Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

25piorunów

394 + 1 = 395

Tytuł: Zatracenie

Autor: Osamu Dazai

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czytelnik
Format: e-book

Liczba stron: 132

Ocena: 6/10

To krótka, bardzo osobista powieść stylizowana na zapis odnalezionych notatek człowieka stopniowo pogrążającego się w życiowym rozkładzie. Bohater, Oba Yozo, od dzieciństwa czuje się obcy wśród ludzi i próbuje ukryć swoją niezdolność do normalnego funkcjonowania pod maską błazna i pozornej lekkości. Z czasem jego życie zaczyna się rozpadać - pojawiają się uzależnienia, nieudane relacje i kolejne próby ucieczki od rzeczywistości. Książka jest właściwie zapisem procesu powolnego samozniszczenia, bardziej psychologicznym portretem niż klasyczną fabułą.

Największą siłą "Zatracenia" jest właśnie to studium staczania się człowieka. Dazai bardzo przekonująco pokazuje poczucie wyobcowania i bezradność bohatera wobec świata, a narracja przypomina chwilami spowiedź lub pamiętnik pisany w stanie emocjonalnego rozpadu. Do tego Dzięki temu łatwo zrozumieć mechanizmy autodestrukcji, nawet jeśli trudno je zaakceptować. Yozo nie stacza się sam, przy okazji wciąga w swój upadek również innych, głownie kobiety, z którymi jest w związakch. W wielu fragmentach książka jest niemal bolesna w swojej szczerości i można ją czytać jak zapis depresyjnego doświadczenia od środka.

Jednocześnie trudno się w tę historię naprawdę wciągnąć. Yozo pozostaje postacią raczej jednowymiarową - nie tyle się zmienia, co pogłębia swój stan rozkładu, przez co kolejne epizody zaczynają się zlewać w jeden ciąg upadków. Nawet świadomość, jak bardzo autobiograficzna jest ta książka i jak tragiczne było życie autora, niekoniecznie pomaga – raczej wzmacnia poczucie ciężaru niż zainteresowanie samą opowieścią.

Dobre, momentami mocne studium autodestrukcji, które jednak bardziej się rozumie niż naprawdę przeżywa razem z bohaterem. Zabrakło mi tu więcej momentów, w których mógłbym poczuć więź z bohaterem, zamiast mówić mu: nie rób tego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

27piorunów

375 + 1 = 376

Tytuł: Małe ogniska

Autor: Celeste Ng

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja

Format: e-book

Liczba stron: 424

Ocena: 6/10

Akcja powieści rozgrywa się w uporządkowanym, niemal modelowym amerykańskim miasteczku Shaker Heights, gdzie wszystko ma swoje miejsce - od starannie zaplanowanych ulic, po życiowe wybory mieszkańców. W ten uporządkowany świat wkracza chaotyczna Mia Warren wraz z córką Pearl - żyjące na uboczu, w ciągłym ruchu, bez stabilizacji. Ich losy splatają się po sąsiedzku z rodziną Richardsonów, ucieleśnieniem lokalnego porządku i przekonania, że życie można zaplanować tak samo jak zabudowę miasta. Z pozoru zwyczajna relacja między rodzinami stopniowo prowadzi do konfliktów, które odsłaniają ukryte napięcia i dramatyczne konsekwencje wyborów z przeszłości.

To książka bardzo nierówna, ale jednocześnie taka, która zostawia po sobie ogromny bagaż emocjonalny. Celeste Ng świetnie potrafi pokazać ludzi uwikłanych w decyzje, które nie mają dobrych rozwiązań. Najmocniejsze są tu właśnie podejmowane tematy: rozdzicielstwo, aborcja, adopcja i próby znalezienia własnego miejsca w świecie. Bohaterowie (głównie jednak bohaterki) nie są jednoznaczni, a ich wybory rzadko da się łatwo ocenić. To sprawia, że powieść momentami naprawdę angażuje, szczególnie wtedy, gdy skupia się na relacjach matek i dzieci oraz na konflikcie między biologicznym, a społecznym rozumieniem rodzicielstwa.

Najlepsze fragmenty książki mają w sobie dużą siłę - widać, jak bardzo autorka rozumie emocjonalne koszty podejmowanych decyzji. Konflikt wokół dziecka oddanego do adopcji parze innej rasy i kultury, jest jednym z tych wątków, które naprawdę zostają w głowie, bo nie ma w nim prostych odpowiedzi. Każda ze stron ma swoje racje i swoje krzywdy.

Niestety całość nie trzyma równego poziomu. Są fragmenty bardzo sugestywne i wciągające, ale są też takie, które sprawiają wrażenie przegadanych albo rozwleczonych. Narracja momentami wyhamowuje, a historia zamiast narastać falami napięcia, bywa poszatkowana między różnymi perspektywami i wątkami pobocznymi.

Największe rozczarowanie przynosi jednak końcówka. Po długim budowaniu napięcia oczekiwałem rozwiązania, które emocjonalnie domknie historię, tymczasem finał wydaje się zaskakująco słaby i nieproporcjonalny do ciężaru wcześniejszych wydarzeń. Jakby powieść przez większość czasu przygotowywała grunt pod coś większego, a ostatecznie zatrzymała się pół kroku przed tym wydarzeniem.

To książka ważna tematycznie i momentami bardzo poruszająca, ale przez nierówność i rozczarowujące zakończenie pozostawia poczucie niewykorzystanego potencjału. A szkoda, bo książek tak grających na emocjach i tak dobrze napisanych, bardzo brakuje.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

28piorunów

367 + 1 = 368

Tytuł: Pamięć drzewa

Autor: Tina Valles

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 9/10

Narratorem tej niewielkiej objętościowo powieści jest chłopiec, Jan, który obserwuje stopniowe gaśnięcie swojego ukochanego dziadka. Dziadek zaczyna zapominać - najpierw drobiazgi, potem coraz więcej. aż w końcu pamięć przestaje być czymś oczywistym. Jan próbuje zrozumieć, co właściwie się dzieje i na swój dziecięcy sposób szuka sposobów, by zatrzymać to, co znika z jego życia. W tle mamy zwyczajne życie rodzinne, napięcia między pokoleniami i cichą, nieuniknioną świadomość nadchodzącego rozstania.

