Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

20piorunów

1149 + 1 = 1150

Tytuł: Stolik dla dwojga
Autor: Amor Towles
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znal Literanova
Format: książka papierowa
Liczba stron: 464
Ocena: 9/10

Jest to zbiór opowiadań, które dzieją się w Nowym Jorku i 1 w Los Angeles (z nostalgicznym ukłonem w kierunku debiutanckiej powieści autora).

Każde z opowiadań jest inne, każde ma innych bohaterów, wsród których są: rosyjski stacz kolejkowy, aspirujący autor i niekoniecznie pisarskim talentem, mężczyzna poznany na lotnisku, ojczym z niezwykłą pasją, starszy mężczyzna nagrywający koncerty, emerytowany znawca sztuki, a także bohaterka „Dobrego wychowania”, debiutanckiej powieści Towlesa. To co jest najważniejsze, to to, że opowiadania są w miarę równe i dość spójne ze sobą. Każde z nich skupia się też na dwójce bohaterów, choć przy ostatnim ta teza być delikatnie naciąga, ale dalej się tego trzymam 😉

Styl autora - jak zwykle elegancki, ale tym razem nieco bardziej z przymrużeniem oka. To historia z wdziękiem, z humorem, a jednocześnie podszyta refleksją o samotności, marzeniach i nadziejach ukrytych w zwyczajnych dniach. To również historia o tym jak pewne wydarzenia mogą mieć wpływ na nasze życie, przekreślić to co budowaliśmy, sprawić, że świat w ciągu minuty legnie w gruzach.

To jedna z tych książek, które czyta się z przyjemnością, a po skończeniu zostają w pamięci jak miły wieczór przy dobrze nakrytym stoliku - dla dwojga właśnie. Nieco inny Towles niż w Dżentelmenie w Moskwie, ale nadal doskonale wyczuwalny w tonie i klasie.

Bardzo przyjemna książka, której nie trzeba czytać od deski do deski, dzięki podziałowi na opowiadania, ale zdecydowanie można i warto.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 117/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Hydepark

28piorunów

Abonamenty książkowe - #2 EmpikGo

Kontynuujemy serię o subskrypcjach ebooków i audiobooków. Po Legimi czas na platformę, która po spadku jakości i oferty tej pirwszej, przyciąnęła wielu użytkowników i wydawnictw - EmpikGo.

Empik Go wystartowało w latach 2020–2021 jako nowa odsłona dotychczasowej usługi abonamentowej Empiku. Od początku miało ambicję łączyć ebooki, audiobooki, czasopisma, komiksy i podcasty w ramach jednej aplikacji, dostępnej na smartfony, tablety i czytniki (PocketBook, inkBOOK i Kindle). Warto też zaznaczyć, że Empik Go nie posiada funkcji Synchrobook, czyli płynnego przełączania się między ebookiem, a audiobookiem w ramach jednej książki, co niektórym może przeszkadzać, a co było dostępne w Legimi.

Empik Go było odpowiedzią Empiku na rosnące zainteresowanie abonamentami książkowymi. Brak afer, jak w przypadku Legimi, oraz stabilne powiększanie oferty, przyczyniły się dużego wzrostu platformy w ciągu ostatniego roku. Katalog Empik Go liczy już ponad 200 000 pozycji i stale rośnie. Znajdują się w nim zarówno najnowsze bestsellery, jak i klasyka literatury, książki popularnonaukowe, obcojęzyczne ebooki i audiobooki oraz pozycje dla dzieci. W aplikacji dostępny jest także tryb dziecięcy, który ogranicza dostęp do treści dostosowanych dla młodszych użytkowników.

Poniżej znajdziecie zestawienie plusów i minusów, po raz kolejny dość subiektywne, ale mam nadzieję, że po ich przeczytaniu będziecie je podzielać.

Plusy:
* Świetna oferta ebooków i audiobooków, większość nowości trafia właśnie tu
* Przejrzysta struktura abonamentów – cztery pakiety: Go Single (1 tytuł/miesiąc), Go Standard (3 tytuły/m-c), Go Smart (nieograniczony dla 1 urządzenia + Kindle) i Go Max (nieograniczony dla 2 urządzeń + Kindle)
* Dostęp na 2 lub 3 urządzeniach: telefon + tablet/czytnik + Kindle
* Oferta Go Max tańsza niż w wydaniu Legimi
* Wsparcie Kindle i czytników Pocketbook i InkBOOK
* Możliwość słuchania audiobooków z prędkością do 3,0x i regulacją prędkości co 0,05
* Superprodukcje audiobookowe - wielogłosowe dramatyzowane nagrania („Empik Originals”)
* Tryb dziecięcy - tryb ograniczony do treści (książek i podcastów) dla dziecii
* Dodatkowo w ramach abonamentu dostępne są podcasty i ASMR
* Oferta biblioteczna - darmowy abonament uzyskany z lokalnej biblioteki

Minusy:
* Wyższy niż konkurencja najtańszy pakiet - Standard (~24,99 zł/m) droższy niż podobny limit w Legimi czy Storytel
* Aplikacja - ograniczenia wyszukiwania i serii - brak oznaczeń serii, gatunków i problematyczna wyszukiwarka utrudniają nawigację. Chcesz przeczytać kolejny tom serii? to sobie poszukaj
* Aplikacja - na liście książek pojawiają się cytaty, w ramach wypełniaczy, co sprawia, że przewijanie przez listę nowości i książek w katalogu trwa jeszcze dłużej
* Aplikacja - widok jak z rolek i relacji na Instagramie - troszkę przedobrzone jest ten aspekt nowości
* Aplikacja - i ostatni minus - pasek postępu audiobooka jest tylko dla rozdziału, żeby sprawdzić ile zostało całej książki, trzeba przewinąc w prawo na kartę z podsumowaniem lub wrócić do widoku biblioteki
* Brak płynnego przełączania ebook :left_right_arrow: audiobook z zachowaniem postępu, jak w Synchrobooku Legimi

Ceny EmpikGo:
* Go Single - 1 tytuł na 30 dni - Dostęp na 1 urządzeniu + Kindle - 25zł
* Go Standard - 3 tytuły na 30 dni - Dostęp na 2 urządzeniach + Kindle - 25zł lub nawet 18,75zł przy zniżkach za 180/360 dni
* Go Smart - bez limitu tytułów - Dostęp na 1 urządzeniu + Kindle - 40zł lub nawet 30zł przy zniżkach za 180/360 dni
* Go Max - bez limitu tytułów - Dostęp na 2 urządzeniach + Kindle - 50zł lub nawet 29zł przy zniżkach za 180/360 dni

Podsumowując:
Moim zdaniem jest to obecnie najlepsza platforma, nie jest oczywiście bez wad, ale biorąc pod uwagę całokształt, ofertę, możliowści i ceny wypada najlepiej. Ma bardzo dużą bazę książek, a po aferach Legimi przejęło wydawnictwa, które jeszcze rok temu w EmpikGo nie były dostępne. Największą bolączką jest dla mnie aplikacja, trochę zbyt instagramowa, bez konkretnych kategorii i co gorsza bez podziału na serie. Jeśli skończysz czytać/słuchać 1 tom, drugi musisz sobie już sam/sama znaleźć, a często nie pojawia się nawet na liście podpowiedzi, co przeczytać później. Ogromnym plusem są superprodukcje i świetnie działający suwak prędkości odtwarzania.

