w niedzielę 29.01. Będzie mi miło jeżeli zaobserwujesz tag  ale nie jest to wymagane. Za każde 500 dodatkowych piorunów dodaję jedną próbkę więcej. Jeżeli przekroczymy 1k piorunów - pierwszemu zwycięzcy dorzucam zaparzacz do herbaty. Jeżeli przekroczymy 2k piorunów - do wygrania będą dwa zestawy próbek (drugi otrzyma ode mnie osoba, która zapostuje najbardziej zabawny mem luźno związany z herbatą. Tak te odnośnie teabaggingu też się liczą ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Jeżeli plusów będzie więcej to na każdy kolejny tysiąc dorzucę jakąś niespodziankę. Wysyłka inpostem na mój koszt w pierwszym tygodniu lutego.

Powodzenia!

Wirtuoz1piorunów

@TheLastOfPierogi „Bai Mu Dan” wpisane w Google wyświetla pierwsze sklepy eherbaty 😉 Ceny rozsądne więc sprawdzę. Śledzę Twoje wpisy, więc pewnie też innych spróbuję. Dzięki.

Pokaż więcej komentarzy (53)

Osobistość

w Jedzenie

9piorunów

Postanowiłem uczcić usunięcie konta na portalu wiadomym i otworzyłem dosyć dojrzałego pu erha sheng (surowego) z 2013 roku XiaGuan. Wygląd bardzo fajny - są listki, są pączki, no wszystko się zgadza. W zapach, poza delikatną skórą i ziemią, zaskakująco dużo świeżości i nietypowych owoców. Sam napar jest rubinowy, w zapachu bliżej mu do zielonej herbaty (ale takiej w chińskim stylu, jak Enshi Yulu). Przy parzeniu europejskim smak bardzo delikatny (chyba zbyt delikatny jak dla mnie), podejdzie ludziom którzy za pu erhami nie przepadają.

Osobistość5piorunów

@Lapiterro najpierw trzeba sobie odłupać kawałek (ja mam do tego specjalny drewniany nożyk, ale każdy z w miarę płaskim czubkiem się nada) i potem można zdecydować się na jedną z dwóch metod: gongfu, czyli używamy sporo herbacianego suszu, mało wody (coś koło 5-8 gramów na 100 ml), krótki czas parzenia (po 10-20 sekund) i kilka-kilkanaście sesji lub europejską, czyli 2-3 gramy suszu i 2-3 minuty parzenia w 250-400 ml wody. Jeżeli chodzi o temperaturę to 90-95 C, ja celuję gdzieś w środek :smiley:

Specjalista3piorunów

brzmi super, dzięki za odpowiedź, rzucisz jeszcze jakiś sprawdzony sklep gdzie to można kupić w Polsce? Będę miał na prezent dla przyjaciela, który lubuje się w herbatach

Pokaż więcej komentarzy (4)