To jedna z tych książek, które pozornie opowiadają bardzo niewiele, a jednak zostają w głowie na długo. Pamięć drzewa jest właściwie historią o zanikaniu pamięci, siły, obecności i o próbie oswojenia tego procesu. Tina Valles pisze niezwykle oszczędnie, bez wielkich gestów i bez dramatycznych scen, a mimo to każda strona niesie emocjonalny ciężar. Najbardziej uderza właśnie ta prostota: zmiany są małe i łatwe do przeoczenia, rozmowy zwyczajne, a jednak czuć, że chodzi o rzeczy ostateczne.

Bardzo mocno działa perspektywa dziecka. Dzięki niej historia nie zamienia się w ciężki dramat o chorobie i starości, tylko w opowieść o stopniowym odkrywaniu, że nie wszystko da się zatrzymać. Jan nie rozumie wszystkiego, ale widzi wystarczająco dużo, by czytelnik mógł odczuć ciężar sytuacji między wierszami. Ta dziecięca narracja wprowadza też szczególną szczerość - bez patosu, bez filozofowania, za to z dużym przywiązaniem uwagi do drobiazgów. Szczególnym kontrastem jest radość Jana, gdy dziadkowie się do nich wprowadzają, nie rozumiejąc, że to 1 etap ostateczności.

Tytułowa pamięć drzewa jest bardzo trafną metaforą całej książki. Drzewo trwa dłużej niż ludzie, przechowuje ślady czasu, ale też powoli się zmienia i starzeje. Podobnie działa pamięć - nie jest czymś trwałym, tylko czymś, co można utracić, nawet jeśli inni próbują ją za nas przechować. Valles świetnie pokazuje, że pamięć nie należy tylko do jednej osoby - istnieje także w relacjach, wspomnieniach i opowieściach.

To książka o pożegnaniu, ale bez dramatyzmu. Raczej o cichym godzeniu się z tym, że pewne rzeczy muszą zniknąć. Jednocześnie nie jest to historia wyłącznie smutna - jest w niej dużo ciepła, bliskości i zwyczajnej codzienności, która sprawia, że utrata staje się jeszcze bardziej realna.

Szczególnie dotrze do osób, które proces "zanikania" kogoś blskiego oglądały na własne oczy, które jako dzieci widziały zmiany, których konsekwencji nie rozumiały i wreszczcie do osób, które czytając, kolejne strony, zobaczą "ten moment" i będą wiedzieć, że na pewno nie będzie lepiej, a tylko gorzej. We mnie książka obudziła wspomnienia o dziadku, dziadku, którego już chyba tylko ja wspominam dobrze, bo inni członkowie rodziny zapamiętali jako starego zgryźliwego tetryka. I za te wspomnienia należy jej się 9/10.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

22piorunów

353 + 1 = 354

Tytuł: Spiski. Przygody Tatrzańskie

Autor: Wojciech Kuczok

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: audiobook

Liczba stron: 280

Ocena: 6/10

To miała być kolejna literacka wyprawa w dobrze znany, ale zawsze niepokojący świat Kuczoka - tyle że zamiast śląskich familoków czy dusznych mieszkań dostajemy Tatry. Autor zabiera nas w opowieść z pogranicza eseju, reportażu i osobistego dziennika z wędrówek, lokalnych przygód, spostrzeżeń, gdzie góry są nie tylko przestrzenią fizyczną, ale też pretekstem do snucia refleksji o naturze, tożsamości, dojrzewaniu, pamięci, lokalnych wierzeniach i legendach i (jak zwykle u niego) o relacjach międzyludzkich.

Problem w tym, że po świetnych "Gnoju" i "Czarnej" oczekiwania były naprawdę wysokie i niestety "Spiski" ich nie dowiozły.

Kuczok wciąż pisze znakomicie na poziomie zdania. Jego język ma rytm, ironię i ten charakterystyczny nerw obserwacyjny, który potrafił wcześniej rozcinać rodzinne traumy jak skalpel. Tutaj jednak zamiast dramaturgii dostajemy raczej snucie się po szlakach - zarówno dosłownie, jak i narracyjnie, wytykanie przywar ślązaków i górali i szczyptę takiego przaśnego humoru i krindżu, w stylu pijanego wujka na weselu. W momencie gdy się pojawia tekst o ogolonej cipce szwedki, która chodzi bez bielizny, to aż musiałem przewinąc audiobooka i sprawdzić, czy mi się nie włączyć jakiś "erotyczny bestseller". Ale kończąc dygresję, książka momentami przypomina zbiór luźno powiązanych akapitów, które nie do końca układają się w coś więcej niż literacki spacer.

Największym problemem jest tempo i stawka. W "Gnoju" każde zdanie niosło emocjonalny ciężar, w "Czarnej" była atmosfera i napięcie. W "Spiskach" bardzo długo… niewiele się dzieje. Refleksje są, obserwacje są, anegdoty są, ale brakuje poczucia, że prowadzą dokądś dalej. Jakby sama droga była celem, tylko że ta droga bywa zwyczajnie nużąca.

Oczywiście można powiedzieć, że taka jest specyfika górskiej włóczęgi - monotonia, powtarzalność kroków, czas na myślenie. Tyle że jako doświadczenie literackie nie zawsze przekłada się to na zaangażowanie czytelnika. Zamiast hipnotyzującej kontemplacji częściej miałem poczucie rozwleczenia. A to jednak pozycja dość krótka.