Promocja!
Jeśli powyższy opis Was przekonał, to teraz abonament Go Max dostaniecie 50% taniej przez pierwsze 6 miesięcy (180 dni). Oferta tylko dla nowych kont, nowych adresów mailowych 😉
Promocja trwa do 03.08. do godz. 23:59

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

37piorunów

Abonamenty książkowe - #1 Legimi

Zaczynam nową serię wpisów poświęconą abonamentom książkowym, a dokładniej subskrypcjom ebooków i audiobooków. W każdym wpisie postaram się opisać jedną z platform, skupić się na jej zaletach i wadach oraz cenach, a na koniec, wrzucę wpis z porównaniem wszystkich platform.

Na pierwszy rzut leci platforma, w której abonament mam najdłużej, czyli Legimi.

Legimi istnieje na rynku najdłużej, została założona w 2009 roku. Jej nazwa ma swoje źródło w esperanto (legi – "czytać", mi – "ja", co daje „ja czytam”). Początkowo oferowała tylko opcję czytania ebooków i tylko na urządzeniach z systemem Android oraz Windows. Aplikację na Windows możemy spotkać do dziś w sklepie Microsoft, natomiast jest ona właściwie nieużywalna i od dawna nie rozwijana.

Sama platforma miała się dobrze i rozwijała dzielnie do 2024 roku, kiedy to nastąpił regres. Wyszło na jaw, że Legimi nie płaciło autorom i wydawcom za część przeczytanych/przesłuchanych książek. Autorzy i wydawcy domagali się przeliczenia wyników i rozpętali aferę, w ramach której Legimi musiało z wieloma z nich zawierać ugody, niektóre wydawnictwa wycofały się na stałe z oferty Legimi, a część książek trafiła do Katalogu klubowego. Przy okazji użytkownicy zorientowali się, że książki dodane na półki mogą zniknąć, jeśli wydawca zniknie z platformy. Od tamtego momentu Leigmi straciło wielu użytkowników, a ilość dostępnych pozycji drastycznie spadła. Legimi próbowało ratować sytuację niszowymi wydawnictwami i self-ublishingiem, ale nie bardzo to pomogło.

Poniżej przygotowałem zestawienie plusów i minusów, pamiętajcie, że są subiektywne i to co dla mnie jest minusem, dla kogoś może być akurat plusem i odwrotnie. Cześć z tych punktów może Was również nie dotyczyć, więc miejcie to na uwadze.

Plusy:
* Dalej spora oferta ebooków z różnych kategorii i średnia oferta audiobooków - ponad 250 000 tytułów
* Ebooki i audiobooki w innych językach niż polski
* Synchrobooki (opcja przełączanie w locie między ebookiem i audiobookiem)
* Własne 4 ebooki (EPUB) miesięcznie
* Dostęp na 4 różnych urządzeniach (telefon (Android/iOS), tablet (Android/iPadOS), urządzenie Windows (tablet/komputer), czytnik/kindle)
* Możliwość czytania na czytnikach Inkbook, Pocketbook, Kindle i czytnikach z Androidem
* Możliwość słuchania audiobooków z prędkością do 3,5x
* Możliwośc słuchania ebooków czytanych przez syntetycznego lektora
* Możliwość dodawania książek na półkę przez stronę WWW
* Możliwość dodawania własnych półek i organizacji "biblioteczki"
* Statystyki czytania, z tygodnia, miesiąca i od zawsze
* Oferta biblioteczna - darmowy abonament uzyskany z lokalnej biblioteki
* Depozyt biblioteczny - Legimi udostępna książki z bibliotek po uprzednim ich zeskanowaniu
* Klub Mola Książkowego – punkty lojalnościowe, które można wykorzystać na zakupy na platformie

Minusy:
* Katalog Klubowy - wprowadzony w 2024, który sprawia, że większość nowych książek, które chcielibyście przeczytać, wymaga dopłaty, czasami żeby kupić ebook i audiobook tej samej książki musicie dopłacić 2x
* Koszt książek z Katalogu Klubowego to 15zł za sztukę lub 7,50zł przy wykorzystaniu punktów czytelnika, które dają 50% zniżki
* Brak możliwości "dopłacenia" do książki z Katalogu Klubowego w aplikacji (tylko przez stronę)
* 7-10 książek miesięcznie można czytać na Kindle (oferta do wyboru jest też uboższa), inne czytniki nie mają ograniczeń
* Uboga oferta nowośći i częste pomijanie książek w sekcji nowości
* Prędkości odtwarzania audiobooków do 2.0x możecie regulować co 0.1x, ale powyżej 2.0x możecie regulować tylko co 0.5x (2.0x, 2.5x, 3.0x, 3.5x)
* Postęp słuchania audiobooka trzeba sobie samemu policzyć przy przyspieszeniu - aplikacja liczy czas audiobooka, a nie realny czas (przykładowo 8h audiobook na przyspieszeniu 2x to 4h, a w apce dalej pokazuje 8h, ale lecący po 2s na każdą 1 sekundę)
* Wsparcie techniczne - odpowiedzi wsparcia bywają opóźnione lub nieadekwatne do zapytania

Ceny Legimi - platforma posiada kilka wariantów abonamentu:
Ebooki z limitem stron w 3 wariantach - kosztujące odpowiednio:
* 300 stron - 15zł miesięcznie
* 1000 stron - 30zł miesięcznie
* 1500 stron - 35zł miesięcznie
Ebooki bez limitu stron:
* Umowa 12 miesięcy za 45zł miesięcznie
* Umowa na czas nieokreślony za 50zł miesięcznie
Ebooki i audiobooki bez limitu:
* Umowa 12 miesięcy za 50zł miesięcznie
* Umowa na czas nieokreślony za 55zł miesięcznie
Umowa z czytnikiem na czas nieokreślony, z umową na 6/12/24 miesiące:
* Ceny początkowe za czytnik wahają się od 1zł do 1398zł w zależności od wybranego czytnika i umowy
* Ceny abonamentu wahają się od 50zł do 75ł miesięcznie, w zależności od wybranego czytnika i czy wybraliśmy same ebooki, czy ebooki i audiobooki (+ 5zł miesięcznie)
* Pominę opisanie każdej możliwej konfiguracji, bo możecie dopasowac ofertę do siebie - TU

Podsumowując:
Kiedyś była to najlepsza platforma, niestety teraz już nią nie jest. Większość przyjemności z czytania zabił Katalog Klubowy, który wprowadził dodatkowe opłaty. Czuć też trochę, że po aferze z wydawcami, po której wielu z nich zniknęlo z platformy i nigdy nie wróciło, więc oferta niektórych wydawnictw nie istnieje na Legimi. Dużą część oferty Legimi i jej użytkowników przejął EmpikGo, o czym przeczytacie w 2 wpisie.

Gwiazdor1piorunów

Napracowane. Dzięki!

Ja chwilowo swój abonament przekazałem w rodzinie bo znikomo korzystałem (po prostu kupuję już nie sprawdzając czy tu jest bo dość często nie było) ale może wrócę jeszcze.

Lider2piorunów

@ttoommakkoo Obecnie najlepszym abonamentem jest dla mnie EmpikGo, a ma teraz promocję (do końca lipca) -50% na 6 lub nawet 9 miesięcy. Może tam znajdziesz coś dla siebie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Książki

36piorunów

1125 + 1 = 1126

Tytuł: Bóg lasów
Autor: Liz Moore
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Otwarte
Format: e-book
Liczba stron: 496
Ocena: 6/10

Dostajemy taki opis książki: 
> Historia osadzona w sierpniu 1975 roku w górach Adirondack, na terenie obozu Camp Emerson - miejscu, w którym podobno zawiera się przyjaźnie na całe życie. Serdecznie zapraszamy na survivalowy obóz szkoleniowy, podczas którego najważniejsza zasada brzmi: "GDY SIĘ ZGUBISZ, USIĄDŹ I KRZYCZ".

I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że książka sama siebie weryfikuje, jak Grok polityków na X. Pomysł - naprawdę niezły. Mamy zaginioną nastolatkę (w pewnym momencie nawet 2), tajemniczy obóz w lesie, zaginięcie sprzed lat w tej samej rodzinie i śledztwo, które stopniowo odsłania kolejne warstwy rodzinnych sekretów, traumy i społecznych napięć. To mogła być bardzo dobra książka. Ale niestety - coś tu nie gra od samego początku. Mniej więcej od połowy I części.

Autorka buduje atmosferę, ale robi to zbyt rozwlekle. Zamiast napięcia, które powinno narastać z każdą stroną, walki z czasem, malejącymi szanse na przetrwanie, dostajemy opowieść, która zwyczajnie grzęźnie w zbyt rozwodnionych opisach i emocjonalnych mieliznach. Postacie niby ciekawe, ale żadna nie wybija się na tyle, żeby naprawdę zaangażować. A kiedy już zaczyna się robić ciekawie, to tempo siada i historia zaczyna się rozłazić.

Na osobną frustrację zasługuje sposób oznaczania rozdziałów od II części książki. Niby miał być koncept, może nawet coś symbolicznego… ale wyszło po prostu niezrozumiale. Bo jak niby mam intepretować taki zapis:
> Alice
> Lata 50. 1961 Zima 1973 Czerwiec 1975 Lipiec 1975 * Sierpień 1975

Gdy poprzednie rozdziały oznaczane były tak:
> Alice
> Sierpień 1975

Ten zabieg bardziej przeszkadza niż pomaga i sprawia, że trudno się w tym wszystkim połapać - szczególnie gdy narracja przeskakuje między postaciami i liniami czasowymi w ramach tego samego rozdziału.

Nie jest to tragiczna książka. Fabuła jest angażująca i ciekawa. Chcesz się dowiedzieć, czy nastolatka się odnajdzie i co się stało z jej bratem. Ale czuć, że autorka pisała ją albo na kolanie, albo zaczynając pisać nie miała pomysłu jak to się wszystko skończy. Trochę jakby między pełnymi rozdziałami dodawała kolejne z notatkami napisanymi na serwetkach, gdzieś między 1 kawą, a ciastkiem. Do tego książka ma blisko 500 stron, a realnej treści może 100-150 stron, reszta to wątki na siłę i rozmowy o niczym.

Książka zalicza wyzwanie Poolside Puzzlers na Goodreads.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 116/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

31piorunów

1124 + 1 = 1125

Tytuł: Goście weselni
Autor: Alison Espach
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: e-book
Liczba stron: 413
Ocena: 5/10

To jedna z tych książek, które miały ogromny potencjał, ale potknęły się na zbyt wielu fabularnych kliszach.

Główna bohaterka - Phoebe - kobieta stojąca na krawędzi – planuje popełnić samobójstwo w drogim hotelu na odludziu, spędzając ostatnie chwile życia w warunkach, na które nigdy nie było jej stać i godnie odejsć. Dokładnie w tym samym momencie w hotelu organizowany jest ślub Lili i Gary'ego. Bohaterka i panna młoda wpadają na siebie już pierwszego dnia, a gdy Lili pyta, z której rodziny jest gościem, Pheobe wyjawia jej swój sekret i powód pobytu. Od tego momentu mają wpływ na siebie nawzajem.

Już samo założenie podejścia do próby samobójczej mogłoby być potężnym ładunkiem emocjonalnym, a momentami rzeczywiście nim jest. Zwłaszcza w warstwie psychologicznej - tam, gdzie autorka skupia się na myślach, lękach i rozpaczy kobiety, książka błyszczy. Espach potrafi bardzo dobrze wejść w głowę osoby, która czuje się niewidzialna, niechciana, samotna i zmęczona wszystkim. Pokazuje, jak cienka może być granica między zwyczajnym funkcjonowaniem, a decyzją o odejściu. Niestety - im dalej od tej psychologicznej głębi, tym więcej banałów. Mamy tu cały katalog rodzinnych napięć, przemilczanych konfliktów i weselnych dramatów, które momentami wydają się aż nadto przerysowane.

Wątki romantyczne? Przewidywalne. 
Relacje rodzinne? Momentami wręcz podręcznikowe.
Panna młoda? Bardziej przerysowana być nie mogła.

Szkoda, bo gdyby zrezygnować z tych wszystkich oczywistości i zostawić surową, intymną opowieść o kobiecie na granicy życia, wpływie drugiej kobiety na jej decyzję, Goście weselni mogliby stać się książką, która naprawdę zostaje z czytelnikiem na długo. A tak, zostaje ogromny niedosyt. I pytanie: co by było, gdyby autorka zaufała bardziej emocjom niż schematom i napisała książkę nie dla mas, a dla wrażliwego czytelnika z podobnymi problemami, który takiej lekko niszowej książki szukał?

Książka zalicza wyzwanie - Challenge Faves na Goodreads.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 115/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

25piorunów

1109 + 1 = 1110

Tytuł: Jutro możesz zniknąć
Autor: Lee Child
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 480
Ocena: 6/10

Jack Reacher i nowojorskie metro o drugiej w nocy. 
Brzmi jak klasyczny początek dobrej książki? I przez chwilę naprawdę tak jest. Reacher zauważa kobietę spełniającą wszystkie 12 kryteriów izraelskiego wywiadu wskazujących na potencjalnego zamachowca-samobójcę. Zaczyna z nią rozmowę i chce rozbroić sytuację. Ale zanim zdąży powiedzieć coś sensownego, co mogłoby ją przekonać do nie zmieniania się w pędzącą chmurę wnętrzności, kobieta wyciąga pistolet i... strzela sobie w głowę.

Reacher wdeptuje w śledztwo mimochodem, bo przecież nie potrafi przejść obojętnie obok tajemniczej śmierci, która nie pasuje do schematu. Kobieta była urzędniczką Pentagonu. Dlaczego więc nosiła w sobie taki ciężar? I czemu nagle zaczyna interesować się nią cała galeria podejrzanych typów - od rządowych agencji przez senatora, po tajemniczych najemników z bliskiego wschodu?

Im dalej, tym ciemniej - dosłownie i w przenośni. Lee Child po raz kolejny wrzuca Reachera w wir intrygi, w której wojskowa przeszłość, tajne dokumenty i polityczne układy mieszają się w niebezpieczny koktajl. Reacher oczywiście staje się celem numer jeden. Bo wie za dużo. A raczej – nie wie, choć inni myślą, że wie, więc czy tego chce czy nie - musi się szybko się dowiedzieć.

To przyzwoity tom serii (już 13) z mocnym otwarciem, ciekawym tropem i mroczniejszą atmosferą niż zazwyczaj. Ale nie wszystko tu gra idealnie. Trochę za dużo biegania w kółko, niektóre zwroty akcji są przewidywalne, a napięcie potrafi się rozłazić. Ksiązka cierpi na syndrom - muszę dobić do XYZ stron, przez co momentami jest sztucznie przeciągana. Niektóre walki przypominają te z Dragon Ball Z, nawet jeśli rozgrywają się w głowie Jacka.