To nie jest zła książka - raczej taka, która w zestawieniu z wcześniejszym dorobkiem autora wypada blado. Jakby Kuczok zamienił skalpel na kijki trekkingowe i trochę za bardzo nawdychał się górskiego powietrza i upił grzańcem.


Osobisty licznik: 40/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

19piorunów

348 + 1 = 349

Tytuł: Historia złych uczynków

Autor: Katarzyna Zyskowska

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: audiobook

Liczba stron: 512

Ocena: 5/10

Tym razem Katarzyna Zyskowska zabiera nas w historię osadzoną na styku przeszłości i teraźniejszości - opowieść o winie, dziedziczeniu traum i o tym, jak bardzo cudze grzechy potrafią determinować nasze życie. Poznajemy bohaterów i bohaterki, których losy (z początku odległe) zaczynają się stopniowo splatać wokół wydarzeń z przeszłości, a odkrywane sekrety rodzinne prowadzą do coraz większego napięcia i pytań o odpowiedzialność za czyny poprzednich pokoleń.

Brzmi znajomo? I trochę niestety tak jest.

Po bardzo udanych Nocami krzyczą sarny, które oceniłem na solidne 7/10 i które świetnie operowały klimatem oraz emocjonalnym ciężarem relacji (Maria, Mereike i Marianna naprawdę niosły tamtą historię), "Historia złych uczynków" wypada zauważalnie słabiej. Przede wszystkim przez konstrukcję - książka sprawia wrażenie sztucznie rozciągniętej. Wątki mnożą się szybciej, niż wynikałoby to z realnej potrzeby fabularnej, a niektóre z nich nie wnoszą praktycznie nic poza objętością. Dlatego nie rozumiem sensu wydłużenia tej książki względem poprzedniej o ponad 100 stron.

Największy problem pojawia się jednak w momencie, który powinien być najmocniejszy, gdy zaczynamy rozumieć powiązania między bohaterami. To chwila, w której napięcie powinno eksplodować, relacje nabrać dramatyzmu, a stawka emocjonalna wzrosnąć. Tymczasem… niewiele się dzieje. Odkrycia, które teoretycznie mają zmienić wszystko, nie przekładają się na realne konsekwencje fabularne. Historia zamiast przyspieszać, zaczyna się wręcz rozmywać.

Nie pomaga też tempo - książka długo przygotowuje grunt pod kulminację, która ostatecznie nie wybrzmiewa z należytą siłą. W efekcie lektura przypomina momentami dreptanie do finału, który okazuje się bardziej konceptem niż wydarzeniem.

Książka nie bardzo też wie, czym chce być. Na początku miałem wrażenie bycia "Hańbą" Cotzee'ego, ale pisaną z kobiecej perspektywy. Później dostaliśmy wspominki z okrutnych czasów wojennych i prześladowań żydów. A do tego nietypowego zestawienia dołączyło nawet "50 twarzy Greya" z opisami seksu i przemocy. Generalnie mam wrażenie, że niewiele jest książek pisanych przez autorki, w których rola kobiety jest aż tak "spłycana".

I mam wrażenie, że "romantyczny" (tak, książka jest opisana jako romans) aspekt tej książki dobrze oddaje jeden z cytatów:

Dobry lekarz wychowa dobrego lekarza, dobry prawnik dobrego prawnika, zaś dobra k⁎⁎wa tylko dobrą k⁎⁎wę.

Szkoda, bo liczyłem na coś lepszego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

10piorunów

Księgarnia ZNAK, tym razem przynosi nam 3 promocje trwające do 28.02 do 23:59:

[3 książki za 69zł](https://www.znak.com.pl/promocja/3-ksiazki-za-69-zl-673?utm_medium=TradeTracker&utm_source=TradeTracker) z kodem BOOK69*

[Wydawnictwo Czarne 47% taniej](https://www.znak.com.pl/promocja/wydawnictwo-czarne-47-714) z kodem CZARNE47*

[Książki dla dzieci do 70% taniej](https://www.znak.com.pl/promocja/ferie-ksiazki-do-70-650) z kodem FERIE70*

2 ostatne promocje obniżają cenę okładkową

Książki objęte promocją znajdziecie z dopiskiem 3 za 69 zł lub CZARNE -47% lub FERIE - [% zniżki] % nad okładką.

GURU3piorunów

@WujekAlien

@KatieWee chyba polują na Cię

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

20piorunów

343 + 1 = 344

Tytuł: Królewska Wysokość

Autor: Thomas Mann

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: MG

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10

Historia księcia Klaudiusza Henryka - drugiego syna panującego monarchy w niewielkim, fikcyjnym niemieckim księstwie, który od dzieciństwa skazany jest nie tyle na władzę, co na reprezentację. Jest "jednoręki", bo przy narodzinach jego lewa ręka została uszkodzona i jest nie w pełni sprawna. Książe ma istnieć, wyglądać, pełnić funkcję. Być symbolem. Jego życie to ciąg rytuałów, ceremonii i społecznych masek, aż do momentu, gdy w jego uporządkowany świat wkracza kobieta - Imma Spoelmann - córka amerykańskiego milionera, która wnosi do niego emocje, świeżość i coś na kształt rzeczywistego życia. To właśnie ten moment staje się osią całej powieści - dojrzewania człowieka wychowanego w fikcji, do bycia figurą, nie osobą.

Królewska Wysokość jest bardzo czytelnym przykładem bildungsroman - powieści o dojrzewaniu, ale dojrzewaniu specyficznym, bo odbywającym się w świecie absolutnie sztucznym. Mann pokazuje, jak Klaudiusz Henryk uczy się funkcjonować nie tylko jako książę, ale jako człowiek, który musi pogodzić samotność wynikającą z pozycji z potrzebą wspólnoty i życia „naprawdę”

Problem w tym, że ta droga jest… aż za klarowna. Już od pierwszych stron wiadomo, dokąd to wszystko zmierza. Spotkanie z Immą nie jest dramatycznym zwrotem akcji, tylko mechanizmem fabularnym, który ma doprowadzić do oczywistej syntezy: arystokratycznej formy z nowoczesnym życiem.