Niemniej jednak, jako kolejne spotkanie z Jackiem Reacherem, absolutnie nie zawodzi. Może nie najlepszy tom, ale z pewnością wystarczająco dobry, by chcieć sięgnąć po następny. Dodam, że jest to również książka, która nie wymaga znajomości poprzednich tomów, żeby ją przeczytać.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 114/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

20piorunów

1108 + 1 = 1109

Tytuł: The AI-Driven Leader: Harnessing AI to Make Faster, Smarter Decisions
Autor: Geoff Woods
Kategoria: poradnik, rozwój osobisty
Wydawnictwo: ‎ AI Thought Leadership
Format: e-book
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

The AI-Driven Leader to pozycja, która nie udaje naukowego traktatu, ani nie mami wizjami sztucznej inteligencji, jako mesjasza lub zagrożenia dla ludzkości. Zamiast tego dostajemy praktyczny przewodnik, który zaskakująco przystępnie pokazuje, jak liderzy mogą i powinni, korzystać z AI, żeby podejmować lepsze decyzje, szybciej działać i realnie rozwijać swoje organizacje.

Woods nie owija w bawełnę - AI nie jest już „na horyzoncie”, tylko siedzi z nami przy stole konferencyjnym. A jeśli liderzy nie nauczą się z nim rozmawiać (a najlepiej: wykorzystywać jego potencjał), to zostaną po prostu w tyle. Książka podaje konkretne przykłady zastosowań, pokazuje, jak zbierać dane, analizować je, jak stawiać pytania i jak AI może wesprzeć intuicję i doświadczenie menedżera - nie zastąpić go, ale wzmocnić, uczynić bardziej efektywnym, produktywnym i lepiej przygotowanym do spotkań i wyzwań.

While AI is a timely tool, strategy is timeless. That’s why this is not an AI book; it’s a leadership book. Your leadership is what will make the difference.

Podobało mi się też, że autor nie wpadł w pułapkę buzzwordów. Mimo że pisze o nowoczesnych technologiach, to książka jest klarowna, nieprzeładowana terminologią, a narracja prowadzona jest z perspektywy kogoś, kto rozumie zarówno technologię, jak i realia zarządzania.

I believe with the right leadership, you can create a world where the majority of your people’s time is invested in high-impact priorities, aligned with their strengths, supercharged by AI.

Czy to lektura obowiązkowa? Jeśli jesteś liderem w czasach post-pandemicznych, gdzie transformacja cyfrowa nie jest opcją, a rzeczywistością - to zdecydowanie tak.
Woods pokazuje, że AI nie jest już science fiction, tylko nowym językiem przywództwa, któego musisz się nauczyć, zanim zostaniesz przetłumaczony przez konkurencję.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 113/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

21piorunów

1097 + 1 = 1098

Tytuł: Wciąż żywa
Autor: Peter James
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Skinnbok
Format: e-book
Liczba stron: 536
Ocena: 7/10

Wciąż żywa to ksiązka, która trzyma poziom całkiem solidnego Uścisku nieboszczyka i czuć, że autor znowu ma jakiś pomysł na bohatera i fabułę, a nie tylko odcina kupony jak Mróz w Chyłce.

Fabuła skupia się na ochronie gwiazdy pop, Gai Lafayette, która przyjeżdża do Brighton, żeby zagrać w filmie. Problem w tym, że ktoś ewidentnie chce ją zabić i prawie mu się udaje. W drugim prowadzonym równolegle śledztwie odnalezione zostaje ciało: korpus bez głowy i kończyn. Dodajmy do tego powracający wątek zagranicznego gangstera, osobiste problemy Roya, ciążę Cleo i sprawę jego "prawie" uznanej za zmarłą żony Sandy i mamy niezły pierdolnik.

Największy plus tej części to tempo - akcja rusza praktycznie od początku (jak w poprzednim tomie) i dość sprawnie się toczy. Poza tym, lubię te wątki, które dają nam poznać lepiej głównego bohatera - Roya - kiedy balansuje między pracą, a życiem prywatnym, w którym też się niestety nie nudzi.

Największy minus? Trochę za dużo tego wszystkiego. Fabuła miejscami się rozjeżdża, niektóre wątki są bardziej na siłę niż z potrzeby historii, a momentami zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby opowiedzieć to wszystko w dwóch osobnych tomach. Sama książka jest też około 100 stron dłuższa niż poprzednie tomy i jak zazwyczaj nie zwracam na takie rzeczy uwagi, to tu już to czuć.

Ale mimo wszystko, dobrze się czytało, nie miałem poczucia straconego czasu i to chyba najlepsze, co można powiedzieć o książce numer osiem w długiej serii. Jest to też ostatnia książka, wydana po polsku, w której mogłem się posiłkować audiobookiem i zmieniać formę w trakcie czytania, więc mój entuzjazm do sięgania po kolejny tom lekko opadł 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 112/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

24piorunów

1096 + 1 = 1097

Tytuł: Uścisk nieboszczyka
Autor: Peter James
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10

Po dwóch słabszych tomach serii, Roy Grace wraca w lepszej formie, a Uścisk nieboszczyka (7 tom) to dla mnie książka, która przywraca nadzieję, że cykl Petera Jamesa jeszcze ma coś ciekawego do zaoferowania.

Punktem wyjścia jest tragiczny wypadek - ciężarówka potrąca rowerzystę na jednej z ulic Brighton. Rowerzysta wjeżdza na skrzyżowanie na czerwonym świetle, kierowca ciężarówki przekracza dzienny limit jazdy, oprócz tej dwójki są jeszcze kobieta kierująca osobówką - która jest pijana, a kierowca 4 pojazdu - dostawczaka - zbiega z miejsca zdarzenia. Niezły Meksyk, a jesteśmy dopiero w 1 rozdziale. Z pozoru banalne zdarzenie ze skutkiem śmiertelnym, jakich wiele na ulicach Anglii, ale szybko okazuje się czymś znacznie większym, gdy wychodzi na jaw, że ofiara to nikt inny, jak syn ojca chrzestnego nowojorskiej mafii. To wydarzenie uruchamia serię dramatycznych konsekwencji, bo dla mafii nie ma przypadków – a powód do zemsty jest ogromny.

Roy Grace zostaje wciągnięty w śledztwo, które sięga daleko poza granice Wielkiej Brytanii. Na szali są nie tylko lokalne porachunki, ale i bezpieczeństwo samego Grace’a oraz jego najbliższych. Atmosfera zagęszcza się z każdą stroną, a autor udanie buduje napięcie, przypominając, jak dobrze potrafi prowadzić wątki międzynarodowej intrygi.

Uścisk nieboszczyka daje satysfakcję z lektury, nie jest to lektura wybitna, ale cała ta seria od początku jest od tego daleka. Mamy tu wciągającą historię, sprawnie napisane dialogi, ciekawy punkt wyjścia i trochę oddechu po bardziej rozwleczonych tomach. Dla fanów serii z pewnością tom obowiązkowy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 111/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

27piorunów

1090 + 1 = 1091

Tytuł: Do perfekcji
Autor: Vincenzo Latronico
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Czarne
Format: e-book
Liczba stron: 128
Ocena: 7/10

Do perfekcji to minimalistyczna, niemal chłodna opowieść o Annie i Tomie - parze freelancerów z branży kreatywnej, którzy żyją w Europie, projektując sobie życie w najmodniejszych dzielnicach Berlina i innych eropejskich stolic. Ich codzienność pełna jest pięknych wnętrz, idealnych kadrów i kontrolowanej estetyki - ale im dalej w lekturę, tym bardziej czuć, że pod tą idealną powierzchnią coś się niebezpiecznie rozpada.