Największym problemem tej książki (przynajmniej dla dorosłego czytelnika) jest jej zbytnia baśniowość. To powieść, która świadomie operuje konwencją bajki: mamy uwielbianego księcia, mamy bogatą dziedziczkę z Nowego Świata, mamy podupadające państwo, które trzeba uratować (najlepiej miłością i kapitałem). Całość momentami przypomina polityczną przypowieść albo wręcz romantyczną alegorię, co dla mnie - przy odczytywaniu całej ironii Manna - było jednak trochę zbyt lekkie jak na temat egzystencjalnego dojrzewania.

Z jednej strony to zamierzony efekt. Piękna w formie, ale chwilami aż nazbyt elegancka w swojej konstrukcji. Najciekawsze jest tu właśnie to, co pod powierzchnią: ironiczne spojrzenie na monarchię jako spektakl, państwo jako teatr i człowieka-władcę jako rolę społeczną. Bildungsroman nie polega tu na zdobywaniu wiedzy o świecie, tylko na nauczeniu się życia w jego fikcji. To niezła powieść o dojrzewaniu, ale przez swoją przewidywalność i baśniową konwencję momentami zbyt odklejona od emocjonalnej stawki, by naprawdę poruszyć.

Troszkę szkoda, bo zapowadała się na prawdę nieźle, a do tego bardzo lekko czytała, co też nie jest takie oczywiste w tym gatunku.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

16piorunów

336 + 1 = 337

Tytuł: The Bone Garden

Autor: Simon Beckett

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Orion

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 5/10

Nie śledziłem tej serii od dłuższego czasu, zakładałem nawet, że to już zamknięta 6-tomowa całość, dlatego byłem mocno zaskoczony, że pod koniec ubiegłego roku (w listopadzie) ukazał się 7 tom.

W najnowszej odsłonie serii o dr. Davidzie Hunterze Simon Beckett zabiera nas w mroźne, odludne rejony walijskiej Cumbrii, gdzie główny bohater, jadąc do kolejnego "zwykły" (choć w jego przypadku trudno o zwykłym mówić) przypadku w pracy, zostaje uwięziony przez gwałtowną zimową burzę i odcięty od cywilizacji. Uciekając po omacku (bez nawigacji) przed żywiołem, trafia do małej wioski, w której mieszkańcy są nieufni, a każdy ma coś do ukrycia. Gdzie przez burzę sygnał GPS zamiera, a sieć komórkowa pozwala na odebranie co najwyżej SMSa i to tylko w niektórych miejscach. Podczas samotnej wędrówki właśnie w poszukiwaniu zasięgu, żeby poinformować pracodawcę, że nie dotrze na wyznaczone miejsce zbrodni, Hunter odkrywa ludzkie szczątki w korzeniach powalonego drzewa - co staje się początkiem serii niepokojących i coraz bardziej zagmatwanych wydarzeń. Ta zamknięta społeczność, odcięta od świata złamanymi liniami komunikacji i jedyną, zawaloną drogą wyjzdową, szybko okazuje się równie nieprzyjazna jak otaczające ją zimno i pustkowie.

Fabuła ma potencjał - klimat zimowej izolacji i narastające napięcie związane z lękiem przed tym, co i kto naprawdę kryje się za kolejnymi sekretami wioski, tworzą solidną gęstą atmosferę. Opisy krajobrazu i pogodowych warunków sprawdzają się dobrze i faktycznie budują pewien nastrój zamknięcia i bezsilności. Jednak, intryga często traci impet i momentami przypomina klasyczny kryminał bez wyraźnych zwrotów akcji, w którym prawdziwych zaskoczeń jest niewiele, a niektóre postacie i ich motywacje wydają się niejasno zarysowane.

Jako fan serii "Chemii Śmierci" trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że "The Bone Garden" to nie tylko jedna ze słabszych części z Davidem Hunterem, ale też raczej niepotrzebny tom. Mniej tu wtrąceń i smaczków z pracy Davida, które zwykle stanowiły o sile cyklu, a więcej rozciągniętego klimatu i stopniowo odkrywanych tajemnic, które ostatecznie nie oferują satysfakcjonującego wow. To wciąż przyjemne, zimne czytadło z duszną atmosferą małomiasteczkowego zamknięcia, ale w porównaniu z wcześniejszymi tomami brak mu charakterystycznej ostrości i energii. Bliżej mu do poprzedniej książki autora - "Zagubionego", niż do "Chemii Śmierci"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

7piorunów

Dzień dobry,
Dziś przychodze do Was z promocją księgarni MATRAS z 5 książkami w cenie 99zł

LINK do promocji

Jak działa promocja?

1. Dodaj do koszyka 5 książek z strony z LINKu powyżej.

2. Wpisz kod: 5za99.

3. Cena zestawu obniży się do 99 zł.


i od tej samej kwoty (99zł) macie darmową dostawę
(do paczkomatów InPost i GLS oraz do punktu odbioru GLS. Dla zapisanych do Newslettera i zalogowanych)

Promocja trwa do 20.02.2026 lub do wyczerpania puli. Łapią się na nią książki w twardej i miękkiej oprawie.

Łącznie objętych promocją jest ponad 600 książek, przykładowe znajdziecie poniżej.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

26piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Dwa ognie

Autor: Christopher Buehlman

Kategoria: horror, dark fantasy

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 417

Ocena: 9/10

Rok 1348. Francja gnije od środka za sprawą zarazy, głodu i wojen. Thomas de Givras, były rycerz spod Crecy, włóczy się jak zwierzę, aż spotyka dziewczynkę (Delphine), która twierdzi, że widzi anioły. Ruszają razem na południe, w stronę Awinionu. To brzmi jak klasyczna droga przez mrok, ale "Dwa ognie" szybko pokazują, że to coś więcej niż postapokaliptyczne fantasy w historycznym kostiumie. To średniowieczny koszmar teologiczny, w którym piekło jest równie realne jak błoto na butach bohaterów.