Latronico trafnie oddaje napięcie między pozorem a prawdziwym doświadczeniem. Anna i Tom w teorii mają wszystko - niezależność, swobodę pracy, wybór zleceń, możliwość mieszkania gdzie chcą. A jednak ich życie staje się powoli wydmuszką: relacje zaczynają się zacierać, język, którym mówią, staje się coraz bardziej odklejony od emocji, a perfekcja, do której dążą, przestaje mieć jakikolwiek sens.

To książka o nowym stylu życia klasy kreatywnej - niby globalnej, ale odciętej od korzeni, niby wolnej, ale jednak uwięzionej w potrzebie ciągłego bycia naj, świata udawanego i nieprawdziwego, którym oszukują innych. Latronico pisze subtelnie, oszczędnie, wręcz ascetycznie i ten styl dobrze współgra z historią ludzi, którzy z perfekcji zrobili nie tylko estetykę, ale i sposób na życie. Pytanie tylko, czy da się tak żyć naprawdę?

Dla mnie Do perfekcji to ciekawe, nieoczywiste studium samotności we dwoje - pozbawione dramatycznych zwrotów akcji, ale pełne mikropęknięć, które z czasem zamieniają się w emocjonalne szczeliny. Szczelin, które sprawiają, że ostatecznie zyskujemy dwie odrębne połówki.

Książka dziwna, ale jednocześnie prawdziwa, za krótka, a może miejscami za długa, trudna do jednoznacznego określenia i zbierająca skrajne oceny i wywołująca skrajne emocje.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 110/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

33piorunów

1089 + 1 = 1090

Tytuł: Chemia śmierci
Autor: Simon Beckett
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Czarna owca
Format: e-book
Liczba stron: 368
Ocena: 8/10

To jeden z tych thrillerów, które kiedyś zostawiały mnie z opadem szczęki, a pierwsze podejście zakończyło się oceną 10/10.

Kolejny powrót po latach, do książek, które kiedyś stanowiły moją topkę i po części ukształtowały mój gust czytelniczy. Tym razem po Szumie, przyszła kolej na Chemię śmierci. Jest to książka, dzięki której polubiłem thrillery i kryminały, gdzie głównym bohaterem nie jest ani detektyw ani policjant (płeć bez znaczenia).

Przy ponownej lekturze emocje były już mniej intensywne, ale Chemia śmierci wciąż trzyma klasę. Znałem zakończenie, więc tym razem bardziej zwracałem uwagę na warsztat i atmosferę - i wciąż jest czym się zachwycać.

Beckett kreśli historię Davida Huntera - byłego antropologa sądowego, który po tragicznym wypadku, który załamał jego świat, próbuje zacząć nowe życie w małym prowincjonalnym brytyjskim miasteczku o nazwie Manham, jako lekarz rodzinny. Ale spokój kończy się, gdy zostaje odnalezione zmasakrowane ciało kobiety, a Hunter, błyszcząc wiedzą na temat rozkładu zwłok, zostaje wciągnięty w brutalną zagadkę i zmuszony do zmierzenia się z własną przeszłością.

Klimat angielskiej prowincji, precyzyjny opis pracy antropologa sądowego i umiejętnie budowane napięcie sprawiają, że książkę czyta się świetnie - nawet kolejny raz, po latach. Ale tym razem bardziej uwierało mnie coś, co wcześniej łatwiej mi było zignorować, a może nawet tego nie zauważałem: ten thrillerowy kliszozabieg, w którym antagonista - zamiast po prostu działać - urządza protagoniście show z udziałem najbliższej osoby. Trochę jakby zło nie mogło się obejść bez monologu i personalnej wycieczki. Brzmi efektownie, ale w tej historii wydało mi się to niepotrzebnie przerysowane i sztucznie podkręcające emocje, któych i tak przecież nie brakowało.

Mimo wszystko Chemia śmierci to wciąż mocna książka. Nieco mniej szokująca przy ponownym spotkaniu, ale dalej doskonale napisana, z dusznym klimatem i mroczną precyzją, której nie da się odmówić.

Jeśli nie czytaliście, to polecam i zazdroszczę możliwości pierwszego spotkania z tym tytułem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 109/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Lider3piorunów

@AndzelaBomba wydaje mi się, że łatwiej w tą niż w drugą stronę 😉 Jak czytałem za pierwszym razem to zadawałem sobie podobne pytanie i z tego co pamiętam, to w obu przypadkach na studiach przechodzi się przez wszystkie gałęzie medycyny, a różnią się jedynie specjalizacją. Nasz bohater swojego poprzedniego fachu uczył się na farmie trupów w USA, która też jest realnym miejsce i przewija się w kilku innych książkach.

Z drugiej strony, to taki internista na wsi też raczej nie ma zbyt różnorodnych przypadków i po za szyciem ran, wypisywaniem recept, wysyłaniem pacjentów do szpitala, zbyt wiele mu nie zostaje 😉

Autorytet3piorunów

@WujekAlien mało czytam kryminałów, ale tego czytałem ze 3 części i było sympatyczne. Tylko pamiętam że były problemy z tempem.

Lider3piorunów

@Hilalum Bo to prawda, książka ma problem z tempem. Ale to częsta przypadłość thrillerów, z medycznym zacięciem, że w nich się mało co dzieje przez większość czasu, a później niemal wybucha bomba i mamy akcję za akcją na przestrzeni kilkunastu stron.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

30piorunów

1080 + 1 = 1081

Tytuł: Pasażer
Autor: Cormac McCarthy
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
Liczba stron: 528
Ocena: 4/10

Pierwszy tom najnowszej duologii autora - Pasażer, czyli być może najpiękniej napisana książka McCarthy'ego o... niczym.

Autor w tej książce zdaje się igrać z oczekiwaniami czytelnika, jakby celowo odwracając uwagę od tytułowego wątku katastrofy lotniczej i zaginionego pasażera. Zamiast poprowadzić klasyczną intrygę, McCarthy zabiera nas w wir filozoficznych dywagacji, rozciągniętych dialogów i intelektualnych popisów, które przez większość czasu wydają się prowadzić donikąd.

Główny bohater - Bobby Western - to człowiek z przeszłością, nurkujący po tajemnice i walczący z własnymi demonami, ale jego wątek ginie pod ciężarem rozmów o Bogu, matematyce, fizyce i odczłowieczeniu świata. Całość jest jakby cieniem powieści szpiegowsko-sensacyjnej, która nie chciała się przyznać, że nią jest i w efekcie unika konkretów jak ognia.

Styl McCarthy'ego pozostaje hipnotyczny: piękny, surowy i celowo pozbawiony interpunkcji dialogowej, co dodaje tekstowi dziwnego rytmu. Ale mimo językowej wirtuozerii, treść wydaje się rozmyta, jakby pisana bardziej dla autora niż dla czytelnika.

Choć nie brakuje tu genialnych zdań i refleksji, Pasażer to książka, której trudno się chwycić - bo gdy tylko pojawia się jakiś wątek, zaraz znika w oceanie metafizyki. Tytułowy pasażer? Tło. Nurkowanie? Symbol. Akcja? w przeważającej większości - żadna.

Dla mnie to była podróż w pustkę – być może pięknie opisaną, ale jednak pustkę.

Autor tak opisuje wątek człowieka, który chwilę wcześniej wszedł w posiadanie rodzinnego skarbu - złotych monet:
> Odwiózł wykrywacz metalu do wypożyczalni i pojechał do sklepu z narzędziami, a tam kupił cztery białe płócienne torby murarskie ze skórzanym dnem oraz skórzanymi paskami i uchwytami. Ruszył przed siebie, aż dojechał do pustej parceli, odbił na pobocze, wysiadł i wyrzucił ołowiane rury w chwasty. Sprzedał kolejnych dwanaście monet w drugim salonie numizmatycznym, a wieczorem kupił za gotówkę czarnego dodge’a chargera z sześćdziesiątego ósmego roku z czterema tysiącami mil na liczniku. Silnik 426 hemi miał na wlocie Offenhausera głowice i podwójny czterodyszowy gaźnik Holleya.

A tak wyglądają dywagacje na temat samobójstwa:
> Pójść do domu, napuścić ciepłej wody do wanny, wejść do niej i otworzyć sobie żyły?  
> - Nieważne.  
> - Widzę, że rozważasz zalety tego rozwiązania.  
> - Cieszę się życiem, Paniczu.  
> - Wbrew wszelkim przeciwnościom.  
> - Tak czy inaczej, Hoffer ma rację.  
> W społeczeństwie prawdziwe problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy nuda staje się jego najbardziej powszechną cechą. Nuda nawet spokojnych ludzi sprowadza na ścieżki, o których nigdy by nie pomyśleli.

Co łączy te wątki? pojawiają się na chwilę, po to, żeby za chwilę zniknąć w czeluści kolejnych, zlać się z tłem, stracić na znaczeniu w całej historii. I tak w dużym skrócie wygląda niemal całe 500+ stron.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 108/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Osobistość1piorunów

O nie, już się boję. Ludzie na Reddicie zachwalali obie części, a tu widzę jednak nie ma się co nastawiać.

Lider0piorunów

@Cerber108 słyszałem teorię, że rozkręca się w 2 tomie, ale nie wiem, czy jestem na to gotowy, a na pewno nie tak jak jeden z bohaterów :smiley:
> Gotowy?
> Jestem gotowy jak skurwysyn.

To jak napisałem wyżej - jest książka o niczym, albo o wszystkim i niczym jednocześnie.

Lider0piorunów

@Cerber108 To bardzo możliwe, bo większość wątków z 1 tomu jest bez znaczenia (na ten moment), jeśli będą rozwijane i rozwiązywane dalej, to super. A jeśli się do tego w pewnym momencie przetną - wybornie. Mam trochę wrażenie, że to miała być 1 książka, ale wydawca chciał ją podzielić na 2, tak jak w przypadku Archiwum Burzowego Światła i kolejnych tomów.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

30piorunów

1075 + 1 = 1076

Tytuł: Przyszła na Sarnath zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne
Autor: H.P. Lovecraft
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
Liczba stron: 624
Ocena: 7/10

Ten zbiór to jak dziwaczna kolacja u ekscentrycznego wuja - raz trafi się danie wykwintne, raz smak, ktrórego lepiej nie próbować identyfikować, ale całość robi wrażenie i zapada w pamięć. Przyszła na Sarnath zagłada to przekrój przez różne etapy twórczości Lovecrafta, w którym przewijają się groby, zaginione cywilizacje, kosmiczne lęki i oczywiście - potrzeba świeżych zwłok do badań. Bo bez nich ani rusz.
Niektóre z tekstów snują się na granicy jawy i snu, gdzie świat realny przeplata się z onirycznymi krainami, a sama logika zdaje się ustępować miejsca nastrojowi. W innych groza ma bardziej namacalny, cielesny wymiar. Zresztą motyw ciała, nawet powiedziałbym, że truchła - martwego, rozkładającego się, eksperymentowanego - przewija się wielokrotnie. W tych tekstach Lovecraft flirtuje z makabrą z prawdziwą literacką satysfakcją.

Nie brakuje też dziwnych perełek, które pokazują, że Lovecraft potrafił mieszać filozofię, metafizykę, gore i… dość niepokojące relacje międzyludzkie. Momentami można odnieść wrażenie, że autor bawi się samym sobą i czytelnikiem - jakby testował, jak daleko można przesunąć granicę pomiędzy ciekawością a chwilowym obrzydzeniem.

Sama tytułowa Zagłada Sarnath to niemal mitologiczna przypowieść o pysze kroczącej przed upadkiem, która do dziś brzmi jak coś z echa pradawnych koszmarów. Inne opowiadania łączą motywy historyczne z bardzo mroczną wyobraźnią.

Czy wszystko tu działa? Nie. Niektóre teksty, mogą się dłużyć lub trącić ramotą. Ale jako całość - tom prezentuje Lovecrafta od różnych, często nieoczekiwanych stron. Choć w opowiadaniach często nie wiadomo, co czai się w cieniu to Lovecraft zawsze wiedział, że największy strach tkwi nie w tym, co widać, ale w tym, co zaledwie majaczy we mgle.

Długo się zbierałem do tego tomu, ale lubię czasem wrócić do weird fiction, a nie ma chyba lepszego reprezentanta tego gatunku, niż wymysły chorego ale i genialnego umysłu Lovecrafta.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 107/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

28piorunów

1074 + 1 = 1075

Tytuł: Mag
Autor: Jeffery Deaver
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
Liczba stron: 448
Ocena: 5/10

Jeffery Deaver ma talent do tworzenia zagadek, które przypominają złożone mechanizmy zegarków - pełne ruchomych części, ukrytych zapadek i zaskakujących zwrotów akcji. W Magu miał do dyspozycji wyjątkowo ciekawy rekwizyt: świat iluzji scenicznej, prestidigitatorów i tajemnic, które z definicji mają wodzić widza za nos, okrywać przed nim prawdę, oszukiwać wzrok i słuch.

Pomysł wyjściowy jest naprawdę świetny. Tajemniczy iluzjonista o pseudonimie Mag popełnia zbrodnie, wykorzystując triki godne Houdiniego. Do gry wchodzą dobrze znani bohaterowie: sparaliżowany detektyw Lincoln Rhyme, Amelia Sachs i nowa postać - młoda adepkta magicznego fachu - Kara. W teorii: dostajemy kryminał w stylu „zabili go, ale uciekł”, podlany sosem iluzji i showbiznesu. W praktyce: trochę za dużo tego wszystkiego.

Zabrakło tu równowagi. Już w około połowie książki Mag trafia w ręce policji, a potem... wychodzi, wraca, znów się z nimi styka - i tak kilka razy. Zamiast napięcia, rodzi się znużenie. Złoczyńca, który miał być nieuchwytnym cieniem, staje się zaskakująco obecny, czujemy jego oddech na karku, jakby nie mógł się zdecydować, czy chce być geniuszem zbrodni, czy bohaterem farsy. A kiedy już po raz kolejny znika jak za kotarą, czytelnik nie tyle wstrzymuje oddech, co wzdycha: "serio? znowu?"