Najbardziej uderzyło mnie to, jak Buehlman miesza brutalny realizm z oniryzmem, który jest... zbyt realny. Sny nie są tu mglistymi wizjami - są cielesne, lepkie, brudne, bolesne. Kiedy Thomas doświadcza piekła, to nie jest metafora. To rozbiór duszy na części pierwsze:

...Tamten z ogromnym wysiłkiem podszedł do Thomasa i zasiadł na swoim stołku. Bił od niego zapach przypominający dno studni. Wyglądał, jakby zbierało mu się na płacz.

– Thomasie de Givras – odezwał się, rzucając Thomasowi ojcowskie spojrzenie – Skazuję cię na potępienie...

czy

...Zapomniał, jak się nazywa… Doznawał jednej męki za drugą… obdzierano go ze skóry i zmuszano, by włóczył ją za sobą...

Te fragmenty są przykładem, że piekło nie jest tu efektem specjalnym. Jest konsekwencją wyborów, działań i rozkładu świata, który przyszło naszym bohaterom przemierzać.

Z drugiej strony mamy sceny tak przyziemne, że czuć zapach zgniłego zboża i końskiej derki (cytując Tomka Kopyra z blogu blog kopyra kom). Bitwa pod Crecy, spalony Paryż, głód, rabunki - wszystko jest historycznie dokładne, niemal dokumentalne. A potem nagle: galaretowate bestie w Rodanie, anioły spadające z nieba, potwory rodzące się z trupów, czy posąg matki boskiej z rozkładającym się dzieciątkiem trzymanym za kostkę. I co najważniejsze - to nie gryzie się ze sobą. Ten świat jest tak przekonująco zbudowany, że wszystko, co nadprzyrodzone, wydaje się być logiczną konsekwencją zepsucia świata.

Bardzo podobał mi się też motyw milczącego Boga. Boga, który postanowił zakończyć żywot ludzi raz na zawsze, zasłał na nich plagę w postaci Czarnej śmierci i przestał odpowiadać na ich modły.

Pokazuje to refren powracający jak cios:

A Pan nie odpowiadał.

To zdanie wybrzmiewa przez całą książkę. Bóg milczy, anioły działają po cichu, diabły eksperymentują z materią. Czarna Śmierć nie jest tu tylko chorobą - to element wojny. A człowiek? Człowiek jest między dwoma ogniami, ale też i pierwszym jej przegranym, bo z tej wojny nie uda mu się wyjść zwycięsko.

Thomas jako bohater to absolutny majstersztyk. Brutal, bluźnierca, cynik. A jednocześnie ktoś, kto mimo wszystko wybiera ochronę dziecka. Jego droga - od "nie mam nic i nie mam po co żyć" do świadomego wejścia w ogień - jest jedną z lepiej napisanych przemian, jakie czytałem w fantasy ostatnich lat. W jego ustach bluźnierstwa brzmią jak tarcza przed rozpaczą, a nie tania prowokacja, choć Delphine go za każde z nich gani i rozlicza.

Delphine z kolei to postać balansująca między niewinnością, a czymś znacznie większym. Nie jest mesjaszem wprost, ale jej obecność zmienia wszystko. To przez nią Thomas zaczyna walczyć o siebie i lepsze jutro.

Jeśli miałbym wskazać, co najbardziej trafiło w moje czytelnicze gusta - to właśnie to przemieszanie realizmu z wizjami, które są tak konkretne, że aż fizyczne. Sen i jawa mają tu tę samą wagę, co tu i teraz. Piekło jest równie materialne jak kolczuga. To książka brudna, momentami obrzydliwa, trudna do czytania, ale jednocześnie głęboko metafizyczna. Weird fiction w historycznym przebraniu i upudrowaną peruką. Postapo XIV wieku - Teologiczny horror.

Niektóre fragmenty są nietypowe i dziwne, ale w tej książce nic nie było w stanie mnie zaskoczyć:

Kiedy dotarli do miejscowości Ponchelvert, powitał ich przedziwny widok. Ktoś ukrzyżował karła. A karzeł wciąż był żywy. Nawet bardzo. Gdy wóz podjechał bliżej, zauważyli, że ukrzyżowany został przywiązany, nie przybity, a jego stopy opierają się na niewielkiej platformie.
Całkiem prawdziwa była natomiast tkwiąca na jego głowie cierniowa korona. Opodal w trawie leżała drabina, obok której czekały wiaderko i przytwierdzona do długiego kija gąbka.

Karzeł milczał, choć przez cały czas bacznie wędrowców obserwował. Pere Matthieu zatrzymał muła i wszyscy obrzucili krzyż osłupiałymi spojrzeniami.

Karzeł wskazał ruchem głowy wiaderko.

Delphine wyskoczyła z wozu, namoczyła gąbkę i podniosła ją do ust ukrzyżowanego.

Karzeł oblizał ją tak, że dziewczyna odruchowo pomyślała o owcy

Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że polska okładka jest do d⁎⁎y i przypomina słodko-pierdzące fantasy, a chyba nie ma dalszego określenia na to, co znajdziemy w treści. Dorzucam oryginalną okładkę do porównania.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien To jest świeże! Nie, jednak zgniłe...

Wstyd się przyznać, ale poleciałem na opracowanie graficzne okładki (tej czerwonej).

Leżakuje u mnie w koszyku od kilku tygodni, chyba pora na zakup.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

12piorunów

Wydawnictwo Marginesy zapowiada premierę książki "Minione Światy. Podróż do początków Ziemi" Thomasa Hallidaya.
Przekład z języka angielskiego: Jarosław Mikos.


Premiera zaplanowana jest na 11.03. Wydanie w miękkiej oprawie liczy 448 stron, a cenę okładkową ustalono na 74,90zł.
W przedsprzedaży książka jest dostępna za połowę tej ceny.

Krótko o książce:

Jesteście gotowi na niezwykłą podróż przez pięćset milionów lat historii Ziemi?
Książka „Minione światy. Podróż do początków Ziemi” w księgarniach od 11 marca.

Thomas Halliday – wybitny paleontolog i biolog – odwiedza miejsca, których już nie ma: plioceńskie sawanny w Kenii, gdzie gigantyczny pyton ściga grupę australopiteków, tropikalne lasy eocenu na Antarktydzie, płytkie wody ediakarskiej Australii, w których rodzi się pierwsze makrobiologiczne życie, czy klify przyszłego Morza Śródziemnego w chwili, gdy ocean zaczyna wdzierać się do wyschniętego basenu.
Każdy rozdział to osobne geologiczne safari, podczas którego można zobaczyć, usłyszeć i niemal dotknąć dawnych ekosystemów: przyjrzeć się tamtejszym zwierzętom i roślinom, zanurzyć się w otaczającym je krajobrazie i zrozumieć, w jaki sposób życie przystosowywało się do gwałtownych zmian klimatu i środowiska – czasem z powodzeniem, a czasem bezskutecznie.

Halliday nie unika również współczesnej perspektywy, przypominając, że masowe wymierania i znikanie całych światów już się zdarzały, a także stawia pytania, czego możemy dowiedzieć się o naszym własnym świecie od tych wymarłych ekosystemów.


Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

24piorunów

308 + 1 = 309

Tytuł: Zabijemy Stellę / Piąty rok

Autor: Marlen Haushofer

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 144

Ocena: 8/10

Dwa opowiadania autorki "Ściany", którą czytałem kilka lat temu i bardzo mi się podobała.

Tym razem dostajemy 2 teksty, które są bardzo różne od siebie, choć skupiają się wokół młodych kobiet, dziewczynki i nastolatki. Każda z nich jest inna, ale każda uczy się doświadczania życia. Każda też przeywa na swój sposób tragedię, jedna traci niewinność, druga traci godność i szacunek do świata. Obie nie mają rodziców, obie żyją w czyimś domu i stosują się do panujących w nim reguł.

"Zabijemy Stellę" opowiada o nastolatce (Stelli), choć narratorką jest dorosła kobieta (Anna). Anna przyjmuje ją pod swój dach. Z jednej strony opiekuje się nią, z drugiej - traktuje jak projekt do uformowania. Poprawia jej zachowanie, ubiór, cywilizuje ją, wydobywa z niej atrakcyjność i kobiecość. Jednocześnie doskonale wie, że jej mąż Richard jest typem mężczyzny, który nie przepuści takiej okazji.

Richard zaczyna romans ze Stellą. Anna widzi to. Rozumie to. I… nic nie robi. Najmocniejsze w tym tekście jest właśnie to "nic". Nie ma scen dramatycznych konfrontacji. Nie ma wybuchów złości czy płaczy. Jest milczenie, racjonalizowanie, wygodne samozakłamanie. Anna woli utrzymać pozory stabilnego małżeństwa niż stanąć w obronie dziewczyny.

Stella nie wytrzymuje psychicznie. Popełnia samobójstwo. To nie jest historia o jednym winowajcy. To historia o współudziale. O biernej zgodzie. O systemie, który pozwala silniejszym wykorzystywać słabszych, a reszcie udawać, że to nie ich sprawa i nie muszą z tym nic robić. Anna nie jest potworem. I to jest najbardziej niepokojące. Jest zwyczajna. Tłumaczy się, analizuje, rozkłada winę na czynniki pierwsze, ale nigdy naprawdę jej nie przyjmuje na swoje barki.

"Piąty rok" to opowieść o małej dziewczynce (Marili), która mieszka na wsi u dziadków. Fabuła jest prosta, wręcz minimalistyczna - obserwujemy codzienność dziecka: dom, obejście, rytuały, drobne lęki i fascynacje. Ale to, co ważne, dzieje się pod powierzchnią.

Opowiadanie jest o momencie granicznym - symbolicznym końcu niewinności i dzieciństwa. Marili zaczyna dostrzegać, że świat nie jest jedynie bezpiecznym miejscem. Pojawiają się elementy niepokoju: religijne obrazy (np. Ukrzyżowanie), sny, zwierzęta, dziwne przeczucia. Dziewczynka nie rozumie jeszcze świata dorosłych, ale wyczuwa jego napięcia: milczenia, ukryte konflikty, coś, co wisi w powietrzu.

Autorka genialnie pokazuje, jak dziecko interpretuje rzeczywistość po swojemu. To nie jest historia o jakimś dramatycznym wydarzeniu. To historia o pierwszym pęknięciu w poczuciu bezpieczeństwa. O chwili, kiedy wyobraźnia przestaje być wyłącznie schronieniem, a zaczyna też produkować lęk.

Obie te historie przywołały mi na myśl wyznanie @Fafalala i jeszcze bardziej uświadomiły z czym musiała się mierzyć.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Komiksy

15piorunów

Pierwszy tom mi się podobał, więc czas na 2 kolejne :)
6 tomów w wydaniu 3-tomowym

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

9piorunów

Promocja wydawnictwa ARTRAGE z książkami papierowymi za 10 i 15zł.
Promocją objęte jest łącznie 35 tytułów - wszystkie znajdziecie na screenach.