Dużym plusem książki jest obecność konsultantki od iluzji - to ona odsłania kulisy magicznych sztuczek, tłumaczy, jak działa manipulacja i sugestia. Te fragmenty mają w sobie iskrę, której reszcie książki brakuje. Dodam, że Kara jest też świetnie napisana, strony z jej udziałem pochłania się błyskawicznie, ale mam wrażenie, że gdy ona znika, to i akcja siada. Gdyby autor odważył się bardziej oprzeć fabułę na tej warstwie, Mag mógłby być naprawdę unikalnym thrillerem. A tak - to trochę niewykorzystany potencjał. Wątek egzaminu Amelii jest totalnie bez sensu, biorąc pod uwagę jak się kończy. Zabiera kilka/kilkanaście stron, które autor mógł oddać czytelnikowi w postaci zaoszczędzonego czasu.

Deaver wciąż potrafi pisać sprawnie, ale Mag to niestety jedna z tych książek, które zamiast olśnić - tylko mamią. Iluzja okazuje się zbyt przezroczysta, a rękaw trickowego płaszcza, za bardzo rozchełstany.

Jest to 5 tom serii i obawiam się, że od 2 tomu seria leci w dół, liczę skrycie na to, że tom 6 wzróci do świetnego poziomu pierwszych 2 tomów.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 106/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

21piorunów

1063 + 1 = 1064

Tytuł: Wir Pacyfiku
Autor: Clive Cussler
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Saga Egmont
Format: e-book
Liczba stron: 267
Ocena: 6/10

Wir Pacyfiku to książka, która - paradoksalnie - zaczyna się od samobója autora we wstępie. Clive Cussler otwarcie przyznaje, że to jego „nieudana” książka. Czy to miała być autoironia? A może próba rozbrojenia czytelnika zanim sam wyda wyrok? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne - te wyznanie nie pomaga w odbiorze, wręcz przeciwnie: ustawia poprzeczkę bardzo nisko i niestety książka po przeczytaniu wcale jej nie podnosi.

To pierwsze z przygód Dirka Pitta, ale w porównaniu do późniejszych hitów autora, ten tom jest jak rozgrzewka. Mamy tu wszystkie składniki typowe dla Cusslera: podwodne eksploracje, tajemnicze znaleziska, akcję na wysokich obrotach i oczywiście szczyptę geopolitycznej intrygi. Niestety, w Wirze Pacyfiku to wszystko wydaje się być rozrzucone bez większego ładu, jakby autor dopiero testował, co działa, a co nie i tak pewnie było.

Fabuła kręci się wokół poszukiwań zaginionej super nowoczesnej łodzi podwodnej, która w trakcie swojego dziewiczego rejsu zniknęła z radarów gdzieś na środku oceanu i serii intryg, które mają związek z odkryciem wraku. Pomysł jest ciekawy, potencjał przygodowy spory, ale wykonanie bywa nużące. Akcja to sinusoida - momentami przyspiesza, by zaraz potem ugrzęznąć w dłużyznach lub zbyt rozwlekłych opisach technicznych. Postacie też nie są jeszcze tak wyraziste, jak w późniejszych tomach - Dirk Pitt jest tu bardziej szkicem niż pełnokrwistym bohaterem, może trochę przypomina nawet irytującego Jamesa Bonda.

Czyta się to nieźle, bo styl Cusslera jest płynny, a morska tematyka działa na wyobraźnię. Jednak nie ma tu ani błyskotliwych twistów, ani tej iskry, którą znajdziemy w jego najlepszych powieściach. To książka dla fanów serii, którzy chcą zobaczyć, od czego wszystko się zaczęło, ale dla nowych czytelników - lepiej zacząć od kolejnego tytułu.

Wracam do tej serii po ponad 20 latach i mam mieszane uczucia, mam nadzieję, że później będzie lepiej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 105/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Gruba ryba1piorunów

Czytałem kilka książek o przygodach tego jegomościa. Na pewno Cyklop I Sahara. Było coś więcej. Pamiętam fragmenty fabularne, a za cholerę nie przypominam sobie tytułów.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

29piorunów

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Szum
Autor: Blake Crouch
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Oddechy
Format: e-book
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10

Kolejny tegoroczny re-read książek sprzed kilku lat. Tym razem książka dla mnie ważna, bo była moją przesiadką z czytania fizycznych książek na ebooki.

Blake Crouch już nieraz udowodnił, że potrafi zbudować klimat, w którym czytelnik czuje się równie zagubiony jak główny bohater. Szum, który jest pierwszym tomem trylogii Wayward Pines, jest tego świetnym przykładem. To opowieść, która zaczyna się jak klasyczny thriller, ale bardzo szybko przeradza się w coś znacznie bardziej osobliwego i niepokojącego.

Naszym protagonistą jest agent federalny Ethana Burke’a, który po wypadku samochodowym trafia do sielankowego (przynajmniej na pierwszy rzut oka) miasteczka Wayward Pines. Tyle tylko, że nic tu nie działa jak powinno. Nikt nie zna odpowiedzi, nikt nie chce mówić prawdy, a każda próba kontaktu ze światem zewnętrznym kończy się fiaskiem. Małe miasteczko staje się labiryntem, fizycznym i psychicznym, w którym logika ustępuje miejsca paranoi.

Crouch znakomicie buduje klaustrofobiczne napięcie, balansując między klasyką thrillera, a atmosferą rodem z Twin Peaks czy The Prisoner. Tajemnica goni tajemnicę, a każde kolejne odkrycie wciąga głębiej w sieć intryg i pytań bez odpowiedzi. Czy to rzeczywistość? Eksperyment? Obłęd? A może wszystko naraz?

Mocną stroną Szumu jest nie tylko fabularna zagadka, ale też sposób, w jaki autor kreuje poczucie izolacji. Wayward Pines to miejsce, gdzie rzeczywistość wydaje się nieco zbyt idealna, a przyjazne uśmiechy mieszkańców szybko zaczynają niepokoić. Czuć, że coś tu nie gra i właśnie to poczucie napięcia trzyma czytelnika w garści aż do samego końca.

To książka, którą trudno odłożyć, bo każda strona przynosi nowe pytania. I choć niektóre rozwiązania mogą wydawać się nieco szalone, całość robi świetne wrażenie. Szum to udany początek serii, która obiecuje jeszcze więcej niepokoju i zaskoczeń. Idealna dla fanów thrillerów z twistem i atmosferą gęstą jak mgła w górach Idaho.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 104/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

GURU0piorunów

Cała trylogia jest ciekawa, a rozwiązania ciekawe.

@WujekAlien zgadzam się calkowicie. W pierwszej części świetnie został opisany smutek. Beznadzieja totalnej izolacji. Zamknięcie w małym miasteczku, zamknięcie przed obcymi ludźmi, zamknięcie przed okazywaniem prawdziwych uczyć i myśli. A to wszystko w kontraście do niezwykle walecznego i nieugiętego agenta.

Czyta się ekspresowo.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

23piorunów

1042 + 1 = 1043

Tytuł: Wkręceni
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 416
Ocena: 6/10

Steve Cavanagh to autor, który potrafi pisać dynamicznie, z pomysłem i świetnym wyczuciem tempa. Jego seria o Eddiem Flynnie przyzwyczaiła mnie do jazdy bez trzymanki i zaskakujących zwrotów akcji. Ale Wkręceni… cóż, tym razem sam poczułem się trochę zbyt wkręcony i niekoniecznie w dobrym sensie.