**LINK do promocji**

Promocja trwa do wyczerpania zapasów

Mistrz1piorunów

@WujekAlien co chciałem to już kupiłem wcześniej, ale dziękuję :p

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

30piorunów

301 + 1 = 302

Tytuł: Czas zapłaty

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 608

Ocena: 6/10

"Czas zapłaty" to powrót do Clanton i do Jake’a Brigance’a - prawnika, którego poznaliśmy w "Czasie zabijania". Tym razem stawką nie jest życie oskarżonego w sprawie, która dzieli całe miasto na dwa wrogie obozy, ale testament nieboszczyka. Seth Hubbard, bogaty i zgorzkniały samotnik, tuż przed popełnieniem samobójstwa, zmienia wolę i zapisuje majątek czarnoskórej opiekunce/gosposi, pomijając dzieci i wnuki. Rodzina oczywiście rusza do sądu. I zaczyna się proces, w którym Jake będzie odpowiedzialny za wykonanie administracyjnej i prawnej części testamentu.

Warsztatowo książka Grishama wciąż jest solidna. Procedury sądowe, przygotowania do procesu, napięcie budowane wokół strategii procesowej - to wszystko działa. Jake to nadal bohater, którego łatwo polubić, a klimat małego miasteczka z jego układami, plotkami i lokalną polityką jest wiarygodny. Problem w tym, że tematyka - choć społecznie istotna - nie niesie już takiego ładunku emocjonalnego jak w pierwszym tomie. Spór o testament, po raz kolejny z mocno nakreślonym tłem rasowym i tajemnicą z przeszłości, po prostu nie angażuje tak mocno.

Momentami miałem wrażenie, że historia toczy się poprawnie, ale bez iskry. Jest napięcie, są zwroty, jest finał, który domyka sprawę - tylko że brakuje tej moralnej eksplozji i ciężaru, które sprawiały, że "Czas zabijania" długo siedział w głowie. Tu czyta się dobrze, ale bardziej z przyzwyczajenia i chęci poznania zakończenia, niż z autentycznego poruszenia. To rzetelny, sprawnie napisany dramat sądowy, który trzyma poziom serii, ale tematycznie nie dorównuje sile i emocjonalnemu uderzeniu pierwszego tomu, a szkoda.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

38piorunów

283 + 1 = 284

Tytuł: Czas zabijania

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 640

Ocena: 7/10

"Czas zabijania" to historia, która zaczyna się od brutalnej zbrodni, a potem przenosi nas w sam środek sądowego i rasowego piekła na amerykańskim Południu. Czarnoskóry ojciec zgwałconej i pobitej dziewczynki dokonuje aktu zemsty na jej białych oprawcach, a młody, niedoświadczony adwokat podejmuje się jego obrony. Proces szybko przestaje być tylko sprawą kryminalną - staje się konfliktem rasowym, społecznym i moralnym, który dzieli całe miasto, a nawet stan.

Grisham buduje napięcie powoli, metodycznie, bardzo po prawniczemu. Dużo tu sali sądowej, strategii, rozmów, polityki i społecznych napięć. To nie jest thriller, który pędzi - raczej historia, która narasta i coraz mocniej uwiera. Największą siłą książki są emocje i moralna niejednoznaczność: czy można zrozumieć czyn, którego nie da się usprawiedliwić? Autor świetnie pokazuje klimat wielorasowego południa USA, uprzedzeń, strachu i presji tłumu.

Momentami czuć jednak, że to debiut - niektóre fragmenty są przydługie, dialogi bywały dla mnie zbyt rozwlekłe, a konstrukcja mogłaby być bardziej zwarta. Co ciekawe, to jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy ekranizacja moim zdaniem działa jeszcze lepiej: film kondensuje historię, wyostrza emocje i uderza mocniej w finał.

To bardzo dobry, angażujący dramat sądowy z mocnym moralnym ciężarem, choć w moim odczuciu to erkanizacja wycisnęła z tej historii jeszcze więcej.


Osobisty licznik: 33/128

Jest to 1 tom serii z Jake'iem Brigance

Inspirator2piorunów

@WujekAlien Dodaję do TBR, dzięki za polecajkę.

Inspirator1piorunów

@WujekAlien Jasne, daję szansę z pełnym kredytem zaufania. Całą twórczość Grishama mam na półce TBR i takie wpisy motywują mnie do przyśpieszenia działań, trylogię z Brigancem dodaję do listy na ten rok. :smiley:

Lider1piorunów

@Desmod ja też kupiłem kilka i tak za każdy razem jak patrzę na regał, to mi się przypomina, że czekają na swoją kolej.

Tu akurat w niebieskich odcieniach, reszta gdzieś w innych kolorach.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Książki

13piorunów

Już 4 książki Wiesława Myśliwskiego zostały przetłumaczone na język angielski: "Traktat o Łuskaniu fasoli (A Treatise on Shelling Beans)", "Kamień na kamieniu (Stone Upon stone)", "Pałac (The Palace)" i "Ucho igielne (Needle's Eye)". Tłumaczem książek Wiesława Myśliwskiego jest Bill Johnston, znany również z tłumaczenia twórczości Lema, Żeromskiego, Gombrowicza, Pilcha i Stasiuka.

"Needle's Eye" została doceniona wyróznieniem, jako jedna z najlepszych przetłumaczonych książek roku 2025 według dziennika Financial Times.


Ángel Gurría-Quintana na łamach Financial Times napisał o „Uchu igielnym” tak:

Historia i osobiste doświadczenia łączą się w tej sugestywnej, wielowarstwowej eksploracji działania pamięci – zarówno zbiorowej, jak i indywidualnej.

Inne media pisały o niej tak:

New York Review Books:

Ostatnia powieść Wiesława Myśliwskiego jest osobistą epopeją, napisaną jednak w najmniejszej możliwej skali. Jej narrator, sędziwy historyk średniowiecza, żyje otoczony obrazami z przeszłości. (…) Myśliwski stworzył swoją własną odę do utraconego czasu, nielinearną, kameleoniczną medytację nad półwieczem życia w Polsce, jakie trudno odnaleźć w zapisach historycznych.

Publishers Weekly:

Labiryntowa najnowsza powieść Myśliwskiego rozlicza się ze śmiertelnością i historią Polski. Rozwijając się w elokwentnym, powolnym monologu, powieść utrzymuje intymny nastrój, nawet gdy narrator rozmyśla nad kwestiami egzystencjalnymi (…). Fani literatury modernistycznej znajdą tu wiele powodów do podziwu.

Brock Covington, The Active Mind:

Niechęć Myśliwskiego do wymieniania imion bohaterów tworzy wszechwiedzącą, bezosobową narrację, która porywa czytelników, chwilami niepewnych, kto i kiedy, ale delektujących się lawiną wspomnień… Osie czasu są ułożone warstwami jak obrazy Eschera, łącząc początki i końce, wyrażając zarówno jedność, jak i ciągłość natury

Bardzo cieszy, że jeden z moich ulubionych autorów jest doceniany również za granicą 👏

Lider

w Książki

26piorunów

276 + 1 = 277

Tytuł: Dwunasta karta

Autor: Jeffery Deaver

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

Liczba stron: 528

Ocena: 6/10

"Dwunasta karta" to kolejna (już 6) odsłona śledztw Lincolna Rhyme’a - tym razem punktem wyjścia jest sprawa związana z dawnym procesem o ogromnym znaczeniu historycznym i młodą dziewczyną, która może stać się jego współczesnym echem. Zaczyna się mocno: pozornie zwykły atak na nastolatkę w bibliotece, szybko eskaluje w coś znacznie większego, a w tle pojawia się motyw przeszłości, dokumentów, tajemnic i walki o prawdę.

Problem w tym, że Deaver jak zwykle chce dać nam wszystko naraz i trochę się w tym zapętla. Intryga jest misterna, zwroty akcji precyzyjnie zaplanowane, a kolejne "tropy" mają zaskakiwać i zaskakują. Tyle że w pewnym momencie zaczyna to przypominać skomplikowaną łamigłówkę, w której ważniejsze jest samo przestawianie elementów niż emocje związane z ich odkrywaniem. Wątków jest sporo, tropy się mnożą, podejrzani zmieniają się jak w kalejdoskopie i zamiast napięcia pojawia się zmęczenie i zagmatwanie.

Nie znaczy to, że to zła książka. Warsztatowo wszystko się zgadza: tempo (choć nierówne), cliffhangery, gra z czytelnikiem. Po prostu mam wrażenie, że historia mogłaby być krótsza o dobre 100–150 stron i tylko by na tym zyskała. Momentami czułem, że autor za bardzo komplikuje coś, co mogło być bardziej zwarte i uderzające. Szczeóglnie po dobrnięciu do końca czuć, że niektóre wątki były zbędne i tylko niepotrzebnie wydłużały i tak długą książkę. Na plus na pewno zabieg, który pojawił się już w poprzednim tomie, czyli dołączenie do śledztwa ekspertów i niedoszłej ofiary. Geneva wypada tu świetnie, jej historia jest przekonująca i pozwala się z nią utożsamiać i z nią sympatyzować. Choć po komentarzach na LubimyCzytać i na Goodreads, czuję, że z tym sentymentem jestem w mniejszości.

Solidny kryminał z ambicjami, ale zbyt rozwleczony i przekombinowany, by w pełni zaangażować - czyta się dobrze, ale bez tego wow, z którym zostawałem po początkowych tomach serii. Niestety w serii czuć tendencję spadkową, bo już poprzedni tom - "Mag" był raczej przeciętny, a tu nie jest lepiej.


Osobosty licznik: 32/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

20piorunów

267 + 1 = 268

Tytuł: Godziny gniewu

Autor: M.M. Perr

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prozami

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 5/10

7 tom serii z Podkomisarzem Robertem Lwem.

Tym razem trafiamy w sam środek akcji już od pierwszej strony, do Roberta dzwoni jego córka Basia, która mówi mu, że zabiła człowieka i potrzebuje jego pomocy z pozbyciem się ciała. Ich relacja nigdy nie była najlepsza, a tu widzimy ją z perspektywy kilku lat po wydarzeniach z 6 tomu i szybko orientujemy się, że te lata nie pomogły, a wręcz ją jeszcze bardziej rozbiły.

Basia jest członkinią sekty, sekty prowadzonej przez Jakuba, który ma ogormny dar przekonywania i zjednywania sobie ludzi, a Basia będzie w tom tomie jego rękami. Robert nie umie dotrzeć do córki, a nawet gdy pojawia się na chwilę w domu, szybko orientuje się, że już ją stracił i nigdy nie odzyska. Gdy Basia znowu znika, nasz bohater orientuje się, że po raz kolejny Jakub wpędzi ją w jeszcze większe kłopoty, a on będzie mógł tylko zmniejszyć straty.

To jest kompletnie niepotrzebny tom. Czuć, że nie dość, że autorce nie chciało się go już pisać i ma tylko 272 strony, czyli ponad 50 mniej niż poprzednie i ponad 200 stron mniej niż najdłuższa książka w serii. Robert jest stary i niedołężny, jego mózg pracuje z dużym opóźnieniem, ma trochę już wywalone na to czy zaraz nie wywalą go z firmy za wszystko, co zrobił, żeby pomóc córce. Znani i lubiani bohaterowie z poprzednich tomów nie istnieją, a ich miejsce zajmuje papierowy brat Roberta, który jest nijaki. A końcówka to już jawna kpina z czytelnika, bo najciekawszy fragment ksiązki jest wycięty i Lew budzi się w spitalu.

Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła 😒


Osobisty licznik: 31/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU1piorunów

@WujekAlien

@WujekAlien

Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła 😒

Zgadam się w 100%. Myślę, że to ostatnia książka z tej serii, bo ciężko będzie dalej ciągnąć przygody Roberta Lwa.

Lider1piorunów

@Mr.Mars Ja kończę na tym tomie i odpuszczam sobie przyszłe tomy.
Autorka z resztą chyba poszła w serię Apokalipsa, kóra jest dość dziwna, bo przypomina bardziej serial książkowy z epizodami po 100 stron

Pokaż więcej komentarzy (2)