To historia pełna mylnych tropów, podwójnych i potrójnych tożsamości oraz literackich gierek, w której wszystko kręci się wokół tajemniczego autora bestsellerowych thrillerów, którego tożsamości nikt nie zna. Jest to też jeden z powodów, który nakręca mu sprzedaź kolejnych książek. Mamy nieudane małżeństwo, mamy romans, mamy plan morderstwa, mamy nieudaną próbę morderstwa, mamy w końcu i morderstwa sprzed lat, mamy śledztwo, mamy - a jakże - manipulację i grę z czytelnikiem. Problem w tym, że tym razem całość jest zbyt przekombinowana, jakby Cavanagh za bardzo chciał udowodnić, że potrafi nas zaskoczyć na każdej stronie. I o ile fabularna gimnastyka bywa imponująca, to jednak po jakimś czasie zaczyna męczyć.

Zamiast mistrzowskiego twistu, dostajemy momentami zawiłość dla zawiłości. Zamiast mocnego uderzenia – wrażenie, że książka aż prosi się, żeby ją skrócić i uprościć. Historia traci na autentyczności, bo trudno uwierzyć w niektóre motywacje czy zachowania postaci. A i same postaci są mało autentyczne i niezbyt logiczne.

Nie znaczy to, że Wkręceni to zła książka. To wciąż sprawnie napisana, lekko absurdalna opowieść, która może sprawić frajdę fanom literackich zabaw z formą. Ale jeśli oczekujesz napięcia rodem z sali sądowej albo głębszych emocji, możesz poczuć się jak ja - trochę niewkręcony.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 103/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

35piorunów

1041 + 1 = 1042

Tytuł: Droga powrotna
Autor: Erich Maria Remarque
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Czy możesz się odnaleźć w dorosłym życiu, gdy dorastałeś w piekle, z którego szansa ucieczki (przeżycia) była znikoma, a jednak mimo wszelkich przeciwności losu, Tobie się udało?

Te właśnie pytanie stawiamy sobie czytając Drogę powrotną, powieść będąca naturalnym dopełnieniem, do pewnego stopnia nawet kontynuuacją Na Zachodzie bez zmian. Choć Remarque przedstawia nam nowych bohaterów, sens i ton opowieści pozostają te same: wojna niszczy nie tylko ciała, ale i dusze. A powrót do domu nie zawsze oznacza powrót do życia.

Tym razem śledzimy losy młodych żołnierzy, którzy mają na karku ledwie ponad 20 lat – choć w metryce zapisano niewiele, ich doświadczenie życiowe przypomina to weteranów z długim stażem. Wojna ich ukształtowała, odarła ze złudzeń, a teraz... kpi z nich, gdy próbują wpasować się w cywilny świat, który zupełnie ich nie rozumie.

Remarque z chirurgiczną precyzją rozcina rany duszy, nie tylko te, które zadano na froncie, ale i te, które pojawiają się po powrocie. Świat „po wojnie” wydaje się równie bezlitosny jak ten na linii frontu. Brak sensu, brak zrozumienia, brak celu. Często więcej empatii okazują sobie sami byli żołnierze niż ci, którzy nigdy nie nosili munduru. Rodziny, społeczeństwo, instytucje, nikt nie wie, co zrobić z pokoleniem, które według wszelkich oczekiwań miało umrzeć za ojczyznę, a ośmieliło się przeżyć. Mimo że z dala od okopów, bohaterowie nadal muszą walczyć - z niezrozumieniem, z samotnością, z własnymi demonami. Każdy dzień to próba wpasowania się w świat, który dawno już odjechał innym torem.

Choć bohaterowie są nowi, odczucie czytelnika jest znajome - to ta sama melancholia, ta sama nieufność wobec patosu i bohaterstwa, ta sama pustka po czymś, co w założeniu miało być „wielką sprawą”. Remarque nie oferuje odpowiedzi, ale zadaje pytania, które zostają z nami długo po lekturze. Czy z wojny naprawdę można wrócić? Czym właściwie jest dorosłość, kiedy nie dane Ci było doświadczyć młodości? Czy da się odnaleźć w codzienności, kiedy wszystko, co przeżyłeś, było śmiercią?

Droga powrotna to przejmujące domknięcie tematu I wojny światowej. Niezwykle poruszająca i niestety ciągle aktualna opowieść o cenie, jaką płaci się nie tylko za udział w wojnie, ale i za próbę powrotu do świata, który nigdy nie czekał. To mocna, szczera i poruszająca powieść o ludziach, którzy przeżyli, ale niekoniecznie wrócili.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 102/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

25piorunów

1029 + 1 = 1030

Tytuł: Adwokat diabła
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10

Adwokat diabła to powrót do intensywnych emocji, z których słynie seria o Eddiem Flynnie. Tym razem autor rzuca swojego bohatera na zupełnie inny grunt - z Nowojorskich sal sądowych przenosimy się do dusznej, prowincjonalnej Alabamy. Tam, gdzie wyrok śmierci zapada szybciej niż włączenie klimatyzacji, a sprawiedliwość jest tylko hasłem z szyldu gmachu sądu.

Eddie zostaje wciągnięty w sprawę młodego czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o morderstwo nastolatki - sprawę, która na pierwszy rzut oka wygląda na z góry przesądzoną (vibe Zabić drozda). Problem polega na tym, że w tej miejscowości nie tylko system jest zepsuty, ale i prokurator - nie bez powodu nazywany Adwokatem Diabła - traktuje karę śmierci jak osobistą misję, srubując własny rekord kolejnymi wyrokami skazującymi. A im bardziej Eddie drąży temat, tym mocniej czuje, że nie chodzi tylko o winę czy niewinność, ale o całe lokalne bagno, które ma dużo do ukrycia.

Cavanagh doskonale buduje napięcie. Wraca do swoich najmocniejszych stron: moralnych dylematów, ostrych jak brzytwa ripost Flynna i fabularnych twistów, które nie pozwalają się nudzić. Sala sądowa jest tutaj tylko jednym z pól bitwy - drugie to walka z systemem, który chce zabić człowieka nie dlatego, że jest winny, ale dlatego, że tak jest łatwiej. A trzecim, nie mniej istotnym jest same miasteczko i jego mieszkańcy, którzy gdy tylko dowiadują się, że Eddy ma bronić "mordercę", robią wszystko, by zmienił zdanie i wrócił skąd przyjechał.

Powiedziałbym też, że jest to trochę książka w stylu Reachera, gdzie nasz protagonista udaję się na zapomnianą wioskę, która już na starcie daje mu odczuć, że nie jest tu mile widziany. Brakuje tu walki rodem z Jacka, co jest oczywiście ogromnym plusem.

To książka z wyraźnie zaznaczonym komentarzem społecznym, może nawet bardziej niż poprzednie tomy. Momentami czuć lekką przejaskrawioną symbolikę, ale nie przeszkadza to w odbiorze. Autor nie moralizuje – raczej pokazuje, jak niewiele potrzeba, by system wymierzał sprawiedliwość nie z paragrafów, a z uprzedzeń i lokalnych układów, gdzie haki na Ciebie sprawiają, że stajesz się niewolnikiem systemu i żywy go nie opuścisz.

Czemu tylko 8/10? Bo trochę za wiele tu niepotrzebnych zbrodni, w pewnym momencie czułem, że żeby sprawdzić jak ciało oskarżonego przewodzi prąd, zginęło kilka osób od tak. Chyba wolałem inne sposoby uciszania niewygodnych świadków, niż szybkie wieczne spanko.

Jest to ostatnia książka wydana po polsku, a cały cykl ma jeszcze kilka kolejnych tomów, więc możliwe, że jeśli recenzje kolejnych się pojawią, to już z trochę innym nastawieniem, bo jednak wolę czystać po polsku.
Edit: 7 tom wychodzi po polsku za 2 tygodnie - 16.07

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 101/